„Towarzysze, budujcie oszczędniej!”, czyli Filharmonia Pomorska przed trzyletnim remontem – ostatni koncert już w  70-letniej sali

Ostatni koncert przed przebudową, na zdjęciu Sławomir Chrzanowski / Fot. Facebook/Filharmonia Pomorska

– To jest gmach skończony, doskonały, neoklasycystyczny, do którego nic nie będzie dobudowane, ponieważ zniszczyłoby to harmonię tego miejsca – mówi Maciej Puto, dyrektorem Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy.

W piątek wieczorem orkiestra symfoniczna Filharmonii Pomorskiej zagrała po raz ostatni w swojej siedzibie przed długą przerwą na remont i przebudowę. Tym ostatnim utworem, który zabrzmiał w czasie koncertu muzyki filmowej był temat z filmu Stevena Spielberga pt. 1941 skomponowany przez Johna Williamsa. Muzycy zagrali pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego.

Roman Laudański: – Rozmawiamy w dniu ostatniego koncertu przed remontem Filharmonii Pomorskiej. Co się będzie działo w ciągu najbliższych trzech lat?

Maciej Puto
Maciej Puto / Fot. B. Witkowski / UMB

Maciej Puto: – Zaraz zaczniemy się przeprowadzać do budynku starej Akademii Muzycznej przy ulicy Słowackiego 7, czyli sto dwadzieścia kroków od gmachu filharmonii. Tam będzie nasza główna baza – biura, majątek, część instrumentów, szafki personalne naszych muzyków. W auli przy Słowackiego odbywać się będą próby Capelli Bydgosiensis, która zupełnie zmienia swoje oblicze.

– To znaczy?

– Personalnie. Spora część muzyków odchodzi na emeryturę i przyjmowani są nowi. Młodzi, bardzo obiecujący i niezwykle zdolni, co słyszeliśmy podczas przesłuchań. Będzie także nowy koncertmistrz – Kamil Kociołek, świeżo upieczony absolwent bydgoskiej Akademii Muzycznej.

– Stawiamy na młodość.

– Jak najbardziej. Dla Capeli Bydgosiensis to historyczny moment, bo  w ponad sześćdziesięcioletniej karierze Capeli możemy obserwować początek jej trzeciego składu.

– A orkiestra symfoniczna?

– Jej próby będą się również odbywać w dawnym w sali koncertowej gmachu Akademii Muzycznej przy ul. Staszica. To również 120 – 150 kroków od filharmonii. Pozostajemy w dzielnicy muzycznej, w owym „Violinowie”, jak Andrzej Szwalbe chciał nazywać tę dzielnicę, natomiast koncertować będziemy w różnych miejscach.

– Dokąd na koncerty wybiorą się melomani?

– Zamknęliśmy już nasz przyszły sezon artystyczny, także z miejscami koncertowania. To m.in. hala BCTW w Myślęcinku. Tam, po raz pierwszy w Polsce, podczas koncertu zostanie zastosowany w pełnym wydaniu system dźwięku immersyjnego Soundscape.

– Czyli?

– To dźwięk dookólny. Kiedyś mieliśmy dźwięk mono, następnie stereo i kwadro, które właściwie się nie przyjęło. Teraz mamy dźwięk immerysjny, czyli będziemy mieli do czynienia z efektem otaczającego nas z każdej strony dźwięku. Głośniki ustawione są wokół sali. Dotrą do nas zewsząd.

– Ciekaw jestem efektu.

– Inaczej rozstawione są mikrofony. Hala BCTW nie jest przeznaczona do koncertowania, do muzyki klasycznej. Co innego muzyka rozrywkowa, którą można grać w każdej przestrzeni. Dlatego wykorzystujemy najnowsze osiągniecia techniki. Kończymy pomiary akustyki naszej sali koncertowej i poprzez zastosowanie odpowiednich procesorów ta akustyka zostanie przeniesiona do hali BCTW. Nie tylko publiczność, ale i muzycy będą słyszeli taki efekt, jaki mają tu na estradzie.

– Melomani będą zadowoleni?

– Myślę, że tak. Na tak dużą skalę nie było to jeszcze stosowane w Polsce, w przeciwieństwie do Zachodu. Słyszałem, że próbują tego w Cavatinie, prywatnej sali koncertowej w Bielsku – Białej. Trzeba przyjść i posłuchać.

– W programie jesiennego festiwalu „Kontrasty” będziecie koncertować nie tylko w BCTW, ale i w sali symfonicznej Akademii Muzycznej, w Miejskim Centrum Kultury i auli „Copernikanum” UKW.

– A także w bydgoskiej katedrze.

– Muzyka wraca do kościołów.

– Ponieważ będzie to właśnie muzyka kościelna. To nie są przypadkowo dobrane sale. Będą dostosowane do prezentowanej muzyki. W katedrze wystąpi chór Romanos z Cypru z hymnami bizantyjskimi. Katedra bydgoska bardzo dobrze przyjmuje muzykę wokalną i barokową.

– Piątkowe koncerty symfoniczne zostaną zachowane?

– Głównie w sali Akademii Muzycznej w nowym kampusie. Tamtejsza sala ma bardzo dobrą akustykę, a co dla nas ważne – pojemną estradę. Na tyle dużą, że zdecydowaliśmy się tam zaprezentować III Symfonię Mahlera wymagająca bardzo dużego składu wykonawczego. Koncertować będziemy także w ościennych miejscowościach, ale nie tylko – 6 grudnia zapraszamy na nasz koncert do Filharmonii Berlińskiej. Planujemy także występy naszej orkiestry w innych polskich filharmoniach.

