Święto bydgoskiego Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Gen. dyw. Dariusz Mendrala: Administrujemy budżetem wartości 5,2 procenta budżetu państwa

Gen. dyw. Dariusz Mendrala, szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy / Fot. IWspSZ

– W Bydgoszczy administrujemy budżetem wartości 5,2 procenta całego budżetu państwa! – mówi gen. dyw. Dariusz Mendrala, szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Obchodzący dwudziestolecie Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych  w Bydgoszczy zaprasza w sobotę 3 października na festyn militarny w Bydgoskim Centrum Targowo-Wystawienniczym.

W sobotę BCTW wypełni się wojskowym sprzętem, pokazami, muzyką i atrakcjami dla całych rodzin. Będzie można z bliska zobaczyć m.in. czołgi Leopard i Abrams, K2, wyrzutnię rakiet HIMARS, Homar, moździerz RAK, Rosomaki i wiele innych pojazdów oraz systemów wykorzystywanych przez Siły Zbrojne RP. Na uczestników festynu czeka także paintball, strzelnica pneumatyczna, sportowy tor przeszkód, strefa zabaw dla dzieci, pokazy wyposażenia żołnierza i wojskowych racji żywnościowych, stoiska promocyjne oraz występy artystyczne i orkiestry wojskowe. Nie zabraknie również tradycyjnej żołnierskiej grochówki.

Żołnierski festyn odbędzie w godzinach 11 –16. Miasto przygotowało dodatkowe miejsca parkingowe oraz zdecydowało o uruchomieniu dedykowanej linii autobusowej nr 204, na której obowiązywać będą standardowe opłaty za komunikację zbiorową. Autobusy będą kursować w godzinach trwania festynu ze średnią częstotliwością co 15 minut na trasie: Dworzec Leśne – Leśne – Modrzewiowa / Gdańska – Las Gdański P+R – Myślęcinek – Bydgoskie Centrum Targowo-Wystawiennicze (i z powrotem).

  • odjazdy z pętli Dworzec Leśne: pierwszy kurs o godz. 10:30, ostatni o godz. 15:30
  • odjazdy z przystanku BCTW: pierwszy kurs o godz. 10:42, ostatni o godz. 15:42.

Żołnierze oraz pracownicy Inspektoratu są ważną częścią społeczności miasta i województwa – rozmowa z gen. dyw. Dariuszem Mendralą

Roman Laudański: – Jeśli trzeba przerzucić kilkadziesiąt czołgów z okolic Wrocławia do np. Orzysza, to jaki udział będzie w tym miał Inspektorat Wsparcia?

Gen. dyw. Dariusz Mendrala: – To jedno z wielu zadań realizowanych przez Inspektorat Wsparcia. Odpowiadamy między innymi za planowanie transportu i jego terminową realizację. Naszą misją jest zapewnienie logistycznego wsparcia wszystkim komponentom Sił Zbrojnych RP zarówno w czasie pokoju, jak i w sytuacjach kryzysowych czy podczas działań wojennych, w kraju i poza jego granicami. To oczywiście jedynie tylko skrótowy opis naszych kompetencji, odnoszący się do wybranych aspektów naszych działań. Zabezpieczamy również funkcjonowanie wojsk sojuszniczych, stacjonujących na terytorium Polski lub przemieszczających się przez nasz kraj. Odpowiadamy za system zaopatrywania w środki materiałowe, wsparcie techniczne, infrastrukturę wojskową, transport i ruch wojsk, zabezpieczenie medyczne oraz finansowanie Sił Zbrojnych.

Z Bydgoszczy administrujemy budżetem stanowiącym 5,2 proc. budżetu państwa.
To 48,5 mld zł, czyli więcej niż budżety niektórych ministerstw. Za pośrednictwem naszych struktur finansowanych jest ponad 90 proc. żołnierzy i pracowników wojska.

– Wasze zadania zmieniły się po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny za wschodnią granicą?

