Bogna Rybacka, Ogrodnik Miejska / Fot. B. Witkowski/UMB
Często mijamy je, nie dostrzegając ich piękna, złożoności czy rozmiarów. Miejskie rabaty potrafią przypominać wiejskie ogrody, a rośliny wyglądają czasem tak, jakby zostały posadzone przypadkowo przez wiatr. Nic bardziej mylnego. Naturalistyczne kompozycje, które coraz częściej pojawiają się w przestrzeni Bydgoszczy, są nie tylko efektem zmieniających się trendów. To także odpowiedź na zmiany klimatu, wysokie temperatury i coraz większy problem z dostępnością wody.
Za kompozycje miejskiej zieleni odpowiada m.in. Bogna Rybacka, miejska ogrodnik Bydgoszczy. Wspólnie wybrałyśmy się na spacer głównymi arteriami Śródmieścia, żeby bliżej przyjrzeć się roślinom, które na co dzień oglądamy zaledwie kątem oka.
Jedna rzecz szczególnie wyróżnia Bydgoszcz na tle innych miast. W publicznych przestrzeniach nie brakuje krzewów obsypanych różanymi kwiatami. Skąd zamiłowanie do róż? O tym dowiemy się nieco później.
Na Wyspę przez Most Młyński
Spacer zaczynamy, kierując się Mostem Młyńskim w stronę Wyspy Młyńskiej. Po lewej stronie, wzdłuż brzegu Brdy, od ulicy Ku Młynom i Mennica, rozciąga się pas nasadzeń. Dominują w nim wysokie trawy.
– Tu posadziliśmy rośliny naturalistyczne, ale proszę zwrócić uwagę na ich kolorystykę. Jasne kłosy traw, limonkowa zieleń, fiolety, pąsy. Te rośliny miały nawiązywać do drugiego, „dzikiego” brzegu Brdy – wyjaśnia Bogna Rybacka. Jakie rośliny znajdziemy w tym miejscu? To m.in. krwawnice, perowskia, śmiałek darniowy, seslerie jesienne i suchodrzew chiński.
Ciekawi mnie, czy takie rośliny dobrze czują się tuż nad wodą.
– Właśnie tutaj mamy charakterystyczne stanowisko. Chociaż to brzeg rzeki, to stanowisko jest bardzo suche i nasłonecznione. . Tu wcześniej nic nie rosło dobrze, a te gatunki mają się tu świetnie. Zwrócę uwagę na jeszcze jedną rzecz. Ta okolica jest do dziś nazywana „Bydgoską Wenecją”. Kolorystyka tych roślin też temu służy. Ma być jasno i malarsko – dodaje Miejska Ogrodnik. Malarskiego, a momentami wręcz wiejskiego krajobrazu dopełniają roje owadów spijających nektar z kwiatów.
Róże, które radzą sobie bez podlewania
Następnie kierujemy się w głąb Wyspy Młyńskiej. Tuż przy polanie z daleka trudno nie zauważyć dużej różowej plamy. To róża Marathon. To niezwykle odporna i obficie kwitnąca odmiana róży okrywowej, stworzona z myślą o trudnych miejskich warunkach.
– Róża Marathon rośnie u nas w najtrudniejszych warunkach pasa drogowego, gdzie nie jest podlewana i radzi sobie sama. Ta wyjątkowa odmiana jest odporna również na solankę – mówi Bogna Rybacka. Tuż obok róż znajduje się kolejna rabata. Tym razem dominują na niej byliny i trawy.
– To typowa rabata wielosezonowa. Startuje już wczesną wiosną. Kwitną pierwsze wiosenne rośliny cebulowe i bergenia, po czym piwonie, szałwie, trytomy i perowskie. Potem, w pełni lata, rozkwitają kolejne rośliny – pysznogłówki, przetaczniki, lilie, świecznice, jeżówki i rudbekie. Na końcu są trawy ozdobne. Tu jest rozplenica Red Head, a tu sesleria jesienna – wyjaśnia miejska ogrodnik.
