Targowisko na Starym Rynku działało w okresie międzywojennym – to jeden z charakterystycznych obrazów miasta sprzed 100 lat / Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
„Mianem dzisiejszej Wielkiej Bydgoszczy oznaczamy obszar ziemi, obejmującej dawną Bydgoszcz z roku 1919 (1343 ha) wraz z przyłączonemi do niej w roku przedmieściami obejmującemi 5720 ha. Większym miastem w Polsce, co do obszaru, aniżeli Bydgoszcz, jest jedynie Warszawa” – pisał z dumą Józef Żernicki w broszurze „Wielka Bydgoszcz w świetle cyfr i faktów”.
To niewielka książeczka wydana w 1926 roku i wydrukowana w zakładzie przy Jagiellońskiej 10. Jej autor, Józef Żernicki był sekretarzem miejskim i kierownikiem Urzędu Statystycznego w Bydgoszczy. „Wielka Bydgoszcz” ukazała się 100 lat temu, a jej autor tłumaczy „życzeniem moim było wniknąć tu i ówdzie w najskrytsze tajniki życia Bydgoszczy, ujawnić to wszystko, co w rezultacie byłoby punktem wyjścia dla wielu zamierzeń w kierunku doskonalenie form życia zbiorowego”. Józef Żernicki, statystyk, pragnie więc, aby liczby ukazały zalety i braki miasta w roku 1926.

Okładka książki Józefa Żernickiego
Odległości i problemy
„O sześć godzin od Warszawy, cztery od Poznania, trzy od Gdańska, sześć od Berlina” – to pierwsze zdanie z broszury. Sto lat temu tyle trwały podróże do tych najważniejszych miast. Dziś te odległości są identyczne, ale podróż trwa dwa, a nawet niemal trzy razy krócej. Jesteśmy miastem trzykrotnie większym i tyleż razy nam prawie bliżej do Warszawy, Gdańska Poznania czy Berlina.
71 km kw powierzchni Bydgoszcz to obszar zakreślony przez granice miasta. Sto lat temu większa pod względem obszaru jest tylko Warszawa (121 km kw). Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców Bydgoszcz była wówczas ósmym miastem w Polsce, ale za to miastem tylko powiatowym – znacznie zresztą większym od wielu miast będących stolicami województw w okresie międzywojennym.
Bydgoszcz powiększyła się w 1920 roku niemal ośmiokrotnie, kiedy w granice miasta włączono ówczesne przedmieścia np. Szwederowo, Flisy, Górzyskowo, Kapuściska, Bartodzieje, Jachcice. Potencjał większy, ale i mnóstwo problemów do rozwiązania, które pojawiły się, bo na przyłączonych terenach nie było chodników, brukowanych ulic, kanalizacji itp. W 1926 roku w Bydgoszczy jest 11 km ulic o nawierzchni brukowanej, 33,9 km – żwirowanej i 43,9 km – ziemnej. „W centrum miasta są wszystkie ulice zabrukowane wzgl. wyasfaltowane, na przedmieściach mają główne ulice bruki, poboczne są pokryte makadamem i zaopatrzone w chodniki.” Ulice oświetlają głównie lampy gazowe.
Statystyk zapisał liczbę dni opuszczonych w szkole przez 16813 uczennic i uczniów bydgoskich szkół. Tłumaczy także najczęstsze powody nieobecności: „bardzo ważną rolę odgrywa poza chorobami pomoc w domu, brak odzieży i to w miesiącach zimowych, pozatem zawieje, w szczególności na przedmieściach”. Dzieci nie mogły się po prostu dostać do szkół.

Miasto-ogród
„Mamy zadrzewione ulice z porządnym brukiem, oświetleniem doskonałem, w ogóle urządzenia takie, jakie tylko spotyka się w największych miastach Państwa” – chwali autor i wylicza: 43,3 km ulic wysadzanych 7285 drzewami. Rosną lipy, wiązy, klony, akacje, jawory, jesiony, brzozy, dęby, kasztany, topole, świerki, orzechy amerykańskie, cyprysy, jodły. Bydgoszcz to miasto-ogród „Pozatem zadrzewionych terenów oraz prywatnych ogrodów owocowych i kwiatowych jest tyle, ile w odpowiednim stosunku w pewnością w żadnym innym mieście w Polsce. Każdy dom w Bydgoszczy ma swój ogród. Iście ogrodowe miasto.”
Bydgoszcz rosła. Co roku, począwszy od 1921 do miasta przybywało ok. 4 tys. nowych mieszkańców. Spis z 1925 roku wykazał 94318 Polaków (90,68 proc), 9166 Niemców (8,81 proc.) oraz 921 Żydów. I te liczby także dobrze oddają stosunki narodowościowe w błyskawicznie spolonizowanej po 1920 roku Bydgoszczy. Polacy ciągle przyjeżdżają (3004 osoby w 1925) a Niemcy ją opuszczają (826).
Nie tylko przemysł
„Ma więc Bydgoszcz wiele strawy duchowej i potrafi ją cenić” – pisze autor o życiu kulturalnym w mieście, gdzie działają Teatr Polski, Teatr Popularny i scena niemiecka oraz cztery kina: „posiadają znaczenie pedagogiczne, spopularyzowały cały szereg dzieł literatury, które w innej formie nie dotarłyby może nigdy do warstw tzw. szerokich”. Niezwykle rozwinęła się prasa. „Czasopism w Bydgoszczy mamy 20, z tych 3 wychodzi jako dzienniki, 6 tygodników, 7 dwutygodników, 1 miesięcznik, 2 dwumiesięczniki.”
Przestępczość w Bydgoszczy sto lat temu była, jak przekonuje autor, niska. Za to „ósme z rzędu miasto Rzeczypospolitej, jest pod względem etycznym miasto zaniedbane” – oceniał surowo Żernicki i znaczące, że amoralnych zachowań zalicza łamanie przepisów meldunkowych czy nieoświetlenie sieni, klatki schodowej, zanieczyszczenie podwórza i chodników.
Życiodajną arterią miasta był Kanał Bydgoski, choć Żernicki podkreśla, że trwająca wojna gospodarcza z Niemcami ograniczyła ilość spławianego przez Kanał Bydgoski drewna. Przemysł drzewny i tak dominuje: „jest największy w Polsce, składa się z przeszło 20 przedsiębiorstw o najróżniejszej produkcji”. Bydgoskie parkiety eksportowano do Niemiec, Anglii, Francji. Holandii i Algierii. Działa 12 tartaków, 8 fabryk mebli, 75 warsztatów stolarskich, 2 fabryki zabawek i jedną produkującą pudełka do cygar.

A jak zarabialiśmy 100 lat temu? Bydgoszcz należała pod względem kosztów utrzymania do miast „średnio drogich”. Jak wylicza autor na dzienne koszty utrzymania 4-osobowej rodziny potrzeba było trochę więcej niż 5 złotych. Murarze i cieśle dostawali 1,07 zł za godzinę pracy, tragarze – 90 groszy, ale już robotnicy niewykwalifikowani przy pracach ziemnych tylko 53 grosze.
Autor odnotował też skrajne temperatury w Bydgoszczy, w okresie między rokiem 1860 a 1925. Najniższa 5 lutego 1912 – minus 28,3 st. Celsjusza. Najwyższa 3 czerwca 1921 – plus 35,7 st. C.