– Sama misja Inspektoratu pozostała niezmienna. W dalszym ciągu koncentrujemy się na logistycznym zabezpieczeniu wojsk. Zmieniła się natomiast skala wyzwań. Zadań jest więcej, a logistycy pracują pod znacznie większą presją.

W ostatnich latach znacząco zwiększyła się liczebność Sił Zbrojnych. Jeszcze niedawno armia liczyła około 100 tys. żołnierzy, dziś jest ich około 220 tys. To oznacza dodatkowe obciążenie dla całego systemu logistycznego. Jednocześnie zmieniają się struktury wojska i architektura bezpieczeństwa. Na wschodzie kraju powstały trzy nowe dywizje, dla których trzeba stworzyć zaplecze infrastrukturalne i logistyczne tam, gdzie wcześniej go nie było.

Warto też podkreślić bezprecedensowe tempo modernizacji Sił Zbrojnych. Do służby trafiają nowe platformy i systemy uzbrojenia, które zmieniają oblicze polskiej armii. Naszym zadaniem jest zapewnienie im pełnego wsparcia: obsługi, serwisowania, zapasu części zamiennych, remontów, infrastruktury magazynowej, warsztatowej i garażowej. Dbamy również o zabezpieczenie dostaw paliwa i przechowywanie odpowiedniego zapasu dedykowanej amunicji.

– A zakupy uzbrojenia?

– Za zakupy uzbrojenia odpowiada Agencja Uzbrojenia. Nasza rola zaczyna się w momencie, gdy sprzęt trafia do jednostek wojskowych. Odpowiadamy za jego długoterminowe użytkowanie, czyli za cały cykl życia systemów uzbrojenia. Obejmuje to przygotowanie infrastruktury, zapewnienie środków technicznych, materiałów pędnych i smarów, amunicji oraz środków bojowych niezbędnych do użytkowania tych platform. Innymi słowy, zabezpieczamy wszystko, co jest konieczne do funkcjonowania Sił Zbrojnych i wdrażania nowego sprzętu wojskowego.

– Mamy np. czołgi kilku różnych producentów. Jak sobie radzicie z utrzymaniem, naprawami, częściami zamiennymi?

– Nadal eksploatujemy część platform postsowieckich oraz niemieckie Leopardy, a jednocześnie wprowadzamy do służby nowoczesne czołgi koreańskie i amerykańskie Abramsy w dwóch wersjach. Każda z tych platform wymaga odrębnego systemu obsługi, serwisowania, napraw i zabezpieczenia części zamiennych. Nie wszystkie komponenty są dostępne na rynku europejskim, dlatego jest to duże wyzwanie logistyczne. Naszym zadaniem jest jednak utrzymanie sprzętu w gotowości do użycia, niezależnie od stopnia trudności. Od tego w dużej mierze zależy bezpieczeństwo państwa.

– Pana poprzednicy często powtarzali, że „logistyka wyjeżdża pierwsza, wraca ostatnia”.

– To hasło widnieje przy wejściu do Inspektoratu Wsparcia i dobrze oddaje znaczenie logistyki w Siłach Zbrojnych. Każde zadanie wojskowe ma swój wymiar logistyczny. Zanim powstanie nowa jednostka, infrastruktura czy zdolność operacyjna, logistycy analizują potrzeby i przygotowują warunki do przyszłej realizacji zadań. Budujemy potencjał, który pozwala wojskom operacyjnym skutecznie wykonywać ich misję. Nasza rola jest wspierająca: przygotować, zabezpieczyć i utrzymać wszystko, co niezbędne do działania. W przypadku misji zagranicznych logistyka odpowiada nie tylko za przygotowanie i podtrzymanie operacji, ale również za zakończenie przedsięwzięcia, rozliczenie finansowe i transport mienia, o ile jest to uzasadnione ekonomicznie. Dlatego właśnie logistyka wyjeżdża pierwsza, a wraca ostatnia.

