„Hejt nam spowszedniał”. Dr Aleksandra Rzyska o pandemii obojętności w szkole i nie tylko. Bydgoskie Czwartki Edukacyjne

Dr Aleksandra Rzyska

Młodzi w wieku 15–24 lata najczęściej hejtują i najczęściej hejtu doświadczają. Co trzeci nastolatek doświadczył przemocy online, a niemal połowa z nich milczy i nic z tym nie robi. Czy na „pandemię hejtu” istnieje szczepionka? Rozmawiamy z dr Aleksandrą Rzyską.

Daria Bołka: Chciałabym nawiązać do spotkania w ramach Bydgoskich Czwartków Edukacyjnych, którego tematem był hejt. Hejt został nazwany „pandemią”, jednak postawiliśmy znak zapytania, czy jest na nią szczepionka, czy też nie. Dlaczego mówimy teraz o pandemii hejtu? Kiedyś go nie było? A może nie był tak zauważalny przez nas, dorosłych?

Dr Aleksandra Rzyska: Zaczynając od tej nośnej metafory, jaką jest pandemia w kontekście hejtu, trzeba zwrócić uwagę na skalę zjawiska, zasięg i jego dynamikę. Z hejtem można spotkać się zarówno w bezpośrednich kontaktach, jak i w internecie. Badania oparte na deklaracjach młodych ludzi pokazują, że hejt wyrażony twarzą w twarz boli ich najbardziej. Jednak to Internet jest współczesną areną hejtu – to tam hejt rozprzestrzenia się i zyskuje publiczność, zwłaszcza w mediach społecznościowych oraz w sekcjach komentarzy różnych portali. Z najnowszych badań prof. Marka Kochana (2025) „Polscy internauci na temat hejtu 2019–2024” wynika, że obniżył się nasz (społeczny) próg wrażliwości na hejt.

Jesteśmy coraz mniej wrażliwi jako ludzie? Hejt nam już „spowszedniał”?

– To, co było uważane za hejt w badaniach przeprowadzonych w 2019 roku, w 2024 roku już nim nie było. Hejt razi nas coraz mniej. Można powiedzieć, że paradoksalnie medialny hejt eskaluje, chociaż staje się coraz mniej zauważalny. Ta pandemia rozprzestrzenia się szybko i często wymyka się społecznej kontroli.

Kogo ta pandemia dotyka najbardziej?

– Z deklaracji internautów wynika, że młodzi w wieku 15–24 lat najczęściej hejtują i najczęściej hejtu doświadczają. Tendencję tę w szerszym, międzynarodowym kontekście widać także w danych WHO, które wskazują na rosnącą skalę cyberprzemocy wśród nastolatków. W Polsce raport NASK (2025) pokazuje, że co trzeci nastolatek doświadczył przemocy online, a niemal połowa milczy i nic z tym nie robi. Ponadto aż 17% młodzieży nie potrafi stwierdzić, czy doświadczyło przemocy. Zatem jak reagować, skoro zjawisko pozostaje nierozpoznane…

Rówieśnicy nie stają w obronie słabszych?

– Dla mnie bardzo przejmująca była sytuacja z maja ubiegłego roku, kiedy na Uniwersytecie Warszawskim zaatakowana została kobieta. Niektórzy młodzi ludzie wyjęli telefony i nagrywali zdarzenie.

A później te nagrania były szeroko udostępniane w sieci…

– Właśnie. Tak samo bywają traktowane zachowania przemocowe związane z hejtem. Z jednej strony brak reakcji ze strony otoczenia, z drugiej – brak mówienia o tym, czego sami doświadczamy. Oprócz wieku (15–24 lata) warto zwrócić uwagę na inne czynniki zwiększające podatność na hejt. Wyniki badań wskazują tu m.in. na płeć (szczególnie kobiety hejtowane za wygląd), wagę ciała oraz przynależność do mniejszości seksualnych – kategorie te mogą się oczywiście przecinać. To obszary do pracy wychowawczej i edukacyjnej. Podczas zajęć na Wydziale Pedagogiki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego często rozmawiamy ze studentami o współczesnych problemach społecznych. Ich dojrzałość napawa optymizmem.

Uderza mnie wiek tej grupy hejtującej i doświadczającej hejtu. To okres dojrzewania, przemian w wyglądzie, zmian w psychice… Wtedy kształtuje się nasza osobowość…

– To trafna obserwacja w kontekście rozwoju psychospołecznego. Wiek nastoletni to czas, kiedy młode osoby doświadczają wielu kryzysów emocjonalnych i tożsamościowych. To wszystko utrudnia dojrzałe reagowanie. Rozumienie tych procesów sprawia, że na pytanie o pandemię hejtu nasuwa się odpowiedź: lepiej zapobiegać niż leczyć.

Skąd więc u młodych ludzi taka potrzeba, żeby przenieść swoją złość na drugiego człowieka? To nasze braki wewnętrzne popychają nas do hejtu? Szczęśliwy i spełniony człowiek nie ma chyba potrzeby, żeby krzywdzić innych?

