Wojskowi kucharze w akcji / Fot. Reprezentacja Kucharzy Wojska Polskiego
Reprezentacja Kucharzy Wojska Polskiego wzięła udział w Festiwalu Smaków Regionalnych w Gdańsku. Jak z grupowej racji żołnierskiej można ugotować pyszny obiad.
– Wybraliśmy się do Gdańska w celu promowania wojskowej kuchni polowej – mówi młodszy chorąży Radosław Irzemski z Pierwszej Pomorskiej Brygady Logistycznej w Bydgoszczy. – Zaprezentowaliśmy suche polowe racje żywnościowe w wersji indywidualnej i grupowej. Punktem kulminacyjnym każdego dnia był poczęstunek. Jednym z jego elementów był posiłek z suchej racji grupowej. Wiele osób było zdziwionych, że z takiej racji polowej można zrobić pyszny obiad.
Grupowa racja to gotowy zestaw posiłków (śniadanie, obiad i kolacja) zapakowany w karton dla dziesięciu żołnierzy. Zestawy są różne. W serwowanej podczas Festiwalu Smaków była kasza, sałatka z kapusty, karkówka w sosie pieczeniowo – chrzanowym oraz zupa jarzynowa. Taka rację podgrzewa się w opakowaniu w kotle z gorącą wodą w kuchni polowej. Po otwarciu żołnierz ma dwudaniowy obiad. Na jednego żołnierza przypada 460 gram zupy, 200 g. kaszy, 260 g. mięsa i 200 g. sałatki.
Racja polowa sucha indywidualna dzieli się na całodobową lub jednorazowy posiłek. Posiłek „A” (śniadanie) to np. płatki śniadaniowe do zalania. Z posiłków „B” i „C” mogą to być puszki – karkówka z warzywami – z możliwością podgrzania na indywidualnym palniku, co umożliwia zjedzenie ciepłego posiłku w polu. Są również zestawy z podgrzewaczami chemicznymi.
– Nie byłoby wojskowej kuchni polowej i reprezentacji Wojska Polskiego bez wojskowej grochówki – dodaje młodszy chorąży Radosław Irzemski z Reprezentacji Kucharzy Wojska Polskiego. – W Gdańsku ugotowaliśmy wojskową grochówkę, którą w ramach poczęstunku serwowaliśmy gościom. Mężczyźni, którzy byli w wojsku 50 lat temu, 30 lat czy 10 lat zgodnie twierdzili, że ten smak nigdy się nie zmieniał! Kobiety smakujące grochówkę nie mają takich wspomnień, ale im również smakowała.
Reprezentacja Kucharzy Wojska Polskiego od lat startuje w międzynarodowych olimpiadach zajmując medalowe miejsca. Już teraz przygotowują się do zawodów w Luksemburgu. Wybrano już skład, który będzie pracować nad olimpijskim menu.
A kto gotuje w domu młodszego chorążego Radosława Irzemskiego? Już podczas weselnych konkursów wyszło na to, że mąż będzie gotował, a żona – sprzątać. – Przyjaciele i koledzy wiedzą, że jestem dobrym i kreatywnym kucharzem i kiedy przychodzi czas grillownia, to u mnie zjedzą coś dobrego. Nie tylko tradycyjną kiełbasę i karkówkę, tylko coś oryginalnego. Rodzina, przyjaciele i znajomi wiedzą, że od Radka nie wyjdą głodni.
Zapisz się na newsletter „Bydgoszcz Informuje”!


