Bydgoszcz z lat 60. i 70. ubiegłego wieku – tak wyglądało nasze miasto ponad 50 lat temu [ZDJĘCIA]

Osiedle Leśne, ul. Sułkowskiego – koniec lat 60. ub. wieku / Fot. M. Sałaciński

– Po ukończeniu jedenastej klasy ojciec kupił mi aparat Zenit M. W owych czasach to była rewelacja. Z moim Zenitem się praktycznie nie rozstawałem – opowiada Miłosz Sałaciński – Chętnie pokażę zdjęcia z tamtych czasów, z lay 60. i 70. Bydgoszczanom – dodaje bydgoski fotograf.

Miłosz Sałaciński, aktywnie działający wspólnie z żoną, w środowisku bydgoskich seniorów i uniwersytetach trzeciego wieku ma w swoim archiwum tysiące zdjęć z dawnej Bydgoszczy i chce się z nimi podzielić z naszymi czytelnikami. Publikowaliśmy już w portalu bydgoszczinformuje.pl jego czarno-białe fotografie z czasów, kiedy był uczniem I Liceum Ogólnokształcącego. Potem już na profilu Bydgoszcz Informuje w mediach społecznościowych dawni uczniowie wspominali szkołę z Placu Wolności i rozpoznali nawet nauczyciela z poniższego zdjęcia.

Tym razem Miłosz Sałaciński chciał się podzielić swoimi zdjęciami z Bydgoszczy sprzed ponad pół wieku. Widać na nich wiele charakterystycznych miejsc naszego miasta, począwszy od Starego Rynku, a skończywszy na Osiedlu Leśnym. Można spostrzec te ogromne zmiany np. na ulicach, po których jeździe niewiele aut.

Miłosz Sałaciński zaczął fotografować miasto jeszcze, kiedy był uczniem I LO. – Po ukończeniu jedentóastej klasy ojciec kupił mi aparat Zenit M. W owych czasach to była rewelacja. Wszyscy mieli Druha czy jakieś tam Smieny [to marki aparatów fotograficznych, Druh był produkcji polskiej, a Smiena – radzieckiej, przyp. red]. Z moim Zenitem się praktycznie nie rozstawałem – mówi Miłosz Sałaciński – Różne aparaty w życiu miewałem, gdy współpracowałem potem z Superexpressem czy naszym Expressem Bydgoskim, ale do Zenita zawsze miałem wielki sentyment, bo to był mój pierwszy aparat z prawdziwego zdarzenia. Tych fotografii narobiłem w życiu tysiące i wszystkie mam opisane. Mam pakiet czarno-białych fotografii z lat 1965-1970 i kilkadziesiąt zdjęć zrobionych na slajdach, czyli ORWO chromie. Byłem rzemieślnikiem fotografii, a nie artystą. Dokumentowałem to, co widziałem wokół. W sumie uważam, że przez całe swoje życie, a już dobiegam do osiemdziesiątki, nie zrobiłem jeszcze naprawdę dobrego zdjęcia – dodaje bydgoski fotograf, który był świadkiem wielu wydarzeń dziejących się w Bydgoszczy w ostatnich dziesięcioleciach. – Pamiętam np. już z całkiem niedawnych lat burzenie Torbydu. Robiłem zdjęcia z ósmego piętra akademika UKW – mówi Miłosz Sałaciński.

Opowiada także o samym fotografowaniu i swoich mistrzach. – Nie zapomnę spotkania z Chrisem Niedenthalem, artystą fotografii i autorem kultowego zdjęcia ze stanu wojennego. Trzy rzeczy, o których powiedział, zapamiętałem na całe życie. Na pytanie, jaki jest najlepszy aparat, odpowiedział: Ten który masz z sobą. Drugie pytanie padło o aparat, jaki on używa. Odpowiedź: Zwykły na 36 klatek, bo ich ograniczona liczba wymusza myślenie. A trzecia sprawa, o które powiedział nam Niedenthal dotyczył teleobiektywów: Pracuj nogami. Podejdź, jak najbliżej, żebyś nie musiał się nim wspomagać.

Zapisz się na nasz newsletter!

Udostępnij: Facebook Twitter