– Byliście w Iraku, Afganistanie, Libanie, Kosowie. W Czadzie, na środku pustyni, zbudowaliście bazę zaplanowaną w Bydgoszczy.

– Każda misja zagraniczna jest inna. Wynika to z uwarunkowań geograficznych, klimatycznych, poziomu zagrożenia oraz charakteru wykonywanych zadań. Dopiero rekonesans logistyczny i analiza potrzeb pozwalają określić, jakie działania należy podjąć. Warto przypomnieć, że był czas, gdy w polskich kontyngentach jednocześnie służyło nawet cztery tysiące żołnierzy. Te doświadczenia są bezcenne. Jednocześnie nigdy nie można polegać wyłącznie na rutynie, bo każda misja stawia przed nami nowe wyzwania.

Dziś uczestniczymy w przedsięwzięciach o innym charakterze, związanych przede wszystkim ze wzmacnianiem bezpieczeństwa w Europie. Polskie kontyngenty działają między innymi w Rumunii i na Łotwie. Także tam warunki działania są specyficzne, dlatego za każdym razem dostosowujemy rozwiązania do konkretnego środowiska.

– Macie coraz więcej zadań, skąd logistycy do ich wykonania?

– W pierwszej dekadzie XXI wieku podjęto decyzję o znaczącym zmniejszeniu liczebności Sił Zbrojnych. Niestety, ograniczono również kształcenie specjalistów logistyki. W tamtym czasie zakładano, że zagrożenie konfliktem zbrojnym w naszym regionie jest niewielkie, a część zadań będzie mogła zostać przejęta przez podmioty zewnętrzne w ramach outsourcingu. Dziś wiemy, że była to nietrafna ocena długoterminowych perspektyw zmian w środowisku bezpieczeństwa. Skutki odczuwamy do dziś.

Wykwalifikowani logistycy są obecnie bardzo poszukiwani. Potrzebujemy ludzi z odpowiednim wykształceniem, doświadczeniem i przygotowaniem zawodowym. Na szczęście systematycznie odbudowujemy te zasoby we współpracy z uczelniami wojskowymi. Trzeba jednak pamiętać, że wykształcenie specjalisty tej klasy zajmuje co najmniej kilka lat.

– Wspomagacie wszystkie rodzaje Sił Zbrojnych?

– Jesteśmy połączonym dowództwem logistycznym, dlatego zapewniamy wsparcie we wszystkich domenach Sił Zbrojnych: dla wojsk lądowych, sił powietrznych i marynarki wojennej. Potrzebujemy więc specjalistów reprezentujących różne rodzaje wojsk i służb. To sprawia, że jesteśmy formacją różnorodną i dającą wiele możliwości rozwoju.

– Jakie zadania realizujecie w Bydgoszczy?

– Inspektorat Wsparcia ze swoimi jednostkami na stałe wrósł w tkankę miasta. Sam Inspektorat to ok. 800 żołnierzy i pracowników wojska, zapewniających merytoryczną obsługę i ciągłość procesów logistycznych w Siłach Zbrojnych RP. W Bydgoszczy zlokalizowana jest też 1. Pomorska Brygada Logistyczna, która odgrywa kluczową rolę w systemie logistyki mobilnej, stanowiąc jeden z filarów naszego potencjału w zakresie przygotowania i wsparcia działań operacyjnych.

To tutaj funkcjonują również inne jednostki odpowiedzialne za zabezpieczenie wojska, między innymi 11. Wojskowy Oddział Gospodarczy, Rejonowy Zarząd Infrastruktury oraz Batalion Dowodzenia Inspektoratu Wsparcia. Działa tu także specjalnie dedykowana jednostka logistyczna, wspierająca liczne instytucje międzynarodowe obecne w mieście, takie jak Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO, 3. Batalion Łączności NATO, Centrum Doskonalenia Żandarmerii Wojskowej, Grupa Integracyjna Sił NATO, Jednostka Agencji Łączności i Informacji NATO czy Połączone Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji NATO-Ukraina. Pokazuje to skalę zaangażowania Inspektoratu w zapewnienie im niezbędnego wsparcia.

