Jerzy Kanclerz, prezes żużlowej spółki Polonia: Nie pójdę do miasta, jeśli zabraknie mi w kasie pieniędzy

Jerzy Kanclerz, prezes i właściciel ŻKS Polonia Bydgoszcz

14 milionów złotych netto – tyle kosztował zwycięski sezon żużlowców Abramczyk Polonii i awans do ekstraligi. Aby się utrzymać spółka, której właścicielem jest Jerzy Kanclerz, potrzebuje około 4 milionów złotych więcej.

Wojciech Borakiewicz: Jaka jest przyszłość przed Polonią, która w tym roku zgarnęła dwa zespołowe trofea: zwycięstwo w Metalkas 2. Ekstralidze i złoto Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów?

Jerzy Kanclerz, prezes i właściciel ŻKS Polonia: Nikt z nas nie wie, co będzie jutro, co pojutrze, a mam odpowiedzieć, co będzie z Polonią w 2027 roku?

Pytając o przyszłość, pytam również w kontekście żużlowej młodzieży w klubie. Pytam o pracę trenera Jacka Woźniaka, który tych młodych przygotowuje do żużla.

– Robota Jacka Woźniaka jest na wysokim poziomie. Doceniam to wszystko, co Jacek robi w mini-żużlu i jak uczy tych młodych chłopaków, przyszłość bydgoskiego żużla. Spod ręki Jacka wychodzą następni młodzi, jak Mieszko Mudło, który będzie zdawał licencję w marcu bądź w kwietniu 2027 roku.

Dziś nie powiem jednak, że będziemy już zdobywać medale za 3 czy 4 lata, ale gdy 5 stycznia 2019 roku obejmowałem klub, obiecałem, że w Polonii będą jeździć wychowankowie, co zostało zrealizowane. A przyszłość drużyny już w ekstralidze jest nieznana. Dziś wiem, że klub ma 97 sponsorów. Na finał przyszło 11,5 tys. kibiców. Zespół jest prawie w 90 proc. dograny, Jako beniaminek będziemy walczyć, żeby w 2027 roku się utrzymać. Co potem –  zobaczymy.

Czy w tych brakujących 10 procentach bierze pan pod uwagę Andersa Thomsena?

– Nie życzę żadnemu klubowi spadku. Jeśli jednak tak się wydarzy, że Gorzów znajdzie się poza ekstraliga, wiadomo, że rozmowę pewnie z Andersem Thomsenem przeprowadzę. Ale kontrakt wchodzi w grę, jeżeli klub będzie stać na to. Wszystko jednak będzie wiadomo po dwumeczu barażowym Poznań -Gorzów.

Zapytam dalej. Bo ewentualne zatrudnienie Thomsena oznacza brak miejsca dla jednego z żużlowców?

– Kilka dni temu Krzysiek Buczkowski na tym miejscu siedział i rozmawialiśmy bardzo szczerze. Mamy pewne zasady wspólnie ustalone. To dla mnie osoba, która jest mi bliska. Jeden z nielicznych zawodników, z którym poza torem dzwonimy do siebie. Mamy bliski kontakt. Doceniam to i dlatego z Krzysiem grałem w otwarte karty.

Doszliśmy do rozmowy o pieniądzach i budżecie, fundamencie zawodowego sportu. Jak jest z nimi w Polonii?

– Pamiętamy razem czasy, kiedy Polonia była spółką miejską. Wtedy, jak we wrześniu brakowało pieniędzy, szło się do prezydenta i radnych, żeby z miejskiej kasy uzupełnić braki. To się zmieniło. Jestem jedynym akcjonariuszem i właścicielem jednoosobowym. Odpowiadam za spółkę i nie pójdę do pana prezydenta Rafała Bruskiego i nie powiem, żeby mi 2 miliony dołożył. Jeżeli narobię długu, sam je będę musiał spłacić. Dzisiaj jest sytuacja inna, księgowym jest Jerzy Kanclerz. Dlatego moje marzenia o drużynie, kontraktach zawsze mierzę miarą, ile znajdzie się w kasie, a nie czy dołoży Rada Miasta, czy prezydent. Budżet Polonii to dziś pięć ogniw. Spółka Ekstraliga i telewizja to w wypadku Metalkas 2. Ekstraligi było milion sto siedem tysięcy złotych. Samorząd miasta, a do rozmów dojdzie wkrótce, bo nasza umowa trzyletnia się skończyła w tym roku, to jest drugie stałe ogniwo. Trzecie – sponsor tytularny. Kolejne dwa to pozostali sponsorzy, a mamy ich 97 oraz kibice. W sezonie 2026 wpływy z karnetów i z biletów to suma około 5 milionów złotych. Mój budżet netto, co podkreślam, w sezonie 2026 był w granicach 14 milionów złotych.

Pozostaje jako sponsor tytularny firma Abramczyk?

– Z mojej perspektywy ta długa współpraca to coś więcej jak współpraca w żużlu. Łączy nas, tak ja to odbieram, mocna i wyjątkowa więź. Poza Abramczyk jeszcze były trzy, które chciały być sponsorem tytularnym. Ale dla mnie ta więź z bydgoską rodzinną firmą jest wyjątkowa.

O ile musi wzrosnąć budżet w ekstralidze?

– Około 4-5 milionów.

W sporcie żużlowym fundamentem finansów są kibice. Zapytam w takim razie o stadion. Jest już gotowa dokumentacja przebudowy, zostanie ogłoszony przetarg na wyłonienie wykonawcy.

– A ja chcę porozmawiać z panem prezydentem i przekonać do tego, żeby rozbudowa pierwszego łuku rozpoczęła się po sezonie 2027 – w końcówce września, październiku.

Dlaczego?

– Żeby nie zabierać mi, nieładnie mówiąc dwóch sezonów i mieć wtedy mniej kibiców z powodu budowy. Gdyby się zaczęła na początku przyszłego roku, straciłbym dwa sezony: 2027 i 2028. Obliczyłem,  że w przypadku rozpoczęcia jesienią 2027 byłoby 19 miesięcy na prace. Miałbym wtedy tylko na to cały rok 2028. Jeszcze ze spółką Ekstraliga Żużlowa mogę rozmawiać, żeby pierwsze mecze w sezonie 2029 jeździć tylko na wyjeździe. Mam nadzieję, że kibice mnie zrozumieją, a jeśli będzie trzeba i pan prezydent pozwoli, urządzę spotkanie i wytłumaczę wszystkim tym, którzy negują te posunięcie, dlaczego tak powinno być.

Trzymamy się mocno ziemi w tej rozmowie. Dużo jest o pieniądzach. Ale czy Jerzy Kanclerz ma jakieś sportowe marzenia?

– Marzenia to mają do siebie, że albo się spełniają, albo się nie spełniają. Pomarzyć można o różnych sprawach, kiedy się człowiek budzi Natomiast ja, jako działacz sportowy z doświadczeniem, muszę się trzymać faktów i celów. Ale marzenia już spełniałem także jako prezes Kujawsko-Pomorskiego Okręgowego Związku Hokeja na Trawie, gdy Rogowo i Gąsawa zostały rok po roku mistrzami Polski. Moim marzeniem na 2027 rok jest utrzymanie się w ekstralidze, natomiast z perspektywie lat… Jeżeli to, co sobie zakładam i skład w następnych latach będzie jeszcze silniejszy, wówczas na pewno chcemy powalczyć o play-offy. Ale czy to będzie za dwa lata, za trzy, dzisiaj trudno powiedzieć.

Udostępnij: Facebook Twitter