Na zawodach są jak kowboje na Dzikim Zachodzie. Młoda Bydgoszczanka medalistką westernowego ujeżdżenia

Amelia Bońdos startuje w zawodach jeździeckich w stylu western / Fot. Nadesłane

Prawdopodobnie jest jedyną osobą w Bydgoszczy i regionie, która startuje w zawodach jeździectwa westernowego. Amelia Bońdos uczy konie pracy, tak jak robili to kiedyś kowboje na Dzikim Zachodzie.

Na zawodach jeździeckich w stylu westernowym zawodnicy wcielają się w kowbojów. Muszą współpracować ze zwierzętami, niczym amerykańscy osadnicy na preriach. Do tego przywdziewają kapelusze z charakterystycznym, szerokim, podwiniętym na bokach rondem oraz inne skórzane elementy garderoby. Tak też startuje w zawodach Amelia Bońdos, młoda Bydgoszczanka, która docenia tę dyscyplinę, ze względu na styl pracy z końmi.

W naszym kraju to dość niszowa dyscyplina. Część osób startuje regularnie w turniejach, inni po prostu taki styl jeździectwa traktują jako rekreację i ciekawą alternatywę względem tradycyjnej jazdy. Oczywiście, oprócz Stanów Zjednoczonych, zawody w Europie odbywają się częściej w Czechach i w Niemczech. Nie jest to dyscyplina olimpijska. W naszym kraju startujących zawodników, w każdym wieku, jest niewielu, choć coraz więcej ludzi zaczyna się tym interesować. Część miłośników jazdy na koniach korzysta z westernowych siodeł do jazdy rekreacyjnej, gdyż jest ono masywniejsze, a według wielu opinii, jadący przyjmują bardziej komfortową pozycję niż w tradycyjnych, angielskich siodłach.

Od wygody po nową dyscyplinę

I właśnie od siodła zaczęła się przygoda z jeździectwem westernowym naszej bohaterki, która przyniosła bydgoskiej amazonce i jej koniom trofea. Pasję do tych zwierząt przejęła od rodziców. – Konno jeździli jeszcze zanim się urodziłam. Będąc dzieckiem miałam kontakt z tymi zwierzętami. Szybko też zaczęłam jeździć. Początkowo było to jeździectwo klasyczne. A ze stylem western zetknęłam się przez moją mamę. Jest ona miłośniczką turystyki konnej. Szukała rozwiązań, by poprawić komfort podczas dłuższych wycieczek. Na swojej kucynce też zaczęłam jeździć w takim siodle. Przez to zagłębiałam się bardziej w ten western. W 2018 roku pojechałam na pierwsze treningi pod Warszawę. To też były takie jazdy rekreacyjne. Ale z czasem koń stawał się coraz bardziej wyszkolony, a metody westernowe pozwalały mi zrobić więcej rzeczy z nim niż przy nauce klasycznej jazdy. Zaczęło mi się to podobać i uznałam, że warto spróbować na zawodach – opowiada.

Zawody w stylu west odbywają się oddzielnie. Nie są one organizowane stricte pod egidą Polskiego Związku Jeździeckiego. Zajmują się tym m.in. Polish Quarter Horse Association i Polish Paint Horse Association oraz inne organizacje promujące rasy koni wykorzystywane w konkurencjach kowbojskich.

Sama dyscyplina wywodzi się wprost z prerii i Dzikiego Zachodu, kiedy w XIX wieku kowboje przepędzali stada bydła i przemierzali duże odległości. Konstrukcja siodła miała zapewnić kowbojom bezpieczeństwo podczas pracy na ranczach. A masywne czworonogi musiały być wszechstronnie usposobione do wymagającej pracy.

Zawody westernowe dzielą się na różne konkurencje techniczne, typowo „ranczerskie” oraz Reining. Amelia lepiej czuje się w tych pierwszych, zarazem mniej popularnych. Jej ulubioną jest kategoria Showmanship at Halter. To konkurencja tzw. „z ziemi”, gdzie zawodnik prezentuje przede wszystkim umiejętności komunikacji niewerbalnej z koniem. Wydaje komendy przez najsubtelniejsze gesty ciała. Trzeba zaprezentować konia w stępie i kłusie, przebiec razem z nim przygotowany schemat. Bydgoszczanka startuje też w konkurencji Trail. W niej koń musi być tak prowadzony, by odpowiednio przechodzić przez specjalnie ułożone drągi, aby ich nie dotykać, oraz wykonywać manewry precyzyjnego cofania i obrotów między drągami. Nie mylić z przeszkodami znanymi z tradycyjnego jeździectwa.

