Liliia Zahnitko (w środku z kwiatami / Nadesłane
Liliia Zahnitko przyjechała do Polski, żeby ratować życie syna. Bohdana operowano w Centrum Zdrowia Dziecka. Rodzina trafiła potem do Bydgoszczy. W szpitalu im. Jurasza Liliia znalazła swą pierwszą pracę. Zaczynała jako sprzątaczka.
– Byliśmy nadzwyczaj szczęśliwi; syn uratowany a ja zaczęłam zarabiać. Mąż – spawacz też znalazł pracę i mogliśmy wynająć mieszkanie w Bydgoszczy – opowiada Lillia Zahnitko, która jest jednym z motorów ukraińskiej diaspory w naszym mieście.
Jak wielu z jej rodaków zdecydowała się na emigrację, ale nie jest uchodźczynią z czasów wojny. Głównym jednak powodem wyjazdu do Polski w 2016 roku była ciężka, choroba syna Bohdana. Trafił do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie nasi lekarze przeprowadzili kurację i uratowali mu życie. Rodzina trafiła do Bydgoszczy. W szpitalu im. Jurasza Liliia Zahnitko znalazła swą pierwszą pracę jako sprzątaczka.
Kiedy rodzina się już ustatkowała, było jej za mało, aby tylko pracować. Jej wewnętrzna energia nakazała podążyć w Bydgoszczy w stronę działalności publicznej. A miała już takie doświadczenie z Ukrainy. Pochodzi ze wsi niedaleko miasta Chmielnicki – w zachodniej części Ukrainy (do 1954 roku nazywało się Płoskirów). Mieszkała tam do 17. roku życia. Potem w oddalonej o ponad 60 km Winnicy ukończyła liceum krawieckie, otworzyła własny zakład. Z pasją działała społecznie na rzecz osób niepełnosprawnych.
Po przyjeździe do Bydgoszczy zaistniała bardzo szybko. Społeczność ukraińska nie była zorganizowana zatem dla Lilii pole działalności było rozległe. Poznała Stefana Pastuszewskiego i do dziś razem działają w Świetlicy Ukraińskiej w budynkach przy ulicy Dworcowej 57 oraz 54. Przedtem jednak działali w niedużych pomieszczeniach przy Dworcowej 19 użyczonych przez konsula honorowego Niemiec Jarosława Kuropatwińskiego.
Po inwazji Rosji w lutym 2022 pole do działania bardzo się poszerzyło. Przybyło wielu uchodźców zagubionych w nowej rzeczywistości. Dzięki przychylności prezydenta Rafała Bruskiego uzyskali na ulicy Dworcowej dwa miejskie pomieszczenia niezbędne do działania. Remont dokonali siłami bydgoskich firm; wyposażenie otrzymali w darze od IKEI. Przez dwa lata opiekowała się nimi Fundacja Adra Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego.
– Zawsze pragnęłam, aby nasze narody zbliżyły się, a nie tylko wspominały rany z przeszłości i moi rodacy odnaleźli się w Polsce i przekazali Polakom swą kulturę i tradycje – twierdzi Zahnitko. Założyła chór Szmaragdy dla osób starszych, chór Malwy dla dzieci, zespół muzyczny Semitones. Zorganizowała festiwale „Barwy Muzyki”, na którym w salach Miejskiego Centrum Kultury i Akademii Muzycznej artyści-amatorzy z Ukrainy prezentowali Bydgoszczanom folklor swej ojczyzny. Zorganizowała zajęcia językowe oraz artystyczne, muzyczne dla dzieci i młodzieży.


Nie zapomniała o osobach starszych – dla nich także stworzyła kursy językowe i zajęcia artystyczne. Dla wszystkich dostępna jest pracownia logopedyczna. Udostępniła też studium projektowania graficznego. Młodzież uzdolniona teatralnie może uczestniczyć w zespole teatralnym MOST pod fachowym kierownictwem Piotra Szymańskiego. Zespół ten wykonał kilka wartościowych adaptacji teatralnych.
W okresie ferii szkolnych, letnich czy zimowych, organizuje kolonie wypoczynkowe w czym pomaga jej miasto Bydgoszcz i samorząd województwa kujawsko-pomorskiego.
Nie zapomina o własnym kształceniu. Studiuje na UKW pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą wraz z socjoterapią i profilaktyką uzależnień. Syn Bohdan studiuje socjologię na Uniwersytecie Warszawskim, córka Sofia uczęszcza do bydgoskiego liceum plastycznego i uczy się gry na flecie.
– Ja już na zawsze zostanę Bydgoszczanką razem z mężem. Dzieci nie wiadomo. Są młodzi – mogą gdzieś odfrunąć – opowiada.
– Co wynika z pani obserwacji? Czy Ukraińcy zostaną w Polsce, czy powrócą do ojczyzny po wojnie? – pytam.
– Starsi ludzie w większości powrócą do ojczyzny, większość młodych nie zamierza wracać. Ukraina się wyludnia, co może być tragedią dla naszego narodu. To pokłosie „specjalnej operacji wojskowej” Putina. Dla Polski, też wyludniającej się, to jednak dobra nowina. Ukraińcy pracują w Polsce w zawodach deficytowych, do których Polacy niezbyt się garną. Stanowią trzon robotników budowlanych, obsługi w sklepach, w restauracjach. Płacą podatki, opłacają ZUS. Dla nich wszystkich organizujemy właśnie życie w Polsce, aby się zaadoptowali, nauczyli języka i bez problemów wtopili się w polskie społeczeństwo – kończy Liliia Zahnitko.
Zapisz się na nasz newsletter!


