Jest w orkiestrze wojskowej wielka siła! Zagra w czasie majowych świąt w Bydgoszczy

Major dr hab. Dominik Sierzputowski, dowódca – kapelmistrz Orkiestry Wojskowej w Bydgoszczy podczas koncertu z okazji urodzin miasta / Fot. Robert Sawicki

– O muzycznej Bydgoszczy będzie jeszcze głośniej – mówi major dr hab. Dominik Sierzputowski, dowódca – kapelmistrz Orkiestry Wojskowej w Bydgoszczy, pedagog Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego.

Roman Laudański: – Podczas 680. urodzin Bydgoszczy w Akademii Muzycznej orkiestra wojskowa wykonała niezwykle różnorodne utwory – od muzyki poważnej po znane standardy musicalowe.

Dominik Sierzputowski: – Panuje przekonanie, że orkiestra wojskowa przede wszystkim zabezpiecza oficjalne ceremonie podczas uroczystości państwowych i religijnych. A my bardzo często gościmy w różnych salach koncertowych – czego przykładem jest nasza współpraca z bydgoską Akademią Muzyczną podczas urodzin miasta.

– Zagraliście trzy koncerty w ciągu dnia!

– Ostatni był z luźniejszym repertuarem. Prezentowaliśmy utwory znane i lubiane. Wystąpili znakomici soliści: Edyta Krzemień i Damian Aleksander. Na wcześniejszych dokonaliśmy dwóch prawykonań.

Fot. Robert Sawicki

– Jak się orkiestra wojskowa, nawykła do marszowych wykonań czuje w  klasycznym i poważnym repertuarze?

– W orkiestrach wojskowych w całym kraju zasiadają muzycy najwyższej klasy. Absolwenci wyższych uczelni, z doświadczeniem występowania w filharmoniach i operach, decydują się dołączyć do naszych składów wykonawczych. Inicjatywy – jak trzy koncerty z okazji 680. rocznicy nadania praw miejskich Bydgoszczy – są okazją do zagrania ambitnego repertuaru.

– W składzie orkiestry są tylko wojskowi?

– Wszyscy muzycy orkiestr wojskowych podległych Dowódcy Garnizonu Warszawa, a jest tych orkiestr dziewiętnaście, są żołnierzami, najczęściej w stopniach podoficerskich, a dyrygenci w stopniach oficerskich. Jak każdy żołnierz w Wojsku Polskim, także my odbywamy przeszkolenie wojskowe. Co roku bez żadnej ulgi zdajemy egzamin z wf. Strzelamy z broni etatowej.

– Nie ma pan major kłopotów ze skompletowaniem składu orkiestry?

– Organizujemy przesłuchania. Zwykle na jedno miejsce zgłasza się wielu chętnych. Mamy możliwość wyboru. Orkiestra spotyka się codziennie. Obowiązuje nas ośmiogodzinny czas służby. A skoro orkiestra występuje wtedy, kiedy inni mają wolne – w niedziele i święta, to nasze godziny pracy nie są stałe.

– Repertuar wojskowych uroczystości jest w zasadzie stały.

– Ceremoniał Wojska Polskiego ściśle określa, co i w którym momencie gramy podczas uroczystości państwowych i wojskowych. Ceremoniał określa również sprawy związane z ubiorem muzyków.

– Kiedy pan major wymieniał solistów z koncertów urodzinowych miasta, pominął… siebie! Zaśpiewał pan również podczas koncertu.

– Edyta Krzemień zachęciła mnie do zaśpiewania kawałka piosenki…

– Pan kończył wokalistykę?

– W Bydgoszczy skończyłem wydział wokalno – aktorski i przez 22 lata współpracowałem jako solista z bydgoską Operą Nova.

– W jakich operach pan wystąpił?

– Debiutowałem partią Moralesa w „Carmen”, kreowałem Fiederica w „Lakme”, Papageno w „Czarodziejskim flecie” czy Schaunarda w „Cyganerii”.

– Między repertuarem operowym a orkiestrą wojskową jest duża różnica. 

– Mam w rodzinie mundurowe tradycje wojskowe. Tata służył w marynarce, dziadek był kapitanem statku badawczego Uniwersytetu Morskiego, a siostra jest kapitanem tankowca.

– Klimaty bardzo morskie, a pan w Bydgoszczy!

– Zawsze chciałem służyć w Orkiestrze Marynarki Wojennej, bo urodziłem się w Gdyni. Losy potoczyły się inaczej.

– Jak pan trafił do Bydgoszczy?

– Taki miałem przydział po wojskowym liceum muzycznym. Najpierw skończyłem je w klasie klarnetu, zacząłem pracę w Orkiestrze Reprezentacyjnej Pomorskiego Okręgu Wojskowego i równocześnie rozpocząłem studia wokalno – aktorskie. Olga Wołkowa, znana pianistka i korepetytorka bydgoskiej Opery, także pedagog bydgoskiej Akademii Muzycznej zaprowadziła mnie na przesłuchanie do Macieja Figasa, dyrektora Opery Nova i tak rozpoczął się kontakt z operą. Doświadczenia w teatrze operowym i teatrze dramatycznym, bo miałem i taki epizod – przez lata współpracowałem z Bydgoskim Teatrem Dramatycznym wpłynęły na inne kreowania rzeczywistości w orkiestrze wojskowej.

Gramy dużo koncertów z najróżniejszym repertuarem, także projektów angażujących podmioty z całego świata. Podczas pandemii stworzyliśmy dzieło poświęcone jego ofiarom. To trzyczęściowa uwertura Romana Drozda pt.: „Eschatofonia”. Nadal jest dostępna na platformach internetowych.

Fot. Robert Sawicki

– Bydgoszcz jest miastem muzycznych możliwości?

– Niewiele jest miast mających takie możliwości jak Bydgoszcz. O kolejny krąg rozrasta się Opera Nova, mamy kolejne premiery. Nowy gmach Akademii Muzycznej, chyba najnowszy kampus w Europie oferuje wspaniałe warunki – salę symfoniczną ze zmienną akustyką, którą można dostosować do różnych wykonań. Jest sala prób będąca lustrzanym odbiciem sala symfonicznej tylko pomniejszona o audytorium ze zbliżonymi warunkami akustycznymi. Sala organowa z trzema różnymi instrumentami organowymi. Wykorzystano tam specjalnie wypalane cegły, żeby osiągnąć odpowiednie warunki akustyczne. Sala operowa z pełną mechaniką z kanałem dla orkiestry i sceną. Wielkie możliwości. Wszystkie te elementy złożą się na to, że o muzycznej Bydgoszczy będzie jeszcze głośniej.

– Gdzie i kiedy będzie można was posłuchać w najbliższym czasie?

– Przed nami święta majowe. W mundurach, w pełnej gali zagramy dla mieszkańców Bydgoszczy na Dzień Flagi drugiego maja i trzeciego maja na Święto Konstytucji.

Zapisz się na newsletter „Bydgoszcz Informuje”!

Udostępnij: Facebook Twitter