Debata o Babiej Wsi na sesji Rady Miasta. Miał tam powstać wiadukt zakopany w ziemi

Nieczynne torowisko na Babiej Wsi

Pojawiło się światełko w tunelu – tak można nazwać sytuację z nieczynnym torowiskiem na Babiej Wsi. O problemie dyskutowali radni na ostatniej sesji rady miasta Bydgoszczy.

Jednym z punktów środowej sesji Rady Miasta Bydgoszczy była informacja prezydenta miasta dotycząca sytuacji z torowiskiem na Babiej Wsi. Gościem debaty był Sebastian Betlejewski, radca prawny w Powiatowym Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Przypomnijmy, że tramwaje nie jeżdżą wzdłuż ul. Toruńskiej przez Babią Wieś od 2018 roku. Ruch wstrzymano wtedy z powodu osunięcia się skarpy przy budowie apartamentowca.

Obecny stan sprawy wyjaśniał Sebastian Betlejewski, bo Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego jest tu kluczowy. – Nasze postępowanie zakończyło się w sierpniu 2024 roku wydaniem decyzji administracyjnej o zabezpieczeniowych robotach budowlanych. Decyzja ma kilka etapów – dokumentacja, wstępna stabilizacja terenu i docelowa stabilizacja jako etap trzeci. Termin – 1 stycznia 2027 roku i do tego czasu oczekujemy realizacji zabezpieczeń – mówił Sebastian Betlejewski. – Dla nas data 1 stycznia jest bardzo istotna, dopiero później – jeśli nie zostaną wykonane roboty – możemy przystąpić do ewentualnego upomnienia, a w dalszej części do postępowania egzekucyjnego, co mam nadzieję nigdy się nie wydarzy.

– Przypomnę, że spółka B29 złożyła wniosek o zamienne pozwolenie na budowę już w sierpniu 2025 roku. Inwestor zadeklarował, że do kwietnia uzupełni braki w dokumentacji. Jeśli to nastąpi, to pozwoli nam to wydać pozwolenie na budowę do końca maja tego roku. Nasz Wydział Administracji Budowlanej będzie procedował sprawę najszybciej jak tylko będzie mógł, żeby można było jak najszybciej przystąpić do budowy torowiska -tłumaczył Mirosław Kozłowicz, zastępca prezydenta Bydgoszczy.

Maciej Gust, zastępca dyrektora w ZDMiKP w Bydgoszczy informował radnych, że miasto już dawno chciało samodzielnie zabezpieczyć teren osuwiska. Dlaczego ostatecznie do tego nie doszło?

– Sprawdzaliśmy, czy w ramach inwestycji na ulicy Kujawskiej – którą musieliśmy przeprowadzić, bo mieliśmy na to dofinansowanie unijne – możemy rozwiązać problem osuwiska we własnym zakresie – wskazał Maciej Gust. – Została nawet przygotowana koncepcja „zakopanego wiaduktu” czyli żelbetowej konstrukcji, na której moglibyśmy położyć torowisko, wszystko posadowione na palach. Wychodziło to drogo, ale może byłoby nawet „do przebolenia”. Jednak potencjalny wykonawca nie dawał jednoznacznych gwarancji, że ta konstrukcja wytrzyma, a osuwisko nie będzie dalej się posuwało, przerzucając w tej kwestii odpowiedzialność na miasto. Wiedział, że problem nie tkwi w posadowieniu torowiska, tylko niżej – w miejscu gdzie została zabita ścianka przez dewelopera. W związku z tym nie zdecydowaliśmy się na ten projekt i uruchomiliśmy ul. Kujawską bez torowiska przez Babią Wieś – wyjaśnia Maciej Gust.

Jak usłyszeliśmy na sesji, nowy właściciel nieruchomości daje nadzieję, że uda się sprawę doprowadzić do szczęśliwego końca.

– PINB może nakładać grzywnę za niewykonanie decyzji – wskazał prezydent Rafał Bruski. – Kolejne jest wykonanie zastępcze. PINB-owi ciężko je realizować, bo nie ma na to środków.

Prezydent stwierdził. – Deklaruję możliwość wyłożenia tych środków na wykonanie zastępcze i wpisania tego długu na hipotekę. Mamy narzędzia nacisku, zobaczymy, jak zachowa się deweloper – zapowiedział prezydent Rafał Bruski dodając, że pod kątem geologicznym teren jest czynnym osuwiskiem. – Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, żeby wiedzieć, że to byłaby ogromna odpowiedzialność, gdybyśmy wybudowali za kilkanaście milionów palisadę, na niej wiadukt licząc, że osuwisko będzie przesuwać się między palami. Czekamy na inwestora – przy czym proszę wziąć pod uwagę, że inwestor się zmienił – inny rozpoczynał projekt, inny jest teraz. Będę blisko współpracował z PINB, bo my nie musimy czekać, aż wybudują cały budynek. Chodzi o to, że nowy obiekt musi obciążyć grunt – jeśli wybudowana liczba kondygnacji, w tym pewnie garaży podziemnych, będzie wystarczająca, możemy przystąpić do swoich robót. Jeśli ktoś kupił tę nieruchomość to po to, żeby budować, a nie żeby mieć miejsce do wędkowania. Biznesem inwestora jest to, by budynek powstał. Czas gra dla inwestora dużą rolę, dlatego zakładam, że się porozumiemy – podsumował prezydent.

Przypomnijmy, że pierwszy z inwestorów chciał nad Brdą wybudować Astrum Tower – 16-piętrowy apartamentowiec. Potem się zmieniali. Obecnie właścicielem działki i potencjalnym inwestorem jest spółka B29.

Zapisz się do newslettera Bydgoszcz informuje!

Udostępnij: Facebook Twitter