Coroczny konkurs gotowania w kociołkach przy Zespole Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Bydgoszczy rozrósł się do imprezy ogólnopolskiej. Uczestnicy zaprezentowali swoje umiejętności kulinarne, a także smaki z ich regionów.
Aromaty z kociołków na żywych paleniskach unosiły się w słoneczny dzień na dziedzińcu „Gastronomika” przy ul. Konarskiego. W poniedziałek (28 września) przy placówce odbyła się pierwsza edycja Ogólnopolskiego Konkursu Kulinarnego „Smaki zup kuchni polskiej i regionalnej”.
Wraz z pomocą szkoły i wielu partnerów zorganizował ją Krzysztof Szczepaniak, nauczyciel przedmiotów zawodowych, który od lat tworzy „kociołkowe” konkursy połączone z akcjami charytatywnymi. – Impreza rozrosła się z szkolnej, wojewódzkiej aż do ogólnopolskiej. Przyjechali do nas uczniowie ze szkół gastronomicznych w całej Polsce. Oprócz gospodarzy są tutaj uczestnicy z Łodzi, Poznania, Malinowa k. Działdowa czy Gdańska.
Tematem przewodnim konkursu była zupa regionalna. Każdy z sześciu zespołów musiał przygotować i zaprezentować zupę ze swojego regionu w kociołku o pojemności 22 litrów, o której wcześniej powiadomili organizatorów. Zapracowani, młodzi kucharze musieli szybko kroić produkty, czasem je podsmażać, a do tego czuwać na paleniskiem.
Popytaliśmy ich o to, co pichcili.– Przygotowujemy łódzką zalewajkę. To zupa trochę podobna do żurku. Zrobiona na zakwasie z cebulką, boczkiem, z kiełbaską białą, jajeczkiem. Podawana w chlebku. Wyróżnia ją to od żurku, że zawiera dużą ilość warzyw – przekazali Łodzianie.
Reprezentanci z Malinowa ugotowali karmuszkę, czyli przysmak Warmii i Mazur. – Do jej przygotowania użyliśmy warzyw korzeniowych, fasolę, kapustę, pomidory, łopatkę wieprzową i boczek. Słynie z tego, że jest bardzo treściwa i pożywna. A warto dodać, że w tym roku została wpisana na listę dziedzictwa kulinarnego naszego regionu – zaznaczyli uczniowie.
Sprawdziliśmy też, co przyszykowali gospodarze z Bydgoszczy. Postawili na kujawskie flaki z gęsich żołądków. Byliśmy też u Gdańszczan. Jak się można było spodziewać gotowali zupę rybną, którą nazywają bursztynową. – Dodamy do niej dorsza, karpia i łososia. To trochę interpretacja oryginalnej zupy o tej nazwie, bo normalnie używa się do niej jadalnego bursztynu. Jest on jednak trudno dostępny. Ale za to użyjemy dyni i trawy cytrynowej zgodnie z właściwą recepturą. Dodamy do niej też kluski golce, jako symbol Kaszub, bo mieszkamy blisko tego regionu – opowiedziały uczennice z Trójmiasta.
– Nie ma jakiegoś określonego czasu na przygotowanie dania. Liczymy, że zespołom zajmie to około dwóch godzin – oznajmił Krzysztof Szczepaniak.
Zespoły walczyły nie tylko o wartościowe nagrody, ale o symboliczną „Wielką Chochlę Gastronomika”. Nad przebiegiem konkursu i werdyktem czuwało znamienne grono jury. Sędzią był m.in. Kurt Scheller, znany z telewizyjnych programów kulinarnych. – To ważna lekcja dla tych młodych ludzi. Tutaj są zupełnie inne warunki niż w kuchni. Trzeba dużo improwizować i zwracać uwagę na warunki atmosferyczne – powiedział szef. W jury byli również szefowie Monika Gwizdała, Grzegorz Parczewski i Krzysztof Szulborski.

Produkty i nagrody były wcześniej zapewnione dzięki uprzejmości Rady Rodziców przy Zespole Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich, jak i hojnym wsparciu sponsorów. Uczniowie rozdawali gościom pizzę wypiekaną na miejscu. Można było też napić się kawy z bydgoskiej palarni „Bromberg Kaffee”. Folkowe rytmy na gitarze przygrywał Marcin Białczyk. Imprezie towarzyszył również charytatywny cel. Zbierane były pieniądze na wsparcie syna absolwenta „Gastronomika”, który zmaga się z wadą serca. Małego Patryczka można wesprzeć TUTAJ.
Zapisz się do newslettera „Bydgoszcz Informuje”!