Amelia Bońdos z „Dizajną” podczas konkurencji technicznej / Fot. nadesłane

W „ranczerskich” ocenia się predyspozycje konia do pracy na ranczu, nawet z bydłem. Zaś Reining to dynamiczne i widowiskowe wykonywanie schematów w galopie. We wszystkich westernowych konkurencjach sprawdza się różne umiejętności, zarówno ze strony jeźdźca, jak i zwierzęcia. Rywalizacja jest podzielona na kategorie amatorskie i profesjonalne. Sami jeźdźcy decydują w jakiej startują, w zależności od poczucia swoich umiejętności.

Do startów preferowane są amerykańskie rasy koni, choć nie jest to konieczne. To przede wszystkim rasy American Paint Horse, American Quarter Horse czy Appaloosa. Nasza bohaterka rozpoczęła na wspomnianej nieamerykańskiej kucynce, która zwie się nomen omen Amelia. Z nią zdobyła w 2023 roku tytuł mistrzowski podczas międzynarodowych zawodów w jeździe bez ogłowia ENERGYS we Wrocławiu.

– Przez pięć lat z nią startowałam. Jeszcze na niej jeżdżę, ale już nie tak intensywnie. Można powiedzieć, że jest na sportowej emeryturze. Ma już ponad 20 lat – wyjaśnia amazonka.

Sama szkoli konia

Gdy Amelia wiedziała, że jeździectwo westernowe będzie jej prawdziwą pasją, wraz z mamą zaczęła szukać amerykańskiego konia. W polskiej hodowli trafiły na półroczną EZ Designin Sensation (tak się zwie przez wymogi rodowodowe) w charakterystycznym srokatym umaszczaniu, rasy American Paint Horse. Ale kupno młodego konia jest tylko początkiem drogi do startów w zawodach. Potrzebne jest odpowiednie szkolenie, do którego zwykle wynajmuje się trenerów. Zawzięta młoda amazonka z Bydgoszczy postanowiła się tym zająć, mimo, że wiele osób dziwiło się jej, że nie chce skorzystać z profesjonalnego szkolenia. – Nie mam takiego charakteru, żeby ktoś coś robił za mnie. Chciałam sama sprawdzić czy dam radę. Lubię nawiązywać kontakt z tymi zwierzętami – mówi.

Upór przyniósł efekty. W 2023 roku pojechała z półtoraroczną „Dizajną” (tak na nią mówi pieszczotliwie) na pierwsze zawody. Wtedy jeszcze nie wsiadała na nią. Był to tzw. „start z ziemi” dla młodych koni. Wierzchem można jeździć dopiero, gdy zwierzę osiągnie wiek 3-4 lat, bo wówczas układ kostny jest gotowy do jazdy z siodłem na grzbiecie.

W połowie października tego roku, zdobyła w Starych Żukowicach pod Tarnowem z „Dizajną” mistrzostwo Polski American Paint Horse Assotiation w klasach Showmanship at Halter Amateur oraz Trail Amateur, a także wicemistrzostwo w konkurencjach APHA Western Horsemanship Amateur oraz APHA Western Pleasure Amateur. To dla niej i konia, oprócz sukcesu, cenne doświadczenie. Zapowiada, że jej celem i marzeniem są występy w kolejnych zawodach na poziomie mistrzostw Europy, choć dodajmy, że poruszanie się z przyczepką z koniem nie jest takie proste. W takim przypadku kierowcę obowiązuje ograniczenie do 80 km/h na wszystkich drogach poza miastem.

W naszym regionie nie ma takich zawodów. Choć amazonka dodaje z nadzieją, że być może jedna ze stajni pod Bydgoszczą zorganizuje jakąś towarzyską formę konkursu westernowego dla amatorów. – Fajnie byłoby wypromować tę dyscyplinę u nas, nawet w formie rekreacyjnej, żeby można było sprawdzić się z innymi zawodnikami – stwierdza.

Amelia Bońdos dobrze czuje się w Bydgoszczy / Fot. S. Makowski/UMB

Opieka nad koniem jest ważną sprawą. Amelia swoje trzyma na wolnym wybiegu pod Bydgoszczą, z padokiem i wiatą, aby mogły się schronić przy złej pogodzie. – Generalnie koń jest zwierzęciem stepowym, z natury klaustrofobicznym. Nie mam nic do trzymania konia w boksie, ale korzystam z tego, że mam warunki do tego, żeby żyły one cały czas na dworze. To bardziej naturalnie dla nich – wyjaśnia Bydgoszczanka.

Na treningi jeździ obecnie do Wrocławia, najczęściej gdy ma przerwę od nauki. Na co dzień współpracuje z trenerem online. Dzięki dzisiejszym technologiom szkoleniowiec może obserwować poczynania dziewczyny na ekranie i od razu dawać wskazówki. Amazonka studiuje psychologię w Bydgoszczy. – Bardzo dobrze się czuję w tym mieście. Może w przyszłości w jakimś ośrodku w Bydgoszczy lub okolicach każdy będzie mógł spróbować jazdy w westernowym klimacie – opowiada z nadzieją.

Zapisz się do newslettera „Bydgoszcz Informuje”!

Udostępnij: Facebook Twitter