Zawsze, kiedy potrzebna jest pomoc, wtedy pojawia się Polski Czerwony Krzyż [ROZMOWA]

Po przyjściu do PCK uderzyła mnie liczba osób, która potrzebuje naszej pomocy – mówi Tomasz Okoński, od niedawna dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża w Bydgoszczy.

Tomasz Okoński to postać znana niemal wszystkim bydgoszczanom, przez kilkanaście lat był medialną twarzą najpierw bydgoskiego oddziału generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, a następnie Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w naszym mieście. Potem prowadził politykę informacyjną Miejskich Wodociągów i Kanalizacji. Od czerwca kieruje Kujawsko-Pomorskim Oddziałem PCK w Bydgoszczy. Cel jest wytyczony – nadać działaniom PCK nowoczesny sznyt.

Sławomir Bobbe: Co było najbardziej zaskakujące po objęciu sterów w PCK Bydgoszcz?

Tomasz Okoński – Gdy przychodziłem do PCK to pierwsza rzecz, która mnie uderzyła to liczba osób potrzebujących. Dopiero jak człowiek wejdzie w ten „świat”, uzmysławia sobie skalę potrzeb tych, którzy mają bardzo ciężkie warunki życiowe. To nie tylko osoby starsze, schorowane, które nie mogą się poruszać o własnych siłach. To często też ludzie samotni, którzy mają bardzo niskie emerytury i nie są zdolne do samodzielnej egzystencji.

Czy PCK nadal im pomaga?

– Jak najbardziej tak. Mamy swoje opiekunki, które przychodzą i pomagają osobom potrzebującym czy schorowanym. Organizujemy też spotkania integracyjne dla osób starszych i samotnych. Dla dzieci natomiast jest oczywiście pomoc państwa w postaci 800 plus. Wiele osób myśli, że to wystarczające. Niestety tak nie jest, szczególnie gdy dochodzi do sytuacji naprawdę dramatycznych. Proszę sobie wyobrazić dwójkę dzieci, których rodzice zginęli w wypadku. Opiekę nad nimi przejmuje schorowana babcia, która ma niską emeryturę, mieszka w małej kawalerce i musi teraz utrzymać dwie nastoletnie dziewczynki. W takich sytuacjach 800 plus nie wystarcza. Potrzebna jest pomoc i wtedy pojawia się Polski Czerwony Krzyż.

PCK wielu mieszkańcom kojarzy się głównie z honorowym krwiodawstwem. Tymczasem działania organizacji wykraczają dalece poza obszar związany z HDK.

– Polski Czerwony Krzyż to najstarsza, mająca ponad 100 lat instytucja w Polsce. Niesiemy pomoc ofiarom klęsk żywiołowych i katastrof w kraju i na świecie. Przygotowujemy społeczeństwo do właściwych zachowań w sytuacjach kryzysowych. Działamy na rzecz osób najbardziej potrzebujących – ubogich, chorych oraz mniejszości narodowych. Pomagamy dzieciom, młodzieży i osobom starszym. Wspieramy działania służb ratunkowych oraz promujemy krwiodawstwo i działania edukacyjne.

W Polskim Czerwonym Krzyżu mamy trzy podstawowe grupy – Grupę Ratownictwa Medycznego, która organizuje kursy i szkolenia pierwszej pomocy, prowadzi działania ratownicze, zajmuje się klęskami żywiołowymi, pomaga służbom zawodowym. Angażuje się w poszukiwania osób zaginionych. Posiadamy karetkę, samochody, łóżka, namioty – gdy dojdzie do katastrofy, jesteśmy w stanie szybko je rozstawić i zagwarantować zaplecze logistyczne dla służb oraz polowe punkty medyczne. W ramach PCK działa również Grupa Pomocy Humanitarnej która pomagała między innymi w czasie powodzi na południu Polski czy przekazywaniu darów dla Ukrainy. Mamy też Grupę SIM – Społecznych Instruktorów Młodzieżowych, która skupia młodych ludzi chcących angażować się w wolontariat. To osoby do 25 roku życia, które pomagają osobom starszym i z niepełnosprawnościami. PCK to liczne działania dostosowane do aktualnych potrzeb czy zagrożeń.  

Zmiany w strukturach PCK nie dotyczą jedynie woj. kujawsko-pomorskiego, odbywają się w wielu oddziałach w kraju. Na czym mają polegać?

– W ciągu ostatnich lat świat zmienił się diametralnie. Wojny, problemy migracyjne, zmiany klimatu, gigantyczne upały, powodzie. W samym PCK musimy dostosować się do tych zmian i być na nie przygotowani. W naszej organizacji nastąpiła też w ostatnim czasie duża zmiana pokoleniowa w samej kadrze. Dodatkowo konieczne jest docieranie do ludzi młodych i zachęcenie ich do pomocy potrzebującym. Niestety ale młodzi nie chcą się teraz angażować tak jak kiedyś.