– Lotnisko w Jasionce pod Rzeszowem jest hubem pośredniczącym między Ukrainą, a wspierającym ją Zachodem.

– To również obszar, za który odpowiadamy. Z dumą mogę powiedzieć, że już dwa dni po wybuchu wojny w Ukrainie uruchomiony przez nas hub logistyczny rozpoczął przekazywanie sprzętu dla walczącej Ukrainy.

Przez cały okres konfliktu pomoc trafiała i nadal trafia przez Rzeszów-Jasionkę. Około 95 proc. tego wsparcia otrzymanego przez Ukrainę od 45 państw przeszło przez ręce polskich logistyków. To najlepiej pokazuje skalę naszego zaangażowania. Przez całą dobę, każdego dnia, niezależnie od warunków pogodowych, kilkuset żołnierzy wspiera ten proces, współpracując z partnerami ukraińskimi.

– Jak zareagowałby pan generał na decyzję o budowie stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce?

– Mamy unikalne, a zarazem jedno z największych w Europie doświadczeń w realizacji projektów infrastrukturalnych na potrzeby wojsk amerykańskich. Sama koncepcja takiej bazy od strony technicznej nie jest niczym nowym. Już dziś realizujemy program wsparcia obecności wojsk USA w Polsce, obejmujący 115 projektów infrastrukturalnych w dwunastu lokalizacjach. W dłuższej perspektywie ich wartość przekroczy 20 mld zł.

Budujemy obiekty zgodnie z ustaleniami wynikającymi z Umowy o Wzmocnionej Współpracy Obronnej i standardami strony amerykańskiej. Są to lotniska, magazyny, warsztaty, garaże, obiekty dowodzenia i łączności oraz inne elementy niezbędnej infrastruktury, wspierającej realizację zadań operacyjnych przez wojska amerykańskie.

Dlatego jestem pewny, że gdybyśmy otrzymali zadanie budowy stałej bazy wojsk amerykańskich, zrealizowalibyśmy je stosownie do oczekiwań. Różnica polegałaby przede wszystkim na skali przedsięwzięcia. Trzeba pamiętać, że taka inwestycja to nie tylko infrastruktura wojskowa. Jeśli obecność wojsk amerykańskich miałaby mieć charakter stały, konieczne byłoby stworzenie odpowiednich warunków do życia zarówno dla żołnierzy, jak i ich rodzin: mieszkań, szkół, placówek ochrony zdrowia czy odpowiedniej sieci komunikacyjnej. Równolegle należałoby zbudować infrastrukturę niezbędną do wykonywania zadań operacyjnych. Oba te elementy są równie istotne dla powodzenia całego projektu.

–  Angażujecie się również w budowę Tarczy Wschód.

– Wzmacnianie granicy państwa to kolejne zadanie, które realizujemy we współpracy z innymi rodzajami wojsk. Główną rolę odgrywają tam wojska inżynieryjne, natomiast my odpowiadamy za dostarczanie materiałów budowlanych i konstrukcyjnych, zakup sprzętu, pozyskiwanie gruntów, organizację transportu oraz zabezpieczenie żołnierzy prowadzących prace.

Tylko w tym roku przeznaczymy ponad 900 mln zł na zakup sprzętu inżynieryjnego i różnego rodzaju materiałów wykorzystywanych przy budowie umocnień.

– Pan generał jest Bydgoszczaninem? Ma pan czas na spacer po mieście?

