Kampus Akademii Muzycznej / Fot. Sz. Makowski/UMB
– Większość Bydgoszczan pamięta, jak wyglądało to miejsce kilka lat temu i cieszymy się, że Akademia Muzyczna je odmieniła i odzyskała dla mieszkańców. W tym sensie odwdzięczyliśmy się miastu, które nam podarowało ten teren – mówi dr hab. Mariusz Klimsiak, prorektor Akademii Muzycznej.
Wojciech Borakiewicz: Polskie prawykonanie utworu Edwarda Gregsona zabrzmiało podczas 680. urodzin miasta. A to utwór nietypowy, bo na fortepian, przy którym pan zasiadł, i orkiestrę dętą.

Dr hab. Mariusz Klimsiak, pianista, prorektor bydgoskiej Akademii Muzycznej ds. artystycznych, relacji międzynarodowych i promocji: A nawet orkiestrę dętą blaszaną. Współpracujemy od lat z orkiestrą wojskową, a ja odkryłem właśnie niedawno taki interesujący utwór, napisany w latach 60. ub. wieku. Okazja była piękna, więc z dr. hab. Dominikiem Sierzputowskim postanowiliśmy go zaprezentować. W sumie podczas 680. urodzin Bydgoszczy wybrzmiały trzy różne programy i każdy mógł sobie wybrać taką muzykę, jaka mu odpowiadała. Z taką też myślą zaplanowaliśmy te trzy koncerty.
A jak to jest łączyć zamierzenia artysty z pracą administracyjną prorektora uczelni? Wygląda, że to dwa odległe światy.
– Trudno się z tym nie zgodzić. Administrowanie mocno wypełnia głowę i czas. Powoduje ciągły stan czuwania. Wchodząc w obszar zarządzania, robimy to kosztem działalności artystycznej.
Ale z niej pan przecież nie rezygnuje?
– Nie – za kilka dni gram w mojej rodzinnej Jeleniej Górze koncert Ravela z orkiestrą. Mam zaplanowane również recitale, bo granie na fortepianie to istotny element mojego życia.
Ale pewnie praca w tak niezwykłym miejscu, jakim jest nowy kampus pomaga. Jak się tutaj pracuje?
– To był pierwszy rok akademicki w tym miejscu i rok pełen wyzwań. Musieliśmy się „nauczyć” tego budynku. Trzeba było się przecież przenieść i zorganizować na nowo. Cieszy olbrzymie zainteresowanie Bydgoszczan nowym gmachem i duża liczba słuchaczy na naszych koncertach. Staramy się, korzystając z tej fali zainteresowania, pokazać wszystko najlepsze, co mamy. Zaprezentować różne aspekty pracy uczelni: od opery i koncertów symfonicznych po jazz i musical oraz spektakl taneczny. Do tego dochodzą konferencje, bo obiekt wynajmujemy i na takie cele. Nowy gmach dał całkowicie nowe możliwości.
A co było najtrudniejsze w przyzwyczajaniu się do nowej siedziby?
– Trafiliśmy do budynku na miarę XXI wieku. Trzeba się nauczyć pracy z mnóstwem elektroniki i ją rozpoznać. Doszły nowe zadania praktyczne. Wcześniej nie musieliśmy się martwić np. myciem okien, a teraz mamy olbrzymie tafle szkła, a to zaledwie jeden z przykładów.
Bydgoszczanie pokochali ten gmach. Są z niego dumni, a co ważne Akademia Muzyczna otworzyła go dla nich, zapraszając na wiele koncertów.
– Większość Bydgoszczan pamięta, jak wyglądało to miejsce kilka lat temu i cieszymy się, że Akademia Muzyczna je odmieniła i odzyskała dla mieszkańców. Nasz park jest otwarty i nawet, jak ktoś nie zamierza zbłądzić do sal koncertowych uczelni, może tam odpocząć. W tym sensie odwdzięczyliśmy się miastu, które nam podarowało ten teren.
Wielu Bydgoszczan już przyszło na koncerty czy spektakle w nowym kampusie.
– Cieszy nas to bardzo. Nasze sale nie są duże. Największa, symfoniczna mieści 400 osób, czyli połowę widowni filharmonii. Chodzi jednak o to, żeby się uzupełniać, a nie robić sobie konkurencję.
11 maja Akademia Muzyczna zaprasza Bydgoszczan na pierwszy koncert w plenerze, na scenie nad stawem przy kampusie.
– Dr Grzegorz Nadolny w cyklu Akademo prezentuje utalentowanych studentów kierunku Jazz i Muzyka Rozrywkowa.
Akademia planuje takie koncerty także w wakacje?
– Jeszcze w tym roku raczej nie, choć na początku lipca odbędzie się koncert w plenerze kończący sezon. Będziemy o tym myśleć w przyszłości. Każdy koncert to dodatkowe zadania i wydatki np. na akustyków, oświetleniowców, na które nie zawsze nas stać. Oczywiście wynajem sal to teraz dodatkowy sposób na powiększenie przychodów uczelni. Pamiętajmy jednak, że nawet ta symfoniczna ma raptem 400 miejsc, a to nie jest wiele, jeżeli jakieś wydarzenie ma się sfinansować z biletów.
Liczycie na to, że nowa siedziba przyciągnie studentów?
– Jesteśmy bardzo ciekawi, jak ten element wpłynie na decyzje kandydatów. W Polsce z pewnością większość osób ze środowiska muzycznego słyszała o tym budynku. Staramy się, żeby ta informacja przebiła się również poza nasz kraj. Cieszymy się, że ten pierwszy rok działania w nowym kampusie skupił na nas tak wielkie zainteresowanie i chcemy to podtrzymywać w kolejnych latach.
Zapisz się na newsletter Bydgoszcz Informuje!