Przy Wyczółkowskiego jak w Wersalu
Następnie kierujemy się w okolice Domu Leona Wyczółkowskiego. Tutaj trudno poczuć, że jesteśmy w centrum miasta.
– Tu mamy znowu róże Marathon, a to z kolei jest róża Mentor. Pięknie pachnie. Po to tu jest. Tuż obok na rabacie jeżówki, perowskia. Są też hortensje bukietowe. W tym roku nie zachowują się standardowo. To przez trudną i zmienną pogodę tego lata. Co ciekawe, to właśnie w tym roku hortensje są wyjątkowo piękne – opowiada Bogna Rybacka.
Niestety, piękne kwiaty mają w mieście również swojego wroga. To chrząszcz – opuchlak, który żeruje głównie nocą, zgryzając tu głownie liście różaneczników i róż. Jego obecność można rozpoznać po podziurawionych liściach.
Dalej kierujemy się w stronę makiety zamku bydgoskiego. Na Starym Rynku i przed Teatrem Kameralnym wzrok przyciągają „trawy”. Miejska ogrodnik szybko prostuje nasz brak wiedzy o roślinach. To rozplenica słoniowa Vertigo.
– Jest okazała, prawda? Niestety, jest to roślina jednoroczna. Nie zimuje w naszym klimacie – mówi Bogna Rybacka.
Rybi Rynek z kwietnymi klombami
Kolejnym przystankiem na naszej trasie jest zrewitalizowany Rybi Rynek i otaczające go ulice.
– Tutaj pierwotny projekt przewidywał jedynie szerokie chodniki. Tu, gdzie mamy drzewa i rabaty bylinowe wokół rynku, miały być jedynie trawniki. Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji w Bydgoszczy poprosił nas jednak o pomoc przy zaprojektowaniu zieleni w tym miejscu. Chodniki zostały zmniejszone na rzecz rabat – opowiada Bogna Rybacka. Na rabatach przed Teatrem Kameralnym rosną róże Simsalabim.
– Ona ma takie nietypowe, niemal trójwymiarowe, pasiaste ubarwienie. Ona nie jest tu przypadkowo. Nawiązuje do lustrzanej instalacji na ścianie budynku Teatru Kameralnego – wyjaśnia Miejska Ogrodnik.
Co ciekawe, każda z czterech rabat okalających Rybi Rynek jest nieco inna. Wynika to z odmiennych warunków, m.in. nasłonecznienia. Znajdziemy tu między innymi różne trawy ozdobne, hortensje bukietowe, liliowce, ostrogowce, tojeść kropkowana, jeżówki, perowskię i santolinę cyprysikowatą. Cała kompozycja ma sprawiać wrażenie naturalistycznej i bujnej. Nawet jeśli pojawi się w niej jakiś chwast, czy inna niepożądana roślina, to kompozycja nie zostanie zaburzona, a też trudno będzie przechodniom zauważyć tzw. chwasty wśród pozostałych roslin. Gatunki, które radzą sobie słabiej na danej rabacie, szybko zostają zastępowane przez silniejsze sąsiadki, a tym samym rabat pozostaje wypełniona roślinami.
Na Rybim Rynku rosną też róże „See You in Red oraz See Yoy in Pink – mieszańce róż perskich, o pojedynczych kwiatach z ciemniejszym oczkiem w środku, a także białe Schneekuschen i Schneeflocke ”.
– Niestety, w tym roku musieliśmy zamontować wokół rabat ogrodzenia. Wcześniej rośliny często były dewastowane i zadeptywane. Zdarzały się też przypadki kradzieży roślin. W zeszłym roku ich ofiarą padły m.in. żółte jeżówki – mówi Bogna Rybacka.
Do pierwotnej kompozycji tego obszaru nawiązują nasadzone platany i lipy.
Proso i biała „piękność”
Na rabacie wzdłuż ulicy Grodzkiej rośnie również roślina, której do tej pory nie spotykano w miejskich nasadzeniach.