– Nie urodziłem się w Bydgoszczy, ale dziś bez wahania mogę powiedzieć, że czuję się Bydgoszczaninem, bo spotkałem się tu z niezwykle ciepłym i życzliwym przyjęciem. Inspektorat Wsparcia oraz jego żołnierze i pracownicy są ważną częścią społeczności nie tylko miasta, lecz także całego województwa kujawsko-pomorskiego. Dowodem tego jest przyznany nam przez Radę Miasta Medal Kazimierza Wielkiego. Choć sam pochodzę z małego wojskowego garnizonu, a obecnie mieszkam na stałe w podwarszawskim Sulejówku, to bardzo się cieszę, że zawodowa służba związała mnie z Bydgoszczą.

Gen. dyw. Dariusz Mendrala Fot. Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych

– To proszę jeszcze opowiedzieć, jak zostaje się generałem.

– Myślę, że zostanie generałem nie może być celem samym w sobie. Ja chciałem po prostu zostać dobrym żołnierzem. To, że zostałem generałem, było konsekwencją licznych decyzji i zdarzeń w ciągu wielu lat mojego życia. Wojsko było w nim obecne od najmłodszych lat, bo mój ojciec także był oficerem. Mieszkając w tzw. „zielonym” garnizonie miałem okazję obserwować wojskową codzienność i szczerze mówiąc nigdy nie myślałem o jakiejkolwiek innej profesji. Dlatego w wieku piętnastu lat rozpocząłem naukę w liceum wojskowym w Częstochowie i od tamtej pory cała moja droga zawodowa związana jest ze służbą.

Jeśli miałbym wskazać, co pomaga w osiąganiu kolejnych szczebli kariery, powiedziałbym: zaangażowanie, konsekwencja i ciągły rozwój własnych kompetencji. Nie można w żadnym momencie kariery spocząć na laurach i zmniejszyć zaangażowania. Trzeba stale poszerzać wiedzę, zdobywać nowe kompetencje i szukać obszarów do doskonalenia. Sam starałem się nieustannie podnosić kwalifikacje, zarówno w kraju, jak i za granicą i wciąż nie zamierzam rezygnować z dalszego poszerzania wiedzy. W wojsku, podobnie zresztą jak w wielu innych dziedzinach życia, zatrzymanie się w miejscu, w praktyce oznacza pozostanie w tyle.

– Czego życzyć Inspektoratowi Wsparcia na następne 20 lat?

Podobnie jak życzy sobie większość obywateli naszego kraju chcielibyśmy przede wszystkim tego, abyśmy nigdy nie musieli sprawdzać naszych możliwości w warunkach wojennych. Jestem przekonany, że jesteśmy dobrze przygotowani do wsparcia wojsk operacyjnych, ale mam nadzieję, że pozostanie to wyłącznie w sferze planów i ćwiczeń.

Jednocześnie żyjemy w czasach dynamicznych zmian i rosnących wyzwań bezpieczeństwa. Sytuacja międzynarodowa jest niezwykle złożona i trudna do jednoznacznej oceny w zakresie perspektyw rozwoju, odbijając się na jakości życia zwykłych obywateli, dlatego wszyscy oczekujemy stabilizacji i trwałego pokoju.

A życzenia dla samego Inspektoratu Wsparcia?

Chciałbym, aby Inspektorat nadal się rozwijał i pozostawał miejscem, które przyciąga kolejne pokolenia ambitnych oraz utalentowanych logistyków. To oni w przyszłości przejmą odpowiedzialność za realizację naszych zadań.

Zależy mi również na tym, aby instytucja zachowała swój wyjątkowy charakter. Trudno znaleźć prosty odpowiednik dla takiego dowództwa. To wymagająca, ale niezwykle interesująca służba, dająca dużo satysfakcji. Zazwyczaj rzadko jesteśmy na pierwszych stronach gazet czy w centrum uwagi mediów. Zdecydowanie częściej koncentrujemy się na kolejnych zadaniach i wyzwaniach, które trzeba skutecznie zrealizować, pełniąc służebną, ale zarazem niezwykle istotną, rolę w systemie bezpieczeństwa państwa.

Zapisz się na newsletter „Bydgoszcz Informuje”!

Udostępnij: Facebook Twitter