Malwina Sypniewska-Pietsch, współorganizatorka Festiwalu „Podróżnicy”, który odbędzie się 11 i 12 września w Fabryce Lloyda /. Fot. Monika Buńkowska
– Często trudno się pogodzić z niemocą, bezradnością, a Michał Woroch będąc na wózku pokazuje, że można spełniać swoje marzenia pokonując wszelkie bariery – mówi organizatorka festiwalu Malwina Sypniewska-Pietsch i zaprasza na spotkanie z niezwykłymi podróżnikami.
Tegoroczna, XVI już edycja Bydgoskiego Festiwalu Podróżnicy odbędzie się 11-12 września na terenie przy Fabryce Lloyda.
Roman Laudański: – Co takiego jest w podróżowaniu, że coraz więcej osób chce gdzieś wyruszyć?
Malwina Sypniewska-Pietsch: – Wolność, radość i cudowne wspomnienia na lata. Odkrywanie nowych kultur, miejsc, smaków i ludzi. To sens podróżowania jako podróżnik.
– Od kilkunastu lat organizuje pani festiwal „Podróżnicy” w Bydgoszczy. Ma pani jeszcze czas na podróżowanie?
– Czasem jeździmy z dziećmi na typowe objazdówki, także z biurem podróży, bo wszystko jest zorganizowane i zobaczymy o wiele więcej miejsc. Nie wiąże się to z czekaniem na ekskluzywne udogodnienia, tylko znosimy wszelkie warunki. Często szukam też tanich lotów. Nie jestem podróżnikiem, który z plecakiem wybiera się np. do Azji, jak nasi festiwalowi podróżnicy. Mieliśmy takich, którzy stopem lub kamperem przejechali Amerykę Południową. My jeździmy to typowych miejsc turystycznych, a nie do miejsc poza szlakiem.
– Listę gości otwiera Bydgoszczanin Sebastian Szubski, który kajakiem opłynął Wielką Brytanię po rekord Guinessa. Kogo w tym roku zaprosiliście na Festiwal Podróżnicy?
– Kiedy ogłosiliśmy tegoroczny program, to wszyscy przyjaciele gratulowali: cudowna obsada, piękni ludzie, fantastyczni prelegenci, ale znowu dałaś czadu!

Malwina Sypniewska – Pietsch z Elżbietą Dzikowską Fot. nadesłane
W tym roku mamy wiele gwiazd. Znanych i mniej znanych na polu podróżniczym odbywających fantastyczne wyprawy. W tym roku naszą gwiazdą jest członkini naszej kapituły Elżbieta Dzikowska, która swoim entuzjazmem i miłością zaraża ludzi. Oceniając zgłoszenia Elżbieta Dzikowska zwraca uwagę na kontakty z ludźmi. Czy podróżując poznajemy nową kulturę, dowiadujemy się więcej o lokalnych społecznościach? Wie, że wyczyn jest czymś niesamowitym, wymaga odporności fizycznej i psychicznej, ale to również narażanie swojego życia. Ocenia to wysoko, ale kiedy ktoś robi totalnie ekstremalne rzeczy, to zawsze się pyta: po co? Czy ktoś dowiedział się czegoś więcej o kulturze i mieszkańcach?
W tym roku mamy dużo wyczynów, mamy Bartka Ziemskiego, który dopiero niedawno uaktywnił się w mediach społecznościowych. Zjechał na nartach już z dziewięciu ośmiotysięczników w ciągu czterech lat, włącznie z Mont Everestem i Lhotse. Oczywiście zanim zjechał, wspiął się na te góry bez tlenu, Szerpów i zaplecza. Jest niesamowitym skyalpinistą, himalaistą.

