– Chcemy, żeby widownia zobaczyła nas nie tylko jako wyrzutków społeczeństwa – mówi jeden z osadzonych. Kilka minut wcześniej na scenie współosadzony recytował Hamleta. Obok niego inny więzień tańczył, kolejny prezentował własny wiersz, a ktoś z pełnym zaangażowaniem... grał drzewo. W Zakładzie Karnym w Bydgoszczy-Fordonie teatr stał się czymś więcej niż projektem resocjalizacyjnym. Pozwolił na chwilę zdjąć maski, które za więziennym murem nosi się każdego dnia.