Maciej Bakalarczyk, twórca Muzeum Bydgoskiego Wzornictwa / Fot. B. Witkowski/UMB
– Ludzie wchodzą tu z półmroku, z korytarza, przez te piękne drzwi i wyciągają z worka różne przedmioty, które wspólnie rozpoznajemy – opowiada Maciej Bakalarczyk, który przy Gdańskiej 10 tworzy muzeum bydgoskiego wzornictwa.
W kamienicy przy ulicy Gdańskiej 10 powstaje nowe bydgoskie muzeum. Jest nierozerwalnie związane z tradycją bydgoskich przedsiębiorstw i barwną historią naszego przemysłu.. Sam budynek niesie ze sobą ogromny, historyczny potencjał. Dla wielu bydgoszczan to wciąż kamienica która kojarzy im się z seansami w „Pomorzaninie”, inni pamiętają, że mieszkał w niej Marian Rejewski. To tutaj spotykano się w Klubie Międzynarodowej Książki i Prasy (z której wyewoluował dzisiejszy Empik). To wreszcie tu przed wojną toczyło się handlowe życie w Modehaus Bromberg. Teraz powstaje przy Gdańskiej 10 Muzeum Bydgoskiego Wzornictwa.
Wojciech Borakiewicz: Pierwsze piętro starej kamienicy wzniesionej dla fabrykanta mydła Ernsta Mixa. Jest tu trochę tajemniczo, jak to bywa w takich budynkach. Z korytarza widać prześwitujące przez piękne drzwi jakieś neonowe światło. Co znajdziemy za drzwiami?
Maciej Bakalarczyk, Menedżer Starego Miasta i Śródmieścia: Naszą bydgoską, przemysłową przeszłość i ważną część dziedzictwa miasta. I na początku element zagadki. Zwiedzający wchodzą z półmroku, z korytarza, przez te piękne drzwi i wyciągają z worka różne przedmioty, które wspólnie rozpoznajemy. Ale to miejsce to nie tylko muzeum, ale także przestrzeń do organizacji imprez. Można tu urządzić retro-urodziny, jest przestrzeń na warsztaty czy spotkania firmowe. Muzeum to także siedziba stowarzyszenia Bydgoszcz G10. Adres Gdańska 10 i G10 pasują do siebie.
W sierpniu pokazywał pan przy Gdańskiej 10 plakaty i przedmioty zaprojektowane przez Stanisława Lejkowskiego.
– To było swoiste preludium do zaplanowanego na październik otwarcia muzeum. A dlaczego Stanisława Lejkowski? Bo to najbardziej rozpoznawalny projektant z Bydgoszczy i człowiek, którego autograf, na skutek działań wielu społeczników, pojawił się w Alei Bydgoskich Autografów na ul. Długiej. Pokazuję jego plakaty np. promujące imprezy sportowe w naszym mieście, ale on nie zamykał się w jednej dziedzinie. Najbardziej znany jest z zaprojektowanych przez siebie mebli, ale Lejkowski to też pomniki, neony, plakaty, wystrój wnętrz bydgoskich restauracji, papiery firmowe i nawet ceramika, o czym mało kto wie. Jeśli otwierać muzeum poświęcone wzornictwu, to Lejkowski musiał się znaleźć jako pionier i nasza największa ikona projektowania. Pokazuję także jego meble z lat 60. ub. wieku, krzesło, komodę, fotel. Charakterystycznym elementem mebli Lejkowskiego są duże kontrasty kolorów: czarny, czerwony, czasami granatowy. Projektował głównie dla Bydgoskich Fabryk Mebli razem z Wacławem Leśniewskim. Miałem okazję poznać osobiście Stanisława Lejkowskiego kilka lat temu. Odwiedził wówczas powstające muzeum i podpisał mi się pod szufladą w komodzie swego projektu. To bezcenny autograf. Wszystkie pokazane meble były produkowane w naszych Bydgoskich Fabrykach Mebli. Taki jest zresztą zamysł muzeum. Wszystko jest tu z Bydgoszczy. W scenografii ekspozycji poświęconej Lejkowskiemu są też elementy z innych zakładów, z Unitry-Eltry, Famoru, Polsportu.
Pokazuje pan także zabawki?
– Klocki ze spółdzielni Synteza miało wielu z naszych rodziców czy dziadków i bawiło się nimi w dzieciństwie. Z Syntezy pochodzi najdroższy samochód produkowany w Bydgoszczy. To plastikowy model Nysy. Na aukcjach dochodzi do 4 tys. złotych. Ale są jeszcze droższe zabawki. Najcenniejszy jest blok składany z klocków Spółdzielni Synteza. Kiedy oprowadzam wycieczki najmłodszych, zaczynam właśnie od klocków.
Widzę sporo radioodbiorników z Eltry.
– W muzeum jedno z pomieszczeń będzie całkowicie poświęcone Eltrze. Nazwałem je Eltrownia. Znajdzie się tam kilkadziesiąt odbiorników radiowych, wzmacniacze, kolumny, organy oraz sprzęt do miksowania muzyki. Do tego włączniki, bo przecież w 20-leciu międzywojennym Bydgoszcz była monopolistą, jeśli chodzi o ich produkcję. Mam w zbiorach włączniki z fabryki Ciszewskiego i potem już z czasów powojennych, z Eltry. Mam także suszarki do włosów z Eltry, ale nie tylko najbardziej znany model Fema. W muzeum znajdzie się kilka pomieszczeń, w sumie pięć, łącznie z największą salą konferencyjno-warsztatową. Tu także znajdzie się studio podcastowe, w którym będziemy nagrywać podcasty poświęcone naszemu bydgoskiemu dziedzictwu przemysłowemu. W kolejnym będzie Eltrownia, o której już wspominałem. Dalej design i meble, a także część poświęcona przedmiotom z XIX i XX wieku, czyli nasze art deco. Znajdzie się także strefa komiksu bydgoskiego. Oczywiście pokażę także wyroby bydgoskiej huty szkła. To w sumie mało znany temat. Będą także opowiadać o dziejach produkcji w naszym mieście alkoholi, cygar, papierosów. W Bydgoszczy działały 42 destylarnie. Oczywiście nie funkcjonowały wszystkie w tym samym czasie, ale u szczytu jednocześnie produkowało około 20 z nich. A w najciekawszym moim zdaniem pomieszczeniu będzie do obejrzenia makieta Bydgoszczy z 1920 roku [na zdjęciu poniżej elementy makiety]. To także element muzeum.

Proszę opowiedzieć o szczegółach otwarcia i funkcjonowania muzeum.
– Otwarcie przygotowuję w październiku, choć jeśli zgłoszą się do mnie zorganizowane grupy, jestem w stanie oprowadzić je i pokazać moje zbiory wcześniej. I to, zwracam uwagę, grupy od dzieci do seniorów. Miałem już gości z Centrum Seniorów przy Dworcowej 3. Przedmioty, które tu zobaczyli to dla wielu z naszych seniorów piękne wspomnienie dzieciństwa. Jednak rozszerzanie zbiorów nadal trwa i każdy darczyńca choćby pudełka od odbiornika