Abramczyk Polonia w półfinale z Orłem Łódź bez Maksa Pawełczaka. Zawisza umie strzelać gole grając w dziesiątkę

Pięciu z sześciu żużlowców Abramczyk Polonii skończyło mecz z Orłem Łódź z dwucyfrową liczbą punktów. To wystarczyło, żeby rozbić rywala w rewanżowym pojedynku i awansować do finału Metalkas 2. Ekstraligi, nawet mimo nieobecności Maksa Pawełczaka.

17-latek był w parku maszyn podczas niedzielnego meczu z Orłem Łódź, ale na dłoni widać było opatrunek. To efekt urazu, którego Maks Pawełczak doznał w sobotnim finale mistrzostw Europy do lat 19. Upadł w ostatnim swym wyścigu i stracił także szansę na medal. W juniorskim duecie z Kacprem Andrzejewskim wystartował Wiktor Przyjemski. On z kolei wrócił do ligowego ścigania po długiej przerwie po urazie z finału Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski i od razu, kiedy wystartował po raz pierwszy, kibice zamarli. Przyjemski upadł na prostej po starcie. Potem chwycił się za klatkę piersiową. Na szczęście nic się zawodnikowi Abramczyk Polonii nie stało.

W pierwszej połowie spotkania Bydgoszczanie nie mogli zdobyć przewagi. Po sześciu biegach prowadzili tylko 19:17. Potem jednak Szymon Woźniak z Przyjemskim wygrali podwójnie. Potem Przyjemski z Krzysztofem Buczkowski dokonali tej samej sztuki i przewaga wzrosła do 10 punktów. Podobnie jak w Łodzi, w pierwszym pojedynku, bydgoski zespół zdemolował Orła w wyścigach nominowanych. W obu zwyciężyli podwójnie.

Abramczyk Polonia zna już rywala w finale. Będzie nim ekipa Hunters PSŻ Poznań ze Ryanem Douglasem na czele. Pierwszy mecz w Poznaniu 13 września.

Abramczyk Polonia – H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 57:33

Abramczyk Polonia: Woźniak 12+2 (3, 3, 3, 1, 2), Kostera ns, Huckenbeck 11+3 (2, 1, 2, 3, 3), Łoktajew 10+1 (1, 2, 3, 2, 2), Buczkowski 11+2 (3, 2, 2, 1, 3), Przyjemski 10+1 (w, 3, 2, 3, 2), Andrzejewski 3+1 (1, 0, 1, 0, 1)

Orzeł: Nowak 10+1 (0, 3, 1, 3, 2, 1), Thompson 0 (0, 0), Cook 2 (1, 0, 1, 0), Szlauderbach 7+1 (1, 3, 0, 2, 0, 1), Berntzon 7 (2, 1, 1, 3, 0), Lewandowski 5 (3, 2, 0, 0), Halkiewicz 2+1 (2, 0, 0)

Piłkarze Zawiszy przystępowali do piątkowego meczu w Stalowej Woli jako wiceliderzy II ligi. W 29 min spotkania zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Mateusz Stępień z Zawiszy w ciągu 5 sekund zarobił dwie żółte kartki. Pierwszą zobaczył za symulowanie faulu w polu karnym, a drugą, kiedy zaczął bić brawo. Arbiter uznał to za obrazę i Stępień osłabił swój zespół. Wówczas gospodarze prowadzili już 1:0. W 20 min gola zdobył Janusz Jeleń. Zawisza grał w dziesiątkę, ale jeszcze przed przerwą zdołał wyrównać. Po dokładnym, dalekim podaniu w pole karne wpadł z piłką Sebastian Rak, ograł obrońcę i strzelił celnie w długi róg.

W drugiej połowie Jeleń zdobył kolejne dwie bramki i Zawisza przegrywał 1:3. Bydgoska drużyna pokazała charakter, Michał Cywiński potwierdził, że jego centry są zabójczo dokładne, a Michał Staniak doprowadził dwoma golami do wyrównania. Strzelić trzy bramki w dziesiątkę to wielka sztuka i Bydgoszczanie jej dokonali. W nagrodę obronili fotel wicelidera. W kolejnym meczu zmierzą się w Krakowie z Hutnikiem, liderem II ligi.

Stal Stalowa Wola – Zawisza 3:3 (1:1)

Bramki: 1:0 Jeleń (20.). 1:1 Rak (42.), 2:1 Jeleń (47.), 3:1 Jeleń (59.), 3:2 Staniak (63.), 3:3 Staniak (77.)

Zawisza: Oczkowski – Nowak (62. Strzyżewski), Golak, Staniak, Juśkiewicz – Kanach (62. Cywiński), Kona (36. Rak) – Kuśmierczyk (62. Bogusiewicz), Szumilas, Stępień – Kozłowski (85. Mas)

Udostępnij: Facebook Twitter