Grupy turystów czekają na pojawienie się w oknie Pana Twardowskiego / Fot. K. Kociniewska/Facebook
Katarzyna Kociniewska, bydgoska przewodniczka, podkreśla, że turystów w mieście jest coraz więcej. – Przewodnicy mają co robić – napisała.
Wycieczek widać oczywiście coraz więcej, grupy turystów na Starym Mieście, nad Brdą czy przy katedrze to obrazek powszechny. Potwierdza to oficjalnie jedna z bydgoskich przewodniczek, Katarzyna Kociniewska na swoim profilu w mediach społecznościowych. – Jakby ktoś nieogarnięty pisał gdzieś, że w Bydgoszczy nic się nie dzieje i że nie ma tu co oglądać, to serio walnę go moim ciężkim zestawem laminowanych zdjęć na wycieczkę albo inną książką w łeb! – zaczyna swój wpis.
I prezentuje dowody. – Od poniedziałku do piątku etat, a każda sobota i niedziela (a też niektóre popołudnia po etacie) wypełnione już wycieczkami. Dziś dzień zaczynaliśmy od rejsu Słonecznikiem, a potem jeszcze poprowadziłam 2 grupy po Starym Mieście i Wyspie Młyńskiej. A w okolicach południa minęliśmy maaasę grup i przewodników (…) Śmiem stwierdzić, że zainteresowanie Bydgoszczą jest ciągle rosnące i przewodnicy mają co robić. A dziś prowadziłam grupę z Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa (przedstawiciele z całej Polski i z Bydgoszczy) oraz grupę Koła Gospodyń Wiejskich z regionu Łowicza – pisze Kociniewska o swym dniu pracy.