Młodzież nie garnie się do pomocy?

– Często młodzi pomagają tylko z uwagi na punkty, które otrzymują za działalność wolontariacką. Ale to działania krótkotrwałe. Są – dostają punkty i znikają. My mówimy o wolontariacie długoterminowym. Szukamy takich osób, które nie potrzebują punktów czy możliwości dostania się do lepszego liceum. Chcemy wolontariuszy, którzy wysłani do osoby potrzebującej, nie tylko pomogą ale też porozmawiają i będą dla nich wsparciem. W czasie jakiegoś kryzysu – na przykład powodzi – będą też pomagać i wspierać służby ratownicze. Dzięki naszym grupom młodzieżowym, chcemy bardziej angażować młodych ludzi w życie lokalnych społeczności.

PCK rozpoczął duży projekt prowadzony wraz z MSWiA. To szansa na pokazanie się z innej niż dotychczas strony?

– „Wychodzimy do ludzi” w pełnym tego słowa znaczeniu. Prowadzimy coraz więcej szkoleń, warsztatów, pokazów, pikników oraz imprez. Obecnie nasi wyspecjalizowani trenerzy z Grupy Ratownictwa Medycznego i Grupy Pomocy Humanitarnej oprócz swoich statutowych działań, prowadzą też bezpłatne warsztaty Ochrony Ludności, które są organizowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. To 250 szkoleń w całym województwie prowadzonych do końca listopada. Przygotowujemy mieszkańców na sytuację zagrożenia. Nie chodzi tylko o sytuacje wojenne czy pierwszą pomoc, którą mamy wpisaną w statut. Mówimy też, co zrobić w momencie blackoutu, jak i gdzie się ewakuować. Ludzie tego nie wiedzę, nie orientują się dokąd mają uciekać, gdzie się schować, gdzie jest punkt zborny na wypadek ewakuacji. Owszem jest aplikacja przygotowana przez strażaków, ale co gdy zabraknie prądu i nie będzie Internetu? Na szkoleniach mówimy, co powinniśmy mieć w domu, w szafce czy w piwnicy. Jak przygotować plecak ewakuacyjny. Co zrobić w sytuacji, gdy musimy się ewakuować, a mamy pod opieką osoby starsze czy z niepełnosprawnością. Jak zabezpieczyć dom czy gospodarstwo rolne, co zrobić ze zwierzętami domowymi czy gospodarskimi ? Tę wiedzę przekazujemy w czasie szkoleń, które wpisują się misję PCK, jako organizacji wspierającej służby ratunkowe w sytuacjach zagrożenia.

Czyli kwestie HDK schodzą na dalszy plan?

– Nic z tych rzeczy. Od września chcemy mocno uruchomić nasze Kluby Honorowych Dawców Krwi. Już teraz tworzą społeczność, ale chcemy ją bardziej zintegrować nie tylko w granicach Bydgoszczy, ale też na poziomie całego województwa. Cel to doprowadzenie do tego, by przynależność do klubu jeszcze bardziej wiązała się ze spotkaniami integracyjnymi, zawodami sportowymi, konkursami czy działalnością pomocową. Zależy nam, aby powstawały też takie kluby przy firmach, urzędach czy instytucjach. Osoby oddające krew są wyjątkowe i warto aby poczuły, że to co robią dla innych jest cenne, ważne ale i doceniane.

Co z „flagowymi” inicjatywami bydgoskiego oddziału PCK? Będzie kontynuacja?

– Nasze cykliczne działania – Wigilia dla najuboższych, Wielkanocne śniadanie , „Wyprawka dla Żaka”, Światowy Dzień Walki z Głodem – będą oczywiście kontynuowane. Mamy jednak też sporo nowych pomysłów na akcje. Chciałbym wprowadzić rozwiązania, które pozwolą docierać do większej grupy mieszkańców i ludzi młodych. Współczesna rzeczywistość opiera się na świecie cyfrowym i musimy się do niej dostosować, pamiętając równocześnie o swojej wieloletniej historii i tradycji.

