Urszula Tauer żyła 105 lat / Fot. R.Sawicki/UMB
W Bydgoszczy odbył się pogrzeb pułkownik Urszuli Tauer, uczestniczki Powstania Warszawskiego. 85 lat temu złożyła przysięgę wojskową. Podczas wojny była dwukrotnie ranna.
Pułkownik Urszulę Tauer po raz ostatni pożegnano w środę (15 lipca) na cmentarzu Nowofarnym przy ul. Artyleryjskiej. Była najstarszym, zamieszkującym w Bydgoszczy, Powstańcem Warszawy. Została pochowana przy honorowej asyście Wojska Polskiego. Bohaterkę pożegnali m.in. również Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy; Michał Sztybel, wojewoda kujawsko-pomorski; dr Marek Szymaniak, dyrektor oddziału IPN w Gdańsku, harcerze i środowisko kombatanckie.
W kwietniu tego roku świętowała 105. urodziny. Otrzymała wtedy państwową nominację na stopień pułkownika Wojska Polskiego. Jest także odznaczona Orderem Odrodzenia Polski, Polonia Restituta.
Dwukrotnie ranna podczas wojny
Urszula Tauer urodziła się we Lwowie w 1921 roku, ale już jako dwuletnia dziewczynka przeprowadziła się z mamą do Bydgoszczy. Maturę zdała w Liceum Handlowym tuż przed wybuchem II wojny światowej. To właśnie w naszym mieście spotkała ją wojenna zawierucha. Jego dziadka, piłsudczyka, rozstrzelali Niemcy w 1939 roku na Starym Rynku. Podczas ucieczki z rodziną, została ranna pod Kutnem. Miała postrzelone lewe płuca. Leczyła się w szpitalu niemieckim w Łodzi, prowadzonym przez siostry zakonne. Trafiła do aresztu. Po wyleczeniu się i wyjściu na wolność, przedostała się do Warszawy.
W 1940 roku, jako 20-latka złożyła żołnierską przysięgę w Związku Walki Zbrojnej. Po przekształceniu ZWZ w Armię Krajową przyjęła pseudonim „Ala”. Była łączniczką i kurierką. Dzięki świetnej znajomości niemieckiego jeździła do Berlina, aby tam kontaktować się z komórką AK. Jeździła pociągami wypełnionymi Niemcami. Meldunki przekazywane przez nią trafiały później do Londynu. Już w czasie wojny zastała oznaczona Krzyżem Zasługi z Mieczami.
Podczas Powstania, już drugiego dnia walki, podczas niemieckiego bombardowania, odniosła obrażenia. W gruzach zasypanej piwnicy była uwięziona przez kilka dni. Została wywieziona do obozu w Pruszkowie, a później miała być wywieziona do Oświęcimia, ale uciekła z transportu. Po wojnie mieszkała w stolicy. W 1947 roku wyszła za mąż za Oldrzycha Tauera, inżyniera urodzonego we Lwowie z matki Polki i ojca Czecha. Po 5 latach na świat przyszła córka Marzena, następnie urodzili się synowie bliźniacy – Marek i Tomasz. W 1966 roku rodzina przeniosła się z Warszawy do Bydgoszczy, gdzie mieszkało wielu krewnych pani Urszuli. Tutaj rodzina rozwinęła działalność gospodarczą, prowadząc istniejące do dziś laboratorium ALTA – producenta naturalnych kosmetyków.
Skromna, pogodna, otwarta
– Miałem szczęście znać Panią Pułkownik od wielu lat. W ostatnim czasie nasze spotkania stały się częstsze i za każdym razem były dla mnie wyjątkową lekcją historii, patriotyzmu i zwykłej ludzkiej życzliwości. Nigdy nie odnosiłem wrażenia, że rozmawiam wyłącznie z uczestniczką wielkich wydarzeń XX wieku. Spotykałem przede wszystkim człowieka – niezwykle skromna, pogodna i otwarta, która mimo ogromu własnych doświadczeń potrafiła z uwagą słuchać innych i dzielić się swoim życiowym doświadczeniem bez patosu – wspomina panią Urszulę dr Sławomir Łaniecki, historyk, asystent w bibliotece Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i prezes kujawsko-pomorskiego oddziału Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego.
Dłuższy wywiad z panią Urszulą można przeczytać w Archiwum historii mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Zapisz się do newslettera „Bydgoszcz Informuje”!


