Żużlowiec Abramczyk Polonii stracił zdrowie na torze. Zbiera pieniądze na operację, żeby mógł normalnie chodzić

Jan Rompkowski licencję żużlową zdał w 2025 roku / Fot. Facebook zawodnika

Jan Rompkowski licencję żużlową zdał dopiero, jak na tę dyscyplinę, w wieku 20 lat. Udowadniał, że na nic nie jest za późno. Na przeszkodzie stanął jednak groźny wypadek. Teraz walczy o powrót do zdrowia i prosi o wsparcie.

Młodzieżowiec Abramczyk Polonii jeszcze we wrześniu 2025 roku odbierał złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów na żużlu. Odjechał dla bydgoskiej drużyny kilka biegów. W jednym nawet zwyciężył. Ale na podium stał już o kulach. Podczas jednej z rund zawodów młodzieżowych w Lesznie, w połowie września, zaliczył feralny upadek. „Postawiło” go na wyjściu z łuku i z dużym impetem wbił się z motocyklem w bandę. Miał zmiażdżoną rzepkę i złamaną rękę z przemieszczeniem. Kiedy z nim rozmawialiśmy dwa tygodnie po upadku, był pełen nadziei, że wykuruje się do następnego sezonu. Okazało się, że problem zdrowotny jest poważniejszy niż się wydawało.

Rękę udało się zoperować, niestety kolano to zupełnie inna historia. Według lekarzy w obecnym stanie nie będzie mógł uprawiać sportów obciążających staw kolanowy. Co więcej – kolejna operacja jest konieczna, by w ogóle mógł normalnie funkcjonować.

– Dziś walczę już nie o medale, ale o możliwość normalnego funkcjonowania – o to, by móc chodzić bez bólu i ograniczeń – przekazał 20-letek we wpisie na założonej przez niego internetowej zrzutki.

Do wsparcia żużlowca włączyła się Abramczyk Polonia, który wystawiła na licytację kevlar Krzysztofa Buczkowskiego z sezonu 2025.

Wypadek Rompkowskiego w Lesznie

„Nigdy nie jest za późno”

Janek Rompkowski ze sportem motorowym związany jest od 11. roku życia. Jeździło dużo na motocrossie. Stosunkowo późno zaczął karierę żużlowca. Dołączył do Akademii Czarnego Gryfa, trenował pod okiem Jacka Woźniaka. Licencję zdał w marcu 2025 roku.

– Od początku, kiedy przyszedłem do żużla, wiele osób mówiło mi, że jestem za stary, że za późno. Ale ja zawsze twierdzę, że nigdy nie jest na nic za późno. Nie przyszedłem do żużla z motocrossu po to, żeby się czymkolwiek zadręczać. Chcę się rozwijać, ścigać coraz szybciej i z coraz lepszymi zawodnikami. Jeśli moje treningi, przygotowania i poświęcenie przyniosą efekt i będę się liczył w walce o miejsce w drużynie to będzie super, wszystko pójdzie na plus. A jeśli nie, to skupię się na DMPJ-ach i zobaczymy. Zawsze jest też opcja wypożyczenia, jeśli jakiś klub będzie zainteresowany. Nie mam zamiaru nikomu się wpychać na siłę, bo uważam, że zawsze powinien jeździć najlepszy – powiedział dla portalu POLONIA1920.pl, krótko po debiucie przed własną publicznością podczas DMPJ w lipcu 2025 roku.

Jak sam mówi – tor był jego drugim domem, a motocykl największą pasją. Koszty leczenia i rehabilitacji są spore. Na ten cel zbiera 40 tys. złotych.

– Zabieg nie będzie łatwy i będzie trwał około 3 godzin, potem czeka mnie 6 tygodni w ortezie i około 10 miesięcy powrotu do sprawności, a to co wyleczyłem do tej pory, pójdzie w niepamięć – poinformował Rompkowski.

Zapisz się do newslettera „Bydgoszcz Informuje”!

Udostępnij: Facebook Twitter