Michał Orzechowski. Odszedł do swojego zamku niebios

Michał Orzechowski Fot. Młyny Rothera

„Michał był pełny dobrych pomysłów. Koncertów na barce Lemara, w Ostromecku czy w Młynach Rothera” – to jedno ze wspomnień o zmarłym Michale Orzechowskim, pasjonacie Bydgoszczy i miłośniku muzyki barokowej.

„Po prawie 30 latach życiowych perturbacji znów jestem w Bydgoszczy. Przeprowadziłem się tu z miłości. Przez te lata zmieniłem się nie tylko ja, ale też miasto. Bydgoszcz nie jest już szarobura. Wprost przeciwnie. Jest kolorowa, otwarta, tolerancyjna. Piękna. Sporo tu zaskakującej architektury, niesamowitej przyrody, ciekawych historii, ambitnych planów. Chcę poznawać Bydgoszcz razem z Wami!” – pisał na swoim blogu Bydgoszczanin z miłości.

I ta miłość oraz nieustanne zachwycenia i zaskoczenia miastem towarzyszyły kolejnym wpisom Michała Orzechowskiego na blogu Bydgoszczanin z miłości: „Nadrabiam bydgoskie zaległości. Kulturalne. Mieszkam w Bydgoszczy już prawie 10 lat, a pierwszy raz trafiłem do Galerii Wspólnej. Jest w centrum. Przy Batorego 1, ale okna wychodzą na Stary Rynek. (Kiedyś pojawi się tam panienka z okienka, to pewne. Plan już jest.)

Nie traćcie czasu. Zajrzyjcie do galerii. Jest nasza Wspólna”.

 „Słoneczny początek wiosny. 21 stopni w cieniu. To dobry pretekst, żeby pójść choć na krótki spacer. Co słychać w Ogrodzie Botanicznym UKW? U magnolii na Ossolińskich? Zobaczcie sami, jak tam pięknie!”

„W Bydgoszczy jest sześć magnolii – pomników przyrody. Te w Alei Osolińskich i na Markwarta znam dobrze, chodzę tam co roku. Nigdy wcześniej nie byłem jednak zobaczyć okazów na Cichej. Poszedłem tam wczoraj, są piękne”.

„Mieszkam w Bydgoszczy już trochę czasu, ale nigdy nie byłem w Exploseum. I to był błąd!”

O nowym kampusie Akademii Muzycznej: „To będzie ikona Bydgoszczy, Miasta Muzyki UNESCO. Jest na pięknym stawem, prowadzi do niej oś ulicy Paderwskiego. Nowa Akademia Muzyczna. Sale koncertowe, dydaktyczne, mieszkania dla studentów. Wszystko na 9 nadziemnych kondygnacjach. Kampus z prawdziwego zdarzenia”.

Fot. Młyny Rothera

– Kiedy pierwszy raz spotkałem Michała Orzechowskiego zdumiało mnie, że facet wyglądający na hipstera tak emanował miłością do muzyki baroku – wspomina Damian Amon Rączka. – Jaki był? Pełny kultury, spokoju i tej niesamowitej miłości do niezwykle pięknej muzyki baroku. Przypomnę, że dużą popularnością cieszyły się koncerty w byłym kinie Pomorzanin, które współorganizował.

„Na Gdańskiej 10, przed wejściem do rewitalizowanego Kina Pomorzanin pierwszy raz od kilkunastu lat zbierały się kolejki bydgoszczan. Ale nie tylko. Melomani zjeżdżali w październikowe weekendy z Warszawy, Gdańska, Olsztyna, Poznania. A i wykonawcy przysłużyli się temu, że Festiwal można nazwać międzynarodowym. W czasie 3. Edycji Bydgoskiej Sceny Barokowej oprócz plejady polskich gwiazd muzyki dawnej wystąpili wykonawcy ze Szwajcarii, Włoch, Brazylii, Niemiec, Czech, Słowacji…  – to wpis Michała Orzechowskiego z jego drugiego bloga: Baroque Goes Nuts!

„Czynników sukcesu Bydgoskiej Sceny Barokowej jest wiele: prężnie działająca Katedra Organów, Klawesynu i Muzyki Dawnej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy – prawdziwa kuźnia talentów, genialna akustyka Kina Pomorzanin, pasja i zaangażowanie organizatorów Festiwalu, doskonale skonstruowane programy festiwalowe. 

