Do kajaków trzeba być twardym – Wiesław Rakowski z UKS Kopernik o swej pracy o wychowankach

Wiesław Rakowski przed siedzibą klubu UKS Kopernik / Fot. B. Witkowski/UMB

– Jest narybek, są medaliści. Istnieje przyszłość dla UKS Kopernik – mówi Wiesław Rakowski, trener i wychowawca kajakarskich talentów w tym bydgoskim klubie znad Brdy.

Wojciech Borakiewicz: UKS Kopernik to już ponad 30 lat pracy z młodzieżą.

Wiesław Rakowski: Jestem w UKS Kopernik od początku, czyli od 1994 roku, kiedy go wspólnie z panią prezes Henryką Teliżyn założyliśmy. Wtedy jako młodzi nauczyciele Pałacu Młodzieży postanowiliśmy założyć klub. Powstał UKS Kopernik.

Kojarzy się wielu kibicom przede wszystkim z Beatą Mikołajczyk-Rosolską, trzykrotną medalistką olimpijską.

– Z Beatą jesteśmy w stałym kontakcie. Na razie skupiła się na wychowaniu dzieci. Widzimy dla niej oczywiście miejsce w naszym i jej klubie. Mam nadzieję, że uda się ją namówić do pracy w zarządzie. Chciałbym bardzo, żeby zajęła się także szkoleniem. Podzieliła się swoją ogromną wiedzą i doświadczeniem z młodszymi. Na to liczymy.

Rosną następczynie wielkiej mistrzyni. Weronika Marczewska, złota medalistka MŚ młodzieżowców ma już za sobą debiut w seniorskich mistrzostwach w Poznaniu. I to udany, bo zajęła siódme miejsce w finale A.

– Weronika już w tym roku startowała w seniorskich zawodach Pucharu Świata z dobrym skutkiem i jest medalistką młodzieżowych mistrzostw świata w jedynce na 1000 m. Wygrała tę konkurencję na mistrzostwach Polski i została powołana do reprezentacji na najważniejsze zawody w Poznaniu. Weronika jest już trochę zmęczona długim sezonem, w którym musiała się „bić” o swoje miejsce.

Weronika Marczewska podczas MŚ w Poznaniu / Fot. Polski Związek Kajakowy

Jak trafiła do klubu?

– Zupełnie przypadkowo, choć ma rodzinne koligacje kajakarskie. Jej ciocia Marta Bona była naszą zawodniczką, ocierającą się o kadrę narodową. Weronika pochodzi z Łęgnowa. Uczyła się w szkole podstawowej w Solcu Kujawskim, a potem udało się nam ją ściągnąć do gimnazjum na Czartoryskiego. Od tego momentu rozpoczęła się jej prawdziwa, kajakarska kariera. Zdobywała medale mistrzostw Polski młodzików. Poszła potem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Wałczu. Koncentruje się na startach na jedynce, dla nas najpiękniejszej konkurencji. Ta kariera się rozwija modelowo. Nie bez znaczenia jest fakt, że trenerem kadry jest Zbyszek Kowalczuk który ją w SMS prowadził.

Dla niej perspektywą są igrzyska olimpijskie w Los Angeles?

– Siłą rzeczy w kobiecym kajakarstwie nastąpi zmiana warty. Nie ma Karoliny Naji. Przerwała starty Helena Wiśniewska. Powtarzam Weronice, że to dla niej szansa, aby jeszcze zrobić krok do przodu i na stałe znalazła miejsce w kadrze.

Szansa oznacza także dodatkowy wysiłek, poświęcenie i pracę w trudnym sporcie, jakim jest kajakarstwo?

– Weronika jest zdeklarowana. Poświęciła życie temu sportowi. O motywację do pracy jestem spokojny. Oby tylko starczyło zdrowia. Ma niezłe warunki fizyczne. Wiele lat pływa na dobrym poziomie. A teraz małymi kroczkami do przodu.

Klub ma też drugą perełkę, Martynę Jaskólską.

– Ciekawa postać. Przyszła do nas sama w pewnym momencie i poprosiła, żeby trenować  chłopakami. To było kilka lat temu na przełomie grudnia i stycznia. Od tego zaczął się przełom. Pojechaliśmy potem na konsultacje kadry i ona je wygrała. Od tego czasu rozpoczęła się jej wędrówka ku górze. Martyna nie zapomina o przyszłości. Cały ubiegły rok poświęciła nauce. Studiuje weterynarię. Skończyła pierwszy rok studiów. Zdobyła też medal na młodzieżowych mistrzostwach Europy. Stała się mocnym punktem kadry. Potrafiła sobie poradzić.

Dziewczyny dają radę?

– Z mojego doświadczenia wynika, że jak dziewczęta się zdeklarują, są twardsze i bardziej konsekwentne niż chłopcy. Oni prędzej pękają. Kajakarstwo to sport, w którym jest sporo do zrobienia. Cały czas woda, czasem zimno i wtedy nie mówi się, że ja nie popłynę, bo za chłodno czy pada. Czapka na głowę, peleryna i do pracy.

Wśród klubowych perełek jest także i chłopak?

– Mateusz Gehrke, kanadyjkarz. W klubie nie mamy tradycji kanadyjkowych. Pojawił się trener Jacek Szumiło, który był kanadyjkarzem i wychował Mateusza. Cieszymy się bardzo ze złotego medalu mistrzostw świata juniorów w czwórce [pływał w tej osadzie także Oskar Dekowski z Astorii  – przyp. red], a w tym roku Mateusz stał się już mocnym punktem kadry młodzieżowej.

W pańskim pokoju w klubie wisi zbiorowe zdjęcie UKS Kopernik. Ile macie teraz zawodniczek i zawodników?

– Obecnie 130-140. Zaczynamy od czwartych klas. Mamy po dwa oddziały licząc od tej czwartej klasy w dwóch szkołach: SP 56 na Karpackiej i SP 25 na Nałkowskiej. Potem ci najlepsi idą do SMS w Wałczu, ale w dalszym ciągu są naszymi zawodnikami.

Z swojej bazy jesteście zadowoleni?

– Nie narzekamy. Mamy chyba najlepszą. Korzystamy z siłowni w Pałacu Młodzieży. Mamy też ją tutaj na Babiej Wsi. Jest boisko. Urządziliśmy sobie salkę z ergometrami. Kiedyś każdy grosz trzeba było wydawać na kajaki i wiosła. Dzięki różnym programom i wsparciu ten sprzęt już jest. Teraz można już wzbogacać się o inny sprzęt np. kajakowe ergometry. Inne niż te wioślarskie, imitujące oczywiście ruch kajakarza. Mają jedną wadę – siedzi się stabilnie. A na wodzie jednak jest inaczej. Radzimy sobie z tym. Podkładamy specjalne poduszki, żeby musieli balansować na ergometrach jak na wodzie. Jest narybek, są medaliści. Istnieje przyszłość dla UKS Kopernik.

Zapisz się na nasz newsletter!

Udostępnij: Facebook Twitter