– Dotykamy kwestii nierozwiązanych kryzysów emocjonalnych. „Ja mam problem i przerzucam go na drugą osobę”. Hejt można rozumieć jako objaw destrukcyjnych strategii radzenia sobie z napięciem. Motywami są m.in. złość, zazdrość, chęć zranienia, niska samoocena. Hejt daje chwilowe uczucie ulgi, ale długofalowo nie rozwiązuje problemu, a wręcz pogłębia kryzys emocjonalny hejtera. Często doprowadza także do głębokich kryzysów u osób hejtowanych. Kryzys może tłumaczyć źródło napięcia, ale nie usprawiedliwia przemocy. Biorąc pod uwagę przytoczone motywy i skutki hejtu, należałoby postrzegać go jako powód do wstydu. Istotna jest praca nad percepcją zjawiska, a poprzez zmianę myślenia – zmiana zachowań.

Jak badamy skalę zjawiska hejtu?

– Najczęściej w ramach analiz zdrowia psychicznego młodych oraz badań nad cyberprzemocą. Wykorzystuje się głównie sondaże, w których młodzi deklarują doświadczenie wrogich treści w sieci. Problem hejtu zyskuje szczególną uwagę wtedy, gdy jest powiązany z zachowaniami samobójczymi – choć należy pamiętać, że stanowi on zwykle jeden z czynników ryzyka, a nie przyczynę wyłączną.

Jest jednoznaczna definicja hejtu?

– W nauce nie wypracowano jednej, powszechnie obowiązującej definicji hejtu, ale najczęściej opisuje się go jako publiczne działanie komunikacyjne – zwykle internetowe – nastawione na umyślne poniżenie, ośmieszenie lub zaszkodzenie osobie albo grupie, z przewagą ataku personalnego i bez wartości merytorycznej. Zachowania takie istniały oczywiście zanim nazwano je hejtem.

Z definicji przyjmujemy, że hejt to wyłącznie działania werbalne?

– Zwykle przyjmuje postać agresji werbalnej, choć może obejmować także przekazy graficzne czy wideo. Warto dodać, że bywa utożsamiany z „nienawiścią”, jednak jego źródła – jak już wspomniałam – są zróżnicowane i nie zawsze wiążą się z wrogością.

Jak rozpoznać, że ktoś w naszym otoczeniu jest ofiarą hejtu?

– Hejt może prowadzić do poważnych problemów emocjonalnych – depresji, zachowań autodestrukcyjnych, a nawet prób samobójczych. Dlatego tak ważna jest wrażliwość i szybkie reagowanie. Objawy nie zawsze są łatwe do zaobserwowania. Warto zwrócić uwagę na zmiany w zachowaniu, np. wycofanie, drażliwość czy obniżenie wyników w nauce.

W sieci wielu „hejterów” obiera za cel zupełnie obce osoby… Większość hejtuje, bo może, bo sieć na to pozwala.

– Często pojawia się usprawiedliwienie: „ja tylko wyrażam swoją opinię”. Oczywiście nie każda negatywna opinia jest hejtem, ale hejt nie jest formą konstruktywnej krytyki. Jego celem jest zranienie, podczas gdy konstruktywna krytyka służy przedstawieniu opinii i poprawie sytuacji. Internet rozszerzył skalę zjawiska, bo odbiorcy stali się jednocześnie twórcami i dystrybutorami treści.

W przestrzeni publicznej zanika etyka słowa… My się później tego uczymy.

– Przykład – również ten zły – idzie z góry. Język komunikacji w przestrzeni publicznej jest często wulgarny, nacechowany agresją i legitymizowany przez osoby publiczne. W ten sposób promowane i utrwalane są określone wzorce postaw i zachowań. W dobie tak szerokiego dostępu do mediów należy nieustannie przypominać o etyce komunikacji oraz odpowiedzialności za słowo, nie tylko tej prawnej. Wciąż mam nadzieję, że zmiana percepcji hejtu – a więc uznanie, że hejtować nie wypada – sprawi, że rzadziej będzie trzeba sięgać po rozwiązania prawne i że pandemia hejtu, podobnie jak inne pandemie, z czasem wygaśnie.

Bydgoskie Czwartki Edukacyjne

Uczeń w szkole: widziany, słyszany, ważny? – kolejne spotkanie w ramach Bydgoskich Czwartków Edukacyjnych. W świecie dynamicznych zmian społecznych i edukacyjnych coraz częściej powraca pytanie o miejsce ucznia w szkole – jego podmiotowość, sprawczość oraz realny wpływ na proces uczenia się. Właśnie temu zagadnieniu poświęcone będzie kolejne spotkanie z cyklu Bydgoskich Czwartków Edukacyjnych, którego motywem przewodnim stanie się temat: „Uczeń w szkole: widziany, słyszany, ważny?”. Spotkanie odbędzie się się 26 lutego 2026 roku o godz. 17.00 w UKW przy ul. Chodkiewicza 30 w Bydgoszczy. Do udziału zaproszeni są nauczyciele, pedagodzy, dyrektorzy szkół, studenci kierunków pedagogicznych oraz wszyscy zainteresowani rozwojem nowoczesnej edukacji.

Kolejne spotkania w ramach Bydgoskich Czwartków Edukacyjnych:

  1. Nauczyciel w szkole: od programu do relacji. 
    • Gdzie i kiedy: MOEN, ul. Sobieskiego 10, 16 kwietnia 2026 r., godz. 17.00.
  2. Rodzic w szkole: partner nie gość.
    • Gdzie i kiedy: UKW, ul. Chodkiewicza 30, 22 maja 2026 r., godz. 17.00.

Przedsięwzięcie jest wspólną inicjatywą Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, Miejskiego Ośrodka Edukacji Nauczycieli w Bydgoszczy oraz Miasta Bydgoszcz. 

Zapisz się do naszego newslettera!

Udostępnij: Facebook Twitter