Bydgoska NGO Hero
Choć majowe duszne popołudnie nie zachęca do wysiłku, w sali przy ul. Gdańskiej 5 trudno znaleźć wolne miejsce. Kolejne osoby rozkładają maty, część zajmuje krzesła. Jest ich tak dużo, że trzeba otworzyć przejście do sąsiedniej sali. Za chwilę rozpocznie się kolejny trening prowadzony przez Irenę Wódz – fizjoterapeutkę i społeczniczkę wyróżnioną w tegorocznej edycji nagrody NGO Hero.
To właśnie za wieloletnią pracę na rzecz bydgoskich seniorów oraz innych grup potrzebujących wsparcia została wyróżniona w ogólnopolskim konkursie doceniającym osoby zaangażowane społecznie. Współpracując z mamami i opiekunkami osób z niepełnosprawnościami. Wspiera także seniorów i bierze udział w inicjatywach realizowanych wspólnie z Fundacją Dum Spiro, Spero. Sama jednak nie uważa się za bohaterkę.
– Bez państwa nie byłoby tego wyróżnienia. To państwo tak pilnie stawiacie się na zajęcia. Jakbym ja tu sama stała, to co by z tego było? – mówi do uczestników.
Odpowiedź przychodzi natychmiast. – Bez ciebie, Irenko, nie byłoby nic!
To zdanie najlepiej pokazuje relację, jaka przez lata wytworzyła się między prowadzącą a uczestnikami jej zajęć. Dla wielu bydgoskich seniorów stała się kimś znacznie więcej niż instruktorką ćwiczeń.
Zaczęło się od rozmowy
Z wykształcenia jest fizjoterapeutką. Przez lata odkładała jednak zawodowe plany na dalszy plan, opiekując się niepełnosprawnym synem. – Trochę odłożyłam na półkę swój dyplom i wszystkie szkolenia. Brakowało mi pracy – przyznaje.
Pewnego dnia została poproszona o przeprowadzenie konsultacji dla seniorów podczas tworzenia Centrum Seniora przy ul. Dworcowej. Miało być jednorazowe spotkanie. Okazało się jednak, że uczestnicy potrzebują czegoś więcej.
– Mówili, że boją się iść do klubu fitness. Rehabilitację mają przez dwa tygodnie w roku, a później zostają sami. Nie wiedzą, jak ćwiczyć bezpiecznie i nie mają motywacji do regularnego ruchu.
Tak narodził się pomysł regularnych zajęć. Najpierw była niewielka grupa. Potem kolejne osoby zaczęły przyprowadzać znajomych. Dziś trudno pomieścić wszystkich chętnych. Zimą na zajęciach na matach ćwiczyło ponad 40 osób. Jeszcze większym zainteresowaniem cieszą się zajęcia na krzesłach. – Rekord był taki, że mieliśmy dokładnie 60 uczestników i ani jednego wolnego krzesła – wspomina Irena Wódz.
Nie tylko joga
Kiedy patrzę na napis „Fiz-jo-ga” na koszulce prowadzącej, zastanawiam się, czy to bardziej joga, czy fizjoterapia. – To moja autorska nazwa – śmieje się. Jako fizjoterapeuta uważam, że jest dużą inspiracją dla mnie joga i pilates. Jeśli chodzi o wzmacnianie mięśni, robimy to, żeby po prostu było bezpieczniej. Żeby, zwłaszcza seniorzy, nie mieli kontuzji, żeby też zmniejszyć wszystkie bóle, które są związane ze zdrowiem.
Logo stworzyła jej córka, mając zaledwie 13 lat. – Powstało na potrzeby takiej małej grupki pań, z którą ćwiczyłyśmy na stałe.
Z Ireną Wódz ćwiczy między innymi seniorka poruszająca się przy pomocy chodzika. – Teraz mówi, że mniej się boi. Czasem chodzi po domu bez chodzika, jest pewniejsza siebie. Po prostu dowiedziała się, jak ćwiczyć, żeby sobie pomóc – przyznaje NGO Hero.
Takich historii jest więcej. Jednych przestały boleć plecy. Innych barki. Ktoś odzyskał sprawność po problemach zdrowotnych. Ktoś inny po prostu przestał siedzieć samotnie w domu.
Dziś Irena Wódz prowadzi zajęcia nie tylko przy ul. Gdańskiej. Wraca także do Centrum Seniora przy Dworcowej 3. Działa w Fordonie przy ul. Gawędy, realizuje projekt dla dorosłych mieszkańców z okazji urodzin miasta, a przed zajęciami dla seniorów prowadzi jeszcze kameralną grupę dla mam dzieci z niepełnosprawnościami.
– Staram się dopasowywać do potrzeb – mówi skromnie.
Jej podopieczni widzą to nieco inaczej. – Irena tłucze pięć razy w tygodniu zajęcia jak w jakimś fitness clubie – śmieją się uczestniczki.
„To ważna część mojego życia”
Pytam ćwiczących, dlaczego przychodzą. Odpowiedzi są podobne, choć każdy opowiada własną historię.
– Wszystko zaczęło się jeszcze na Dworcowej.
– Nigdy wcześniej nie chodziłam na takie zajęcia, ale bardzo się wciągnęłam.
– Lepiej się czuję.
– Łatwiej się ruszam.
– Nie odpuszczam już tych zajęć.
– To ważna część mojego życia.
Jedna z uczestniczek przyznaje, że nawet mimo licznych podróży i wyjazdów stara się wracać na zajęcia. Inne seniorki żartują, że po poniedziałkowych ćwiczeniach „chodzi się jak po chmurce”. W grupie są nawet całe rodziny. Małżeństwo i siostra ćwiczą razem. – Nie możemy się doczekać kolejnych zajęć – mówią zgodnie.
Bohaterka trzeciego sektora
Za swoją działalność Irena Wódz została w tym roku wyróżniona w prestiżowym konkursie NGO Hero, organizowanym przez Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych. Konkurs wyróżnia osoby, instytucje i firmy szczególnie zaangażowane w rozwój społeczeństwa obywatelskiego i działalność społeczną.
Do nagrody zgłosiła ją Katarzyna Zwierzchowska, prezes Fundacji Dum Spiro Spero, od lat zaangażowana w działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin.
– Jestem bardzo dumna, że Irena znalazła się w finale i otrzymała to wyróżnienie – mówi. Jak podkreśla, ogromne znaczenie miała skala prowadzonych działań, liczba uczestników i liczba godzin poświęconych mieszkańcom.
W konkursie wyróżniona została także Julia Rozworowska-Wolańska, honorowa prezes Fundacji Piękny Dzień Mamy. Czytelnicy Bydgoszcz Informuje mogą ją kojarzyć z naszych publikacji poświęconych inicjatywom wspierającym mamy dzieci ciężko chorych i hospitalizowanych.
– W czym tkwi sekret sukcesu pani zajęć?
– Nie wiem, na czym to dokładnie polega, ale cieszę się, że mogę pomóc i że to działa – mówi z uśmiechem.
Patrząc na wypełnioną po brzegi salę, nie ma żadnych wątpliwości, że działa.
I być może właśnie dlatego, gdy Irena Wódz próbuje przekonać wszystkich, że nagroda należy przede wszystkim do uczestników, z sali natychmiast pada odpowiedź:
– Bez ciebie, Irenko, nie byłoby nic.
Zapisz się do naszego newslettera!


