Klaudia Adamek jest rozpychającą w bobslejowej kadrze Polski / Fot. Polski Związek Polski Związek Bobslei i Skeletonu
Dwa lata temu po raz pierwszy wsiadła do bobsleja, który zjeżdża w lodowej rynnie z prędkością ponad 100 km/h. Wcześniej była dobrze zapowiadającą się sprinterką. Wystartuje w zimowych igrzyskach olimpijskich – to będzie wydarzenie historyczne dla polskiego sportu.
Klaudia Adamek jeszcze nie wystartowała na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie oraz Cortina d’Ampezzo, a już przeszła do historii z dwóch powodów. Nie tylko dlatego, że w imieniu polskich sportowców odczytała słowa olimpijskiej roty na oficjalnym pożegnaniu Polaków przed wyjazdem do Włoch. Ale przede wszystkim została pierwszą Polką, która wzięła udział zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach olimpijskich.
„Ambitna dziewczyna otrzymała znakomitą szansę”
Zanim dwa lata temu wsiadła po raz pierwszy do boba, 26-latka była utytułowaną sprinterką, nadzieją polskiej lekkiej atletyki. Na początku 2024 roku startowała jeszcze w sprincie w halowych zawodach lekkoatletycznych. Wtedy nawet jeszcze nie śniła, że może wystartuje drugi raz na największej sportowej imprezie świata, ale w jej zimowej odsłonie.
Przez dwa lata reprezentowała lekkoatletycznego Zawiszę. Do naszego miasta przeprowadziła się w 2022 roku, by zrobić kolejny progres po swoim najlepszym sezonie, kiedy startowała na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2021 roku. W stolicy Japonii w sztafecie 4×100 metrów zajęła z reprezentantkami Polski 10. miejsce, odpadając po biegu eliminacyjnym. W tamtym roku osiągnęła rekordy życiowe na 60, 100 i 200 metrów. – Zapamiętałem ją jako bardzo ambitną dziewczynę. Miała predyspozycje, żeby zdobyć w lekkiej atletyce kolejne sukcesy. Forma po igrzyskach zaczęła spadać, tak się często zdarza. Do tego pojawiły się prywatne problemy. Nie była w stanie utrzymać odpowiedniej wagi – opowiada Jacek Lewandowski, trener lekkiej atletyki, który poznał ją już wcześniej w reprezentacji, a pod jego skrzydłami trenowała w bydgoskim klubie.
Jest mocno związana z rodzinnym Zakrzewem pod Złotowem. Przygodę z „królową sportu” rozpoczęła w pobliskiej Gwardii Piła. Stamtąd, po dekadzie startów, przeszła do Zawiszy.
W bydgoskiej ekipie osiągnęła sukces w sztafecie 4×100 m. Wraz z Katarzyną Ferenz, Katarzyną Sokólską oraz Mariką Popowicz-Drapałą wywalczyła złoty medal na mistrzostwach Polski w Suwałkach w 2022 roku.

– Ma dużą siłę i dynamikę, a to przydaje się do rozpychania boba. Fajnie, że otworzyła się przed nią taka furtka do startów w innej dyscyplinie. Jak się o tym dowiedziałem, to sam ją namawiałem do przejścia – mówi Jacek Lewandowski.
Sprawdziła się na torze bobslejowym
– Temat bobslejów pierwszy raz pojawił się we wrześniu 2023 roku. Zadzwonił do mnie trener Ryszard Sadkowski. Zaproponował, abym dołączyła do kadry bobslejowej. Przede mną był sezon halowy i liczyłam na wyjazd na igrzyska w Paryżu, więc stanowczo odmówiłam. I sprawa ucichła. Miałam też jednak problemy w życiu prywatnym, czułam się źle pod względem fizycznym i psychicznym. Forma nie rosła, a przeciwnie – było coraz gorzej – powiedziała Klaudia Polskiej Agencji Prasowej.
Po nieudanych startach w hali na początku 2024 roku, postanowiła jednak spróbować sił w nowej dyscyplinie. Już w kwietniu pojechała na pierwsze bobslejowe zgrupowanie. W Polsce nie ma toru przeznaczonego do bobslejów. W Cetniewie nad morzem znajduje się ścieżka do rozpędzania na szynach imitacji boba. Na niej reprezentanci Polski szlifują technikę startu i biegu, żeby jak najszybciej rozpędzać bobslej. Zimą trenują jazdę na torach w Niemczech i Łotwie. Na świecie jest kilkanaście torów bobslejowych (nie mylić z węższymi tarami saneczkarskimi).
Jak mówi Klaudia Adamek jej trening lekkoatletyczny nie różni się mocno od bobslejowego. Więcej czasu spędza na siłowni.
Przejście sprinterów z bieżni lekkoatletycznej na tory bobslejowe są częstym zabiegiem. Mają oni dobre predyspozycje do rozpędzenia specjalnych sań wyścigowych. W przypadku bobu potrzeba mocnego i dynamicznego sprintu na odległości około 30 metrów. Podobną drogę, co Klaudia Adamek przeszedł Dominik Boiński. Zawodnik lekkoatletycznego Zawiszy i student Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego trafił do męskiej „czwórki” w bobslejach.
Klaudia Adamek jest rozpychającą w kobiecej „dwójce”, czyli stara się jak najlepiej rozpędzić swój pojazd na starcie. Następnie wsiada razem z tzw. pilotką boba, schyla się, aby stworzyć jak najmniejszy opór. Startuje wraz z Lindą Weiszewski, która również ma lekkoatletyczną przeszłość. Jako juniorka startowała w biegach sprinterskich oraz wielobojach. Trenowała w Toruniu. Bobsleistką jest od 2019 roku. Rywalizuje w jedynkach (monobob) oraz dwójkach, jako pilotka.
Historyczny występ na igrzyskach
Awans na igrzyska wywalczyły dopiero w połowie stycznia, miesiąc przed igrzyskami. Kosztowało je to sporo nerwów, bo przez zawiły system kwalifikacyjny, musiały przeliczać punkty do samego końca.

Dzięki zakwalifikowaniu się żeńskiej ekipy bobslejowej, Polska ma reprezentantów w tej dyscyplinie na igrzyskach po ośmiu latach przerwy. Ponadto są pierwszymi polskimi bobsleistkami na igrzyskach olimpijskich.
15 lutego Linda Weiszewski wystartuje w konkurencji monobobu. A Klaudię z Lindą w eliminacjach kobiecych „dwójek” zobaczymy 20 lutego. Dzień później odbędą się finałowe zjazdy kobiecych drużyn. W olimpijskiej kadrze znalazła się również rezerwowa rozpychająca Marika Zandecka.
Zapisz się do newslettera „Bydgoszcz Informuje”!


