Władysław Angiel chce w przyszłym roku wyruszyć ze Starego Rynku w dziesięcioletni bieg dookoła świata / B.Witkowski/UMB
– Za rok kończę 90 lat. Chcę przez 10 kolejnych lat, aż do setki, przebiec 40 075 km, czyli długość równika. Planuję biegać po wszystkich dostępnych kontynentach. Kupiłem już kampera – mówi Władysław Angiel.
Biegacze z Bydgoszczy, ale nie tylko, dobrze go kojarzą. Starszy pan, powoli, ale konsekwentnie zmierzający równym krokiem truchtem do mety podczas różnych zawodów biegowych. Często przybiega ostatni, lecz nie ma to dla niego znaczenia, bo zawsze otrzymuje ogromne owacje od kibiców, za ukończenie biegu… w takim wieku. Dokładnie 18 lutego 2027 roku pan Władysław Angiel będzie świętował 90 lat. I tak jak deklarował, kiedy pisaliśmy o nim trzy lata temu, chce zrealizować swoje marzenie. W dniu swoich 90. urodzin chce rozpocząć wielką, biegową wyprawę „dookoła świata”. – Chciałbym zacząć bieg z mojego miasta, Bydgoszczy, ze Starego Rynku. Liczę na wsparcie w realizacji tego celu – mówi Władysław Angiel
Biega od 20 lat. Na pierwszy trening z prawdziwego zdarzenia wyszedł dokładnie, kiedy skończył 70 lat. Wcześniej kończyło tylko na koniecznym bieganiu w wojsku. – Nie chciało mi się już po kilku metrach. Ale powiedziałem sobie: nie odpuszczę. Miałem już wtedy problemy z koordynacją, kręciło mi się w głowie, takie typowe schorzenia starszych osób. Gdy zacząłem biegać regularnie, dolegliwości powoli ustępowały – opowiadał o swoich początkach.
Przebiec równik na setne urodziny
Teraz zgłosił się do naszej redakcji, by potwierdzić, że przygotowuje się do niesamowitego wyzwania. Chce przez 10 lat, od „dziewięćdziesiątki” do „setki”, przebiec 40 075 km, czyli długość równika. Planuje biegać po wszystkich dostępnych kontynentach. – Kupiłem już kampera ze swoich oszczędności, którym będę się poruszał. Mam prawo jazdy. Ale szukam jeszcze osoby bądź osób, które pomagałyby mi w sprawach logistycznych. Jestem już ze swoimi znajomymi po wstępnych rozmowach, ale mam swoją koncepcję. Chciałbym poruszać się autostradami, drogami szybkiego ruchu i biegać na postojach – tłumaczy pan Władysław.
Częścią organizacyjną, planem podróży, kontaktami i promocją wyzwania zajmuje się Towarzystwo Kształcenia Kultury Fizycznej „Kolejarz” Bydgoszcz, do którego należy doświadczony biegacz. – Władek jest już rozpoznawalny poza naszym miastem. Od 20 lat biega w barwach „Kolejarza” i rozsławia przy tym Bydgoszcz. Chce się podjąć niezwykle trudnego zadania. Będziemy chcieli mu w tym pomóc na tyle, ile damy radę. Mamy wstępny zarys trasy. Od Europy, Afrykę, Azję, potem statkiem do Australii i następnie do dwóch Ameryk. Najlepiej gdyby każdego dnia ktoś był przy nim. Najważniejsze jest dla nas jego bezpieczeństwo – mówi Patryk Hołtyn, wiceprezes bydgoskiego „Kolejarza”.

To wielkie i długotrwałe wyzwanie, do którego potrzeba wielu osób mających przez pewien czas możliwość pomocy panu Władysławowi. – Ponadto dziadek przyjmuje codziennie leki, więc może się tak zdarzyć, że będzie musiał czekać w jednym miejscu nawet kilka dni na transport z medykamentami – zaznacza pani Patrycja, jego wnuczka.
Z jej pomocą, powstała zbiórka, na której pan Władek zbiera pieniądze na pokrycie kosztów podróży i zaopatrzenia dla osób, które będą chciały mu pomóc w tym przedsięwzięciu. – Te osoby muszą mieć zapewnione pieniądze na paliwo, na bilety lotnicze czy opłaty za przepłynięcie niektórych odcinków – mówi nam pan Władek. LINK DO ZBIÓRKI
– Czuję się dobrze. Biegam po Puszczy Bydgoskiej ze swoim amstaffem Hektorem i ćwiczę gimnastykę codziennie. Jak nie ma zawodów, to jestem co tydzień w sobotę na parkrunie nad Kanałem Bydgoskim. Raz w miesiącu biegnę maraton. Jestem rekordzistą w swojej kategorii w biegu 48-godzinym. Zdobyłem już wiele medali na ogólnopolskich, jak i ogólnoświatowych zawodach dla weteranów. Na pewno sporym atutem jest mój wiek, bo nie mam już wielu rywali – opowiada z poczuciem humoru.
Trzymamy kciuki za pana Władka!
Zapisz się do newslettera „Bydgoszcz Informuje”!