Muzykę można odbierać subiektywnie, ale tego, że na Bydgoską Scenę Barokową bilety rozchodziły się w kilka dni po otwarciu sprzedaży; że wszyscy liczący się w Polsce artyści chcą przyjeżdżać do Bydgoszczy; tego, że na koncerty festiwalowe melomanów przywoziły do grodu nad Brdą autokary melomanów z innych miast Polski – już nie. 

Bydgoszcz po latach wróciła do pierwszej ligi ośrodków wykonawstwa historycznego muzyki dawnej, a Festiwal do pierwszej piątki tego typu wydarzeń w Polsce. Takie relacje można przeczytać, obejrzeć i wysłuchać nie tylko w mediach regionalnych, ale opiniotwórczych mediach ogólnopolskich, jak Ruch muzyczny czy TVP Kultura”. 

Michał Orzechowski współtworzył także Barokowy Rozkład Jazdy, czyli kalendarium imprez muzycznych w kraju. Był również zafascynowany czeską kulturą.

– Michał był pełny dobrych pomysłów. Koncertów na barce Lemara, w Ostromecku czy w Młynach Rothera” – wspomina Adam Gajewski, kierownik Sekcji Dziedzictwa Lokalnego Muzeum Legend Szyperskich „Barka Lemara”. – To on wymyślił koncert „Muzyki na wodzie” Friedricha Händla na barce. Przypomnę, że wtedy wszystko sprzysięgło się przeciw nam: był niski stan wody, bez przerwy padało i trzeba było przekładać godzinę koncertu, a nic nie mogło go powstrzymać. Miał dobre pomysły, na przykład koncertu arcylutni w pałacu w Ostromecku.

– Z Michałem Orzechowskim przez ostatnie lata mieliśmy w Młynach Rothera zaszczyt współtworzyć wydarzenia muzyczne i organizować koncerty z cyklu „Muzyka w Zamku Niebios” – wspominają pracownicy Młynów Rothera. – Zapamiętamy go jako osobę niezwykle zaangażowaną i oddaną swojej pracy, która była przede wszystkim jego wielką pasją. Z wdzięcznością będziemy wspominać lata wspólnych działań oraz wydarzenia, które tworzyliśmy razem, ceniąc jego profesjonalizm i oddanie. Jego wkład w realizację wielu przedsięwzięć pozostanie ważną częścią historii Młynów.

Fot. Młyny Rothera

„Muzyka na Zamku Niebios to był cykl koncertowy zorganizowany przez Młyny Rothera w Bydgoszczy oraz Fundację Kino Pomorzanin, której prezesem był Michał Orzechowski. Jak tłumaczą organizatorzy, inspiracją dla tego wydarzenia była historyczna kaplica zamku w Weimarze, dla której Jan Sebastian Bach komponował swoje najbardziej uroczyste kantaty. Muzyka grana z kilku poziomów balkonów sprawiała, że wierni czuli, jak gdyby spływała na nich z nieba. Stąd właśnie jej określenie Himmelsburg – Zamek Niebios.

W Bydgoszczy Zamkiem Niebios był piękny dziedziniec Centrum Nauki i Kultury Młyny Rothera. Podobnie jak w barokowej kaplicy, gdzie muzyka zdawała się spływać na wiernych z empor, tak i w holu głównym Młynów, otoczonym balkonami i zwieńczonym szklanym dachem, poczujemy dźwięki niosące się niczym prosto z nieba.

Projekt Muzyka w Zamku Niebios to synteza sztuk: dawnej muzyki sakralnej i współczesnej architektury industrialnej. Bydgoszcz jest Miastem Muzyki UNESCO. Wśród ważnych obszarów, dzięki którym wpisano Bydgoszcz do sieci miast kreatywnych wymieniono „Kulturę w fabrykach”.  Upadłe młyny (niegdyś stały element krajobrazu miasta) zyskały drugie życie; życie obiektu łączącego tradycje przemysłowe Bydgoszczy z tradycjami muzycznymi miasta”.

– Po śmierci Michała pozostał smutek i niedosyt, że już niczego razem nie zorganizujemy, a on odszedł do swojego zamku niebios – dodaje Adam Gajewski.

Michał Orzechowski miał 51 lat (1975–2026).

Zapisz się do naszego newslettera!

Udostępnij: Facebook Twitter