Mistrzowie Europy z Abramczyk Polonii. Honory dla Grzegorza Skiby. Porażka Zawiszy z liderem

Mistrzowie Europy – Maksymilian Pawełczak i Wiktor Przyjemski / Fot. R. Sawicki/UMB

Żużlowcy Abramczyk Polonii zakończyli sezon jeszcze jednym sukcesem. Piłkarze Zawiszy nie dali rady liderowi z Pruszkowa. Pierwsze zwycięstwo odniosły siatkarki Metalkas Pałacu.

Wiktor Przyjemski i Maksymilian Pawełczak oraz Kevin Małkiewicz z GKM Grudziądz wygrali turniej o mistrzostwo Europy par. Na torze w Grudziądzu stoczyli zaciętą walką z duetem z Łotwy (Andrej Lebedevs-Francis Gusts). Mogło dojść jeszcze do dodatkowego biegu o złoto z Łotyszami, ale ci w ostatnim wyścigu wygrali tylko 4:2 z duetem z Danii (Fredrik Jakobsen-Mads Hansen). Polska para, w której liderem był Przyjemski (Pawełczak był zastępowany w drugiej fazie zawodów przez Małkiewicza) wyprzedziła Łotwę o jeden punkt.

W piątek swój wielki dzień miał Grzegorz Skiba, trener i były koszykarz Astorii. Koszulka z numerem 10, w którym występował przez lata w barwach Astorii, zawisła w hali. W ten sposób klub uhonorował swego zawodnika i trenera. Grzegorz Skiba dwa razy awansował z Astorią do ekstraklasy (wtedy I ligi) jako zawodnik i dwukrotnie uczynił to jako trener. – Astoria to dla mnie także piękne przyjaźnie i przyjaciele. Dziękuję za ten zaszczyt – powiedział Skiba podczas piątkowej uroczystości.

Koszulka z nr. 10 zawisła obok wcześniej zastrzeżonych numerów Doriana Szyttenholma, Przemysława Gierszewskiego i Sebastiana Laydycha / Fot. Enea Łaciate Astoria / R. Wszołek art230.sport

Obecnie jest asystentem Andersa Sommera, który prowadzi ekipę Enei Łaciate Astorii, która niestety w piątek przegrała z GTK Gliwice 74:75 w drugim meczu tego sezonu PGE Basket Ligi. To było dziwne spotkanie. Rozpoczęło się od prowadzenia gospodarzy 17:3, ale po 20 minutach GTK prowadziło 11 punktami. W ostatniej kwarcie koszykarze z Bydgoszczy dogonili rywali, lecz w końcówce znowu wygrywał zespół z Gliwic. I tak jednak Enea Łaciate Astoria miała dwie szanse na zwycięstwo. GTK wygrywało 75:74, lecz na 14 sekund przed końcem spotkania Bydgoszczanie wyprowadzali piłkę z autu. Jordan Ogundiran podał prosto w ręce rywala. To nie koniec, bo potem rywale jeszcze stracili piłkę. Było 6 sekund do końca meczu. Co z tego, skoro Kacprowi Kłaczkowi wypadła piłka przy kozłowaniu blisko środkowej linii boiska. Bilans Enei Łaciate Astorii po dwóch meczach: 1:1.

Nie powiodło się także piłkarzom Zawiszy, którzy w niedzielę wieczorem zagrali z liderem II ligi, Zniczem Pruszków. Goście okazali się lepszym zespołem. Mieli przewagę w pierwszej połowie, która zakończyła się bez bramek dzięki świetnej postawie bramkarza Zawiszy, Michała Oczkowskiego. W drugiej części meczu padła jedyna bramka. W 69 min Dawid Barnowski wykorzystał rzut karny. To była druga, kolejna przegrana zespołu Adriana Stawskiego na własnym boisku. Po 11. kolejce Zawisza zajmuje 7. miejsce z dorobkiem 16 punktów.

Swoje pierwsze spotkanie w Tauron Lidze Kobiet wygrały za to siatkarki Metalkas Pałacu. W Mielcu pokonały bez większych kłopotów Stal 3:0. To była druga kolejka rozgrywek. W pierwszej Bydgoszczanki przegrały 2:3 z BKS Bielsko-Biała.

Nie wiedzie się natomiast ciągle w ekstraklasie koszykarek ekipie Artego. Przegrały czwarte spotkanie – tym razem w Gorzowie 55:84. Trwa fatalna seria zespołu. Nie wygrał jeszcze ani razu, a w spotkaniach ze Ślęzą Wrocław i Eneą AZS Poznań zdobył zaledwie 30 i 37 punktów. Zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.

Udostępnij: Facebook Twitter