Poświęcony czas jest cenniejszy niż pieniądze – mówi Michał Kocikowski, Bydgoski Wolontariusz Roku 2025

Michał Kocikowski w „Pokoju Mocy” w Zespole Szkół Budowlanych/fot. B. Witkowski/UMB

Kiedy moja starsza o siedem lat siostra chodziła do gimnazjum, jej szkoła organizowała warsztaty dla dzieci z domu dziecka. Jeden chłopiec bawił się z nią tego dnia przez długie godziny. Na koniec dał jej swoją jedyną pamiątkę po rodzicach, drewnianą kostkę. Pamiętam wzruszenie siostry tą sytuacją. Postanowiłem włączyć się w wolontariat z naciskiem, że to nie jest jedynie zbieranie pieniędzy i ich dawanie. To przede wszystkim czas poświęcony drugiemu człowiekowi – mówi Michał Kocikowski, uczeń Zespołu Szkół Budowlanych.

Nie dowiedział się wcześniej. Gdy podczas gali wyczytano jego nazwisko, zaskoczenie było szczere – widać je na nagraniach i w uśmiechu, który pojawił się z lekkim niedowierzaniem. Tak właśnie Michał Kocikowski został Bydgoskim Wolontariuszem Roku w kategorii wolontariat młodzieżowy. Bez oczekiwania na nagrody, bez kalkulacji. Po prostu – za bycie obok drugiego człowieka. Do konkursu zgłosiła go Anna Ziernicka, nauczycielka wychowania fizycznego i opiekunka szkolnego koła wolontariatu w Zespole Szkół Budowlanych.

Najmłodszy w kole wolontariatu

Jego droga zaczęła się wcześnie – już w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Gdy powstało szkolne koło wolontariatu, był w nim najmłodszy. Pomagał w świetlicy, odrabiał lekcje z dziećmi z zerówki i pierwszej klasy.
– Ponieważ sam byłem mały, pomagałem tym jeszcze mniejszym – wspomina z uśmiechem.

W technikum Michał trafił pod skrzydła Anny Ziernickiej – nauczycielki wychowania fizycznego i opiekunki szkolnego koła wolontariatu w Zespole Szkół Budowlanych, która zgłosiła go do konkursu.

– Michał świeci przykładem i motywuje innych. Ja jestem mentorem – podpowiadam, angażuję, ale pozwalam młodzieży na własne inicjatywy. Dzięki temu sami wychodzą z pomysłami – mówi Anna Ziernicka.

Dziś w ZSB działa około 30 wolontariuszy. Michał jest najstarszy.
– Śmieję się, że uczniowie piątych klas to już „wolontariusze honorowi” – jedną nogą poza szkołą – dodaje opiekunka.

Przychodzimy wtedy, gdy nikt nie przychodzi

Wolontariusze z ZSB wspierają placówki opiekuńczo-wychowawcze, odwiedzają małych pacjentów w szpitalach. Organizują kreatywne warsztaty, animacje, zabawy, taniec. Ale najważniejsze jest kiedy to robią.

– Staramy się nie odwiedzać dzieci w święta, kiedy zainteresowanie nimi jest największe. My przychodzimy wtedy, gdy nikt nie przychodzi. Po prostu chcemy dać im swój czas – podkreśla Michał. Bo czas – jak mówi – jest czasem najcenniejszym darem.

– Na początku zawsze spotykasz się ze smutkiem i nieszczęściem. Ale potem, dzięki działaniom wolontariusza, pojawia się uśmiech i czysta radość – opowiada Wolontariusz Roku.
To doświadczenie zmienia też tych, którzy pomagają.
– Kiedy wracasz do domu po spotkaniu z ludźmi dotkniętymi chorobą czy tragedią, zaczynasz doceniać to, co masz. Codzienne problemy przestają mieć znaczenie. Ważne, żeby młodzi ludzie to zobaczyli – dodaje opiekunka wolontariuszy w Zespole Szkół Budowlanych.

To nie koniec drogi

Czy wolontariat kończy się wraz z ukończeniem szkoły?
Michał odpowiada bez wahania:
– Absolutnie nie.

Działa w Stowarzyszeniu Walecznych Jedynek, które wspiera dzieci z cukrzycą typu 1 z całego województwa kujawsko-pomorskiego. Organizuje animacje, wyjścia na kręgle, zbiórki. Co roku wciela się w rolę św. Mikołaja. Jest też współtwórcą projektu Słodziaki 2.0, realizowanego w ramach olimpiady Zwolnieni z Teorii, który edukuje na temat cukrzycy.

– Nie mam cukrzycy, ale ta choroba jest mi bardzo bliska. Ma ją mój siostrzeniec – opowiada uczeń Zespołu Szkół Budowlanych.

Planuje studia w Warszawie, na Wojskowej Akademii Technicznej. Ale jedno jest pewne:
– Stowarzyszenie będzie ze mną cały czas – zapowiada Bydgoski Wolontariusz Roku 2025.

Zapisz się do naszego newslettera!

Udostępnij: Facebook Twitter