Taniec, który daje odwagę. Bydgoszczanin Igor Chabowski zachwycił w telewizyjnym show „Mam Talent”

Igor Chabowski / Fot. B. Witkowski/UMB

– Chciałem, żeby mój występ dał ludziom radość i odwagę – mówi Igor Chabowski. Bydgoski tancerz i instruktor zachwycił jury programu „Mam Talent”, a jego energetyczny taniec szybko stał się viralem w mediach społecznościowych. Za sceną telewizyjnego show kryje się jednak historia determinacji, pracy nad sobą i wiary w to, że każdy może być sobą – także na parkiecie.

Spotykamy się w Szkole Tańca Dance Crew na bydgoskich Kapuściskach. To właśnie tutaj zaczęła się droga Igora Chabowskiego do programu „Mam Talent”.

– Tutaj zacząłem pracę jako trener. I tutaj pojawiła się propozycja mojego występu w programie. Produkcja napisała do mnie na Instagramie. Zainspirowało ich to, jaką jestem pozytywną osobą – opowiada.

Casting odbył się na początku stycznia. Emocje były ogromne, a napięcie rosło z każdą minutą oczekiwania.

– Wyjazd do Warszawy kosztował mnie wiele nerwów. Po dwóch godzinach w poczekalni dostałem ataku paniki. Na szczęście miałem ogromne wsparcie rodziny – wspomina.

Miłość do tańca od przedszkola

Igor przyznaje, że taniec towarzyszy mu właściwie od zawsze. – Tak naprawdę zacząłem tańczyć już w przedszkolu. Po drodze były różne style – od hip-hopu po jazz.

Przełom nastąpił w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Trener w szkole tańca zauważył jego naturalny talent. – Powiedział, że „dobrze ruszam bioderkami” i zaprosił mnie na trening tańca towarzyskiego – wspomina z uśmiechem.

Taniec szybko stał się jego pasją. Jednak droga nie była prosta. W dzieciństwie Igor musiał zmierzyć się z poważną przeszkodą. Po oparzeniu przeszedł przeszczep skóry na udzie. – Mięsień nie był sprawny, potrzebna była długa rehabilitacja, żeby odzyskać pełną sprawność. Ale udało się. Można powiedzieć, że to był cud – mówi.

Do tańca wrócił z jeszcze większą determinacją. W wieku 12 lat zdobył tytuł mistrza Polski, a w czasach szkolnych stworzył pierwszą młodzieżową formację taneczną. Kilka tygodni prób wystarczyło, by zdobyli pierwsze miejsce na zawodach. Z czasem pojawiła się kolejna przeszkoda – wzrost. Igor ma 198 centymetrów, co w tańcu towarzyskim oznacza duży problem z doborem partnerki.

– Partnerka powinna być minimalnie niższa od partnera. W moim przypadku musiałaby mieć około 180–185 centymetrów wzrostu, a to nie jest często spotykane. Dlatego postawiłem na taniec solo.

Zaczął intensywnie rozwijać się w stylach latino solo, regularnie jeżdżąc na treningi indywidualne do Poznania, Krakowa czy Gdańska. Dziś od dwóch i pół roku sam jest instruktorem. Prowadzi zajęcia w różnych częściach Bydgoszczy m.in. na Kapuściskach, w Fordonie i na Błoniu.

Tancerz, aktor i psycholog

– Pracuję głównie z kobietami, dlatego na co dzień spotykam się z damskim stylingiem. Musiałem trochę zejść ze swojej męskiej energii i pokazać kursantkom, że jeśli ja potrafię zatańczyć kobieco, to one tym bardziej.

Przyznaje, że to była trudna lekcja. – Czasem trenowałem sam przed lustrem i płakałem. Musiałem inaczej uruchomić biodra, klatkę piersiową, ręce. Męskie ruchy są bardziej twarde i stonowane, a ja muszę wcielić się w rolę tancerki. Na zajęciach jestem trochę aktorem i trochę psychologiem.

Na zajęciach prowadzonych przez Igora sale treningowe są zawsze szczelnie wypełnione. Trudno nie zauważyć, że tańce latino stają się z roku na rok coraz popularniejsze w Bydgoszczy. Pytam Igora, z czego wynika nasza miłość do tej muzyki i rytmów. – Latino jest cudownym stylem. Ma wiele wymiarów. Po pierwsze – rytmiczną muzykę. Każdy zna takie hity jak „Bailando” czy „Despacito”. Kiedy puszczamy je na zajęciach, każdy zaczyna się ruszać.

Ale dla Igora najważniejsze jest coś innego. – Latynoskie tańce budują pewność siebie, odwagę i bycie sobą. Te wartości zawsze staram się pokazywać na moich zajęciach.

Odważnie przeciw hejtowi

Na castingu do programu „Mam Talent” Igor zatańczył do utworu „Nie mogę cię zapomnieć” Agnieszki Chylińskiej.

– Wiele osób myślało, że chciałem się podlizać jurorce. Ale ta piosenka jest dla mnie bardzo sentymentalna. Pierwszą bachatę tańczyłem właśnie do niej jako mały chłopiec.

W swoim występie połączył aż cztery style: cha-chę, commercial, sexy dance i bachatę. Jednak największe emocje wzbudziło coś innego. Igor zdawał sobie sprawę, że niemal dwumetrowy mężczyzna tańczący latino w odważnym stroju może spotkać się z hejtem. Stało się jednak coś zupełnie odwrotnego.

– Po emisji odcinka dostałem mnóstwo wiadomości. Wysokie osoby pisały, że nabrały odwagi. Że wzrost czy waga nie muszą być przeszkodą w realizacji marzeń.

To właśnie było jego największym celem. – Zależało mi, żeby mój występ niósł nie tylko taniec, ale też radość i odwagę dla innych.

Taniec lekarstwem na zmartwienia

Igor Chabowski
Igor Chabowski / Fot. B. Witkowski / UMB

Igor często powtarza, że taniec ma ogromną siłę społeczną. – To nie tylko sztuka. To miłość. Tańczysz, żeby dobrze czuć się ze sobą i z ludźmi wokół.

Podczas pandemii prowadził zajęcia online, w których uczestniczyły setki osób. – Każdy miał swój mały prostokąt na ekranie i przez chwilę mógł zapomnieć o chaosie świata.

Dlatego w wakacje planuje organizować taneczne spotkania na świeżym powietrzu. – W krajach latynoskich ludzie nie wstydzą się tańczyć. Nie wstydzą się swoich ciał. Chciałbym, żebyśmy w Polsce też mieli w sobie więcej takiej swobody.

Historia Igora Chabowskiego pokazuje, że taniec może być czymś więcej niż hobby. Może być drogą do odkrycia swojej wewnętrznej odwagi. – Człowiek rozwija się naprawdę wtedy, kiedy wychodzi ze swojej strefy komfortu – mówi bydgoski tancerz.

I właśnie tego – poprzez ruch, muzykę i energię – stara się uczyć swoich kursantów każdego dnia.

Zapisz się do naszego newslettera!

Udostępnij: Facebook Twitter