– A co będzie się działo wewnątrz gmachu filharmonii?

– Odbędzie się gigantyczny remont i rozbudowa. Obecny gmach jest dziełem skończonym, doskonałym, neoklasycystycznym, do którego nic nie będzie dobudowane, ponieważ zniszczyłoby to harmonię tego miejsca. Konkurs architektoniczny był niełatwy. Zgłosiło się 13 firm, zaprosiliśmy tylko osiem z nich, bezapelacyjnie wygrała krakowska pracownia Kozień Architekci. Specjalizują się w rozbudowach obiektów zabytkowych wpisanych do rejestru zabytków.

– Zacznijmy od zmiany foteli.

– Fotele będą takie same, ale nie te same. Ich kształt również wpływa na akustykę sali koncertowej. Obecne fotel nie są tymi oryginalnymi z lat pięćdziesiątych. Były już wymieniane za pieniądze europejskie 25 lat temu. Absolutnie nie mówimy o powiększaniu sali. Jednym z największych bogactw Filharmonii Pomorskiej – obok oczywiście dwóch znakomitych zespołów artystycznych – jest akustyka sali koncertowej. Dlatego dołożyliśmy wszelkich starań, by akustykę pomierzyć w każdy możliwy sposób. To wartości mierzalne, ale są także subiektywne, to opinie i odczucia melomanów, instrumentalistów, chórzystów i wokalistów zebranych z kilku tysięcy ankiet.

– Estrada, na której ledwo co mieści się orkiestra zostanie powiększona?

– Nie możemy jej powiększyć, choć rzeczywiście nie jest za wielka. Stałe powiększenie mogłoby wpłynąć na zmiany akustyki, a na to nie ma zgody.

– Organy zostają?

– Zostaje prospekt organowy, a „wnętrze” instrumentu będzie nowe, bogatsze.

– Boazerie ścienne?

– Muszą zostać, choć częściowo będą wymieniane.

– Oświetlenie?

– Będzie wymieniane. Lampy zmienią swoje miejsce. Od dawna borykamy się z niedoświetleniem estrady. Szczególnie niekorzystnie światło pada na solistów stających na brzegu estrady.

– Korytarze, tu też będą zmiany? Może wrócicie do elementów zaprojektowanych przy budowie filharmonii?

– Pod koniec budowy dyrektor Andrzej Szwalbe odebrał telefon z Warszawy i usłyszał: „towarzysze, budujcie oszczędniej!” Dlatego nie został zrealizowany pierwotny projekt wystroju. Wskazaniem konserwatorów zabytków dla architektów było przywrócenie pierwotnego założenia wystroju. Może nie w stu procentach będzie on przywrócony, ale mocno nawiązujący do art deco, modernizmu. Zostaną także odkryte freski w foyer znajdujące się na fryzie tuż pod stropem.

– Rezygnujecie z gobelinów?

– Zmienią swoje miejsca. Do nowego wystroju nie będą pasowały m.in. dlatego, że w foyer będą lustra. Gobeliny są jedną z wielu wartości filharmonii. Jesteśmy bodaj jedyną instytucja muzyczną w Polsce, która oprócz normalnej działalności koncertowej prowadzi również działalność wystawienniczą. Wydaliśmy ostatnio cztery albumy prezentujące wszystkie nasze dzieła sztuki. Nadal poszerzamy kolekcję. Nowe nabytki to popiersie prof. Jerzego Godziszewskiego, czy rzeźba maestro Jerzego Maksymiuka i portret prof. Ireny Poniatowskiej. Są już wskazane miejsce prezentacji zbiorów w nowej, rozbudowanej części filharmonii.

– Gdzie będzie ta nowa część?

– Sala kameralna znajdzie się pod placem Krzysztofa Pendereckiego (plac wejściowy). Pomieści 350 melomanów, orkiestrę kameralną i chór. Dzięki przeszkleniom będzie można tam „zajrzeć” z placu. Prowadzimy szeroką działalność edukacyjną na każdym etapie życia melomanów. Organizujemy co roku ponad tysiąc audycji umuzykalniających dla dzieci, młodzieży i… seniorów. Do tego potrzebujemy większej sali niż obecna. I tam będą odbywać się audycje z wykorzystaniem dźwięku immersyjnego.

Po drugiej stronie (od szóstego LO) podziemny garaż pomieści 120 samochodów. Chcieliśmy mieć ich więcej, ale niestety to są tereny tzw. kurzawki bielawskiej i jeszcze niższe zejście wiązałoby się z gigantycznymi kosztami.

– W projekcie są także nowe budynki na zapleczu kamienic od strony ulicy Kołłątaja.

– Pomieszczą naszą administrację, salę prób (dzięki czemu będziemy mogli częściej wynajmować dużą salę, by zarabiać na działalność artystyczną) oraz kilka pokoi gościnnych dla naszych artystów. Elewacja zewnętrzna pokryta będzie zielonymi pnączami precyzyjnie dobranymi przez specjalistów. Doświetlenie części podziemnej (magazyny, garderoby dla muzyków) umożliwi rodzaj „fosy”.

– Uda się zrobić wszystko w trzy lata?

– Takie są założenia. Przetarg wygrała firma Unibep, ta sama która zrealizowała kampus Akademii Muzycznej. Tam zmieścili się w terminach. Liczymy, że w naszym przypadku będzie tak samo.

Zapisz się na newsletter „Bydgoszcz Informuje”!

Udostępnij: Facebook Twitter