Fot. nadesłane
– Michał Woroch przekracza wszelkie bariery.
– Jest iskierką dla osób poruszających się na wózku, do których często przychodzi beznadzieja życia. Często trudno się pogodzić z niemocą, bezradnością, a Michał będąc na wózku pokazuje, że można spełniać swoje marzenia pokonując wszelkie bariery.
Wymienię Marzenę Figiel-Strzałę wyrastającą na podróżniczkę pokroju Martyny Wojciechowskiej. Jest z TVN-u, gdzie prowadzi swój cykl „Dzieci świata”. Opowie o niebezpiecznej pracy reportażystki, bo kto chce się szczycić tym, że zatrudnia małoletnie, kilkuletnie dzieci do niewolniczej i ciężkiej pracy. To niesamowicie czuła, wrażliwa i emocjonalna osoba.
Mamy też Łukasza Nowickiego, który uwielbia podróżowanie kamperem. Prowadzi swój podcast podróżniczy „Z Nowickim po drodze”. Upodobał szczególnie Albanię, często o niej opowiada, ma tam też swój dom. Opowie o Albanii z perspektywy, jak sam mówi – „Polacco”. Tym razem zaprosił na scenę swoją żonę, to będzie fajny duet na scenie.
Będzie też Elżbieta Wiejaczka, która bardzo zaimponowała Elżbiecie Dzikowskiej. Opowie o Masajach. Jej prezentacja to „Mój przyjaciel Masaj”. Nauczyła się języka, żeby rozmawiać z kobietami. Po raz pierwszy pojechała na Zanzibar i poznała Masaja, z którego rodziną się zaprzyjaźniła. Często, jako jedyna kobieta, zapraszana była do udziału w przeróżnych rytuałach, które nie są w ogóle dostępne dla kobiet. Rozmowa przez tłumacza – mężczyznę nie pozwala kobiecie mówić o sprawach, na temat których rozmawiałaby z kobietą.
– Janek Wojtkowski ma bardzo dużo obserwatorów w mediach społecznościowych.
– Jest pilotem wycieczek, bardzo dużo podróżuje, który opowie, jak znalazł się w Papui – Nowej Gwinei, gdzie akurat otwierano nową drogę dla turystów na szczyt Mount Wilhelm. Dostąpił zaszczytu wejścia na ten szczyt razem z lokalsami, był testerem tej drogi.
Jest jeszcze Tomek Gorazdowski z Radia357, który opowie o Australii – „Sto dni w krainie kangurów”. Podobną prelekcję będzie miała Julia Raczko-Gospo, Polka mieszkająca w Australii od wielu lat. Zrobiła coś, o czym marzą wszyscy Australijczycy na emeryturze, czyli objechała Australię. Australijczycy wynajmują kampery i przyczepy kampingowe i jadą dookoła, żeby poznać swój kraj.
Mamy jeszcze Klaudię Bogusz, o której teraz nie jest bardzo głośno, ale jeżeli los będzie jej sprzyjał jak dotychczas, to niedługo usłyszymy o niej w perspektywie najmłodszej Polki z Koroną Ziemi. Został jej jeszcze Mount Everest.
Zaprosiliśmy także Krzysztofa Lewickiego, który upodobał sobie bardzo zimne tereny. Tym razem przeszedł ze swoim psem Alaskanem Malamute przez szwedzkie Kungslewen. Oprócz tego, że przeszedł ten szlak w zimowych, bardzo mroźnych warunkach, to robił to w stylu sprzed stu lat. Miał na sobie skórzany kożuch, narty w starym stylu. Chciał zobaczyć i przeżyć, jak to ludzie kiedyś robili, kiedy nie wynaleziono jeszcze gore-texu i wielu innych udogodnień.

Fot. nadesłane
– Będzie panel dyskusyjny?
– W sobotę Alek Lwow i Piotr Pustelnik, niesamowity gawędziarz, będzie miał prelekcję o górach. Często powtarza, że góry są tłem, a człowiek jest najważniejszy i współpraca. Być może podczas panelu będą wspominać przyjaciół, którzy nie dożyli tego wieku, co oni.
– Co z imprezami towarzyszącymi?
– Będą warsztaty fotograficzne z Przemkiem Jakubczykiem (obowiązują zapisy i 33 zł), a w sobotnie południe joga z Anną Lewandowską. Kiedy mnie kiedyś pytali, czy to ta Anna Lewandowską odpowiadałam, że nasza, bydgoska, a nie Robertowa. Na terenie Fabryki Lloyda ustawimy trzy samochody podróżnicze: van oraz auto z namiotem dachowym oraz trzydziestoletni Defender Michała Worocha.
– Bydgoszczanie identyfikują się z Festiwalem „Podróżnicy”?
– Niektórzy biorą wolne już od piątku, żeby od godziny 16 być już z nami i posłuchać gości. W tym roku będzie to dobry czas, idealnie dobrane prelekcje po to, żeby móc marzyć i planować.
– Przy okazji festiwalu promujecie Bydgoszcz?
– Miasto jest głównym partnerem festiwalu. Nasi festiwalowi goście otrzymują albumy z ciekawymi miejscami w Bydgoszczy oraz z historią festiwalu od pierwszej edycji. Kto u nas wystąpił, z jaką prelekcją, a kto wręczał Haliki. Z roku na rok nasz album jest coraz grubszy, ponieważ każda edycja jest dodawana do wcześniejszych. Będzie też wystawa zdjęć o Bydgoszczy autorstwa Mariusza Gucia. Wcześniej swoje zdjęcia prezentowała Justyna Szelągowska, Zofia Ruprecht, Robert Sawicki czy Piotr Ulanowski. Do naszego miasta przyjeżdża na festiwal coraz więcej turystów. Często stoją przed wystawą zdjęć i zastanawiają się: a to jest w Bydgoszczy?! – No tak. – To macie tu tak pięknie? – Tak.
Organizatorkami Festiwalu „Podróżnicy” są Malwina Sypniewska-Pietsch & Karolina Sypniewska-Wida. Organizatorki zachęcają do zrzutki na odbudowę Fabryki Lloyda. Link – TUTAJ.
Zapisz się na newsletter „Bydgoszcz Informuje”!