Nie wszyscy wiedzą, że PCK wspiera też wojennych uciekinierów z Ukrainy w ramach klubów integracyjnych. Pomagacie nadal, choć klimat związany z imigrantami wyraźnie się zmienił

– W ramach PCK działa u nas pięcioosobowa grupa pracowników nadzorująca projekt migracyjny „Wspólnie do niezależności”. Udało się już setki uchodźców przenieść z miejsc zbiorowego zakwaterowania na samodzielnych kwater. Prowadziliśmy szkolenia adaptacyjne, naukę języka polskiego. To było na początku, teraz nasze działania są już inne. Pomagamy w zdobyciu prawa jazdy, poszukiwaniu zatrudnienia, wypełnianiu dokumentów i formalnościach prawnych, prowadzimy kursy doszkalające. Liczba Ukraińców, którym pomagamy maleje. Początkowo było to kilka tysięcy osób, teraz w projekcie pozostała około 600. Część z uczestników wróciła do domów, część się usamodzielniła i już nie korzysta z naszego wsparcia. Ci co mieli znaleźć pracę już to zrobili i świetnie sobie radzą. Jest jednak część Ukraińców w wieku starszym, powyżej 70 lat i oni mają problem. Nie znają języka, nie mają telefonów komórkowych, trudno im poruszać się w nowoczesnym świecie.  Załatwienie czegokolwiek w polskich urzędach to dla nich ogromny problem. Młodzi natomiast radzą sobie świetnie, szybko wchodzą na rynek pracy, chociaż i tu występują problemy. Największym kłopotem dla ukraińskich rodzin jest polska szkoła. Na przykład do ósmej klasy podstawówki przychodzi uczeń z Ukrainy – ale nie zna całej historii Polski, naszego języka, programu edukacji i musi nadrobić te kilka lat zaległości. Nie ma na to szans. Te dzieci zostają w tej samej klasie, mają kłopoty ze zdaniem egzaminu ósmoklasisty. Jak mają go zdać, skoro matematyki uczyli się na innym poziomie, nie mówiąc o języku polskim czy historii? To wielka szkoda, bo uczeń może być bardzo zdolny, ale nie jest w stanie przeskoczyć różnic programowych.

Rzecz która zawsze interesuje ludzi – skąd PCK ma pieniądze na swoje działania?

– W świadomości mieszkańców „Pecek” istniał zawsze, dlatego wszyscy myślą, że jest finansowany z budżetu państwa. Niestety tak nie jest. Jesteśmy organizacją pozarządową, niezwiązaną z władzami państwowymi czy samorządowymi. Utrzymujemy się samodzielnie z darowizn 1,5 procenta, akcji pomocowych, udziału w projektach i datków. Utrzymujemy się dzięki pomocy dobroczyńców, darczyńców i sponsorów. Nie mamy stałego dofinansowania. Duży potencjał tkwi w partnerach biznesowych. Na przykład Centra Integracji funkcjonują dzięki wsparciu firm, realizujących zasady społecznej odpowiedzialności biznesu. Szukamy projektów i wsparcia. Nie zawsze muszą być to pieniądze, mamy partnerów którzy dają nam na przykład przybory szkolne do tornistrów w akcji „Wyprawka dla żaka”. Niektórzy przedsiębiorcy przekazują nam żywność, którą możemy przekazać dalej. „Konsumujemy” każdy rodzaj wsparcia – na przykład firma z branży drzewnej, która robi drzwi może nam nam je przekazać. My je wymienimy w mieszkaniu starszej pani, która będzie miała cieplej zimą i ciszej przez cały rok. Gdy znajdzie się fachowiec, który przemaluje tej pani pokój – super. My bierzemy wszystko, każdy rodzaj pomocy.

Jeżeli są firmy osoby, które chcą pomóc finansowo, rzeczowo czy usługowo, przy ul. Warmińskiego 10 w Bydgoszczy przyjmiemy je z otwartymi rękami. Na naszej stronie internetowej – Bydgoszcz.pck.pl podajemy numery kont, na które można przekazywać wsparcie. Bardzo liczymy na to, że znajdą się osoby i firmy, które taką pomoc przekażą. Z góry serdecznie dziękujemy wszystkim za dotychczasową pomoc i okazane wsparcie.

Polski Czerwony Krzyż to:

– 16 oddziałów w całej Polsce.
– Kujawsko-Pomorski Oddział PCK posiada rejony w: Toruniu, Włocławku, Grudziądzu, Chełmży, Inowrocławiu, Żninie, Świeciu, Rypinie, Tucholi, Wąbrzeźnie.
– W wojewódzkim oddziale pracuje 50 osób oraz działa kilkuset wolontariuszy
– czynnie działają: Grupa Ratownictwa Medycznego, Grupa Pomocy Humanitarnej, Społeczni Instruktorzy Młodzieżowi (SIM), Szkolne Koła PCK, Kluby Honorowych Dawców Krwi PCK.

Zapisz się do newslettera Bydgoszcz Informuje!

Udostępnij: Facebook Twitter