– Bardzo ciekawą rośliną tutaj, której nie mieliśmy do tej pory w mieście, jest kalimeris wciętolistna, przypominająca tzw. „marcinki” – czyli jesienne astry, ale kwitnie latem. Rośnie tu drugi rok i od razu jest naprawdę okazała. Lubi gorąco i idealnie znosi suszę – opowiada miejska ogrodnik. Łacińska nazwa rośliny – Kalimeris – pochodzi z języka greckiego i w wolnym tłumaczeniu może oznaczać „piękny podział”. Jej kwiat może też przypominać nieco pospolitą stokrotkę. Jej sąsiadem na klombie jest liliowiec Stella de Oro. To jedyna odmiana liliowca, która powtarza kwitnienie aż do jesieni. Poza tym widzimy tu także hortensje bukietowe, jarzmianki, trytomy oraz proso rózgowate Warrior. Wśród roślin uwagę przyciąga jeszcze jeden nietypowy element.
Z daleka piękny, różowy kolor tych klombów nadaje, podobnie jak w innych zakątkach Bydgoszczy, róża Marathon. Turyści mogą czasem pomyśleć, że znaleźli się w polskiej stolicy róż. I taki właśnie był zamysł.
Różana historia Bydgoszczy
Popularność tych pięknych kwiatów nie jest przypadkowa. Bydgoszcz ma bowiem długą tradycję ich uprawy.
– Bydgoska tradycja uprawy róż sięga okresu międzywojennego, kiedy to ówczesny dyrektor Ogrodów Miejskich Marian Güntzel postanowił je sadzić. Uznał, że są roślinami trwałymi, pięknie pachną i zachowują kolor przez całe lato. Dlatego też powoli wprowadzamy do bydgoskich przestrzeni coraz to nowe odmiany, przygotowane tez przez polskich hodowców. Takie rośliny najlepiej radzą sobie z naszym klimatem – kończy swoją opowieść Bogna Rybacka.
Zmiany klimatu szkodzą zieleni
Zmieniający się klimat sprawia, że w miejskich przestrzeniach coraz częściej spotykamy gatunki drzew, krzewów i bylin, które jeszcze do niedawna kojarzyły się przede wszystkim z cieplejszymi rejonami. Takie gatunki obecnie radzą sobie lepiej w przestrzeni miejskiej. Dawniej sadzone rośliny wymagały większej troski i gorzej znosiły duże nasłonecznienie oraz upały.
– Coraz częściej wybieramy rośliny, które dobrze znoszą zmienne warunki atmosferyczne. Przykładowo – często sadzony w mieście rodzimy śmiałek darniowy, lepiej znosi takie zmiany. Rezygnujemy z sezonowych kwietników z roślin jednorocznych, na rzecz trwałych rabat bylinowych. To też sposób radzenia sobie ze zmianami klimatu – mówi Miejska Ogrodnik.
Pytam Bognę Rybacką, jaki jest jej klucz do dobierania roślinności w mieście. Czy decydującym czynnikiem jest gleba, stanowisko, a może kolorystyka i charakter danego miejsca?
– Każdy element ma znaczenie i sprawdzamy każdy z tych czynników. Co nam po ładnych roślinach, jeśli nie będą chciały w danym miejscu rosnąć. Wybieramy rośliny, które nie wymagają szczególnej pielęgnacji – wyjaśnia.
To właśnie dlatego miejskie rabaty mogą wyglądać na naturalne i nieco „dzikie”. Ich wygląd jest zaplanowany, ale rośliny dobiera się tak, aby poradziły sobie w konkretnych lokalizacjach.
Nad Brdą, na wysokości dzisiejszego hotelu Focus, znajduje się skwer nazywany Rynkiem Kwiatowym, który zdobią różne rośliny kwitnące – w tym oczywiście róże. Planowane jest tu dosadzenie kolejnych roślin o pięknych kwiatach.
Zapisz się do naszego newslettera!


