David Brembly – koszykarz Enea Łaciate Astorii i człowiek podwójnie szczęśliwy: Dzielę się moim uśmiechem i doświadczeniem

David Brembly (z nr 8) na treningu Enei Łaciate Astorii / Fot. B. Witkowski

David Brembly jest podwójnie szczęśliwy. Wraca po długiej przerwie do swej ukochanej koszykówki i za miesiąc urodzi mu się syn.

Polski koszykarz, urodzony w Niemczech dołączył do ekipy beniaminka Orlen Basket Ligi. 33-letni koszykarz ma bogate doświadczenie w ekstraklasie. Zaczynał w Treflu Sopot. Potem grał w Stelmecie Zielona Góra oraz Stal Ostrów. Wiosną tego roku, po 22 miesiącach przerwy, wrócił do grania po kontuzji. Przez cały proces rekonwalescencji pozostawał optymistą, poszukując innych dróg szczęścia niż tylko koszykówka. Był reporterem, robił wywiady, tworzył campy.

Wojciech Borakiewicz: Masz największe doświadczenie w PLK spośród nowych graczy, którzy dołączyli do bydgoskiej drużyny. Jak oceniasz potencjał zespołu?

David Brembly: Pierwsze, co od razu rzuciło mi się w oczy, że jesteśmy głodni pracy. Mamy wielu młodych zawodników, którzy po raz pierwszy będą grali na tym etapie. Widzę tę pozytywną energię, głód i chęć do pracy. Na treningach bardzo dobrze to na początku wygląda, że jest energia i od razu wymagany poziom pracy i koncentracji. Oczywiście, jak to się przełoży na nasze występy w lidze, to obecnie ciężko powiedzieć. W pierwszym naszym sparingu nie graliśmy w pełnym składzie. Wystąpiliśmy bez czterech podstawowych zawodników. Dla mnie najważniejsze, że się rozumiemy i jest dobry vibe w szatni. Czujemy energię w sobie i każdy z nas przychodzi na zajęcia gotowy, żeby coś osiągnąć.

Dobra atmosfera w nowo stworzonej grupie to ważna sprawa.

– I to jest coś, co może nam dać dodatkowe dziesięć procent na parkiecie w meczu. Zawsze powtarzam, że znacznie łatwiej jest być z kolegą czy przyjacielem, bratem na boisku niż, jak jesteś tylko tam ze znajomym z pracy. Sądzę, że ten dobry vibe pomoże się nam rozwinąć. Może tego nie będzie widać na początku sezonu, ale im dalej w sezon, kiedy pojawią się trudne mecze albo momenty, że nie będzie nam szło, to te dziesięć dodatkowych procentów wspólnej pasji i chęci, będzie miało duże znaczenie.

Zapytam o twoje zdrowie, bo borykałeś się długo z kontuzją, ale na treningu, który widziałem, ćwiczyłeś chyba na 100 procent?

– Oczywiście, jestem na sto procent zdrowy, gotowy do gry i głodny gry. Dość się z boku naoglądałem przez ostatnie dwa lata. Chcę już wyjść na parkiet i potrzebne mi jest to granie. Dla mnie okres przygotowawczy jest bardzo ważny. Dwa lata go nie miałem. Bardzo ciężko się mi grało w ub, roku, kiedy zagrałem bez treningów i powtórzeń, które ćwiczysz. Sezon przygotowawczy tutaj w Bydgoszczy jest dlatego dla mnie bardzo ważny.

Co może najlepszego wnieść David Brembly do zespołu Enei Łaciate Astorii Bydgoszcz jako człowiek i zawodnik?

– Jestem osobą, która się dużo uśmiecha. Mam w sobie wiele pozytywnej energii. Dwa lata przerwy podkreśliły w moim życiu jedną ważną rzecz: robię to, co kocham i to jest piękne a do tego dostaję za to pieniądze. Bardzo to doceniam, szczególnie po tych dwóch latach. Tak to jest, że jak stąpasz po drodze sukcesu, gdzieś tam jesteś w niebie, zapominasz, że może być trudniej i gorzej – bez koszykówki. Doceniasz wtedy to, co masz. Tym bardziej jestem wdzięczny i będą z uśmiechem przychodził do pracy. Obojętnie, co by się działo. Dopóki są jakieś szanse i mecze do wygrania, będę walczył z takim nastawieniem. A jako zawodnik mogę się podzielić z młodszymi graczami swoim doświadczeniem. Na boisku jestem znany z tego, że nieźle rzucam za trzy. Zawsze byłem bardzo agresywnym zawodnikiem. Lubię rywalizację.

A jakie są twoje wrażenia z miasta?

– Byłem wcześniej w Bydgoszczy raz, kiedy grałem w Stelmecie Zielona Góra. To było, gdy grał w Astorii Mateusz Zębski. Wtedy zobaczyłem, jaka jest fajna atmosfera w tej hali. Kibice są świetni. Jeśli chodzi o miasto, przyznam szczerze, że jeszcze nie miałem specjalnie czasu na to, żeby się przejść. Za cztery tygodnie rodzi się mój syn, więc jest dużo do zrobienia w domu. Nie mieliśmy czasu na nic więcej.

Urodzi się w Bydgoszczy?

– W Ostrowie, bo tam już mamy wszystko załatwione. Znam to miasto. Mamy lekarzy i wybrany szpital. No i wszyscy mi mówią, żebym się na zapas wyspał.

Zapisz się na nasz newsletter!

Udostępnij: Facebook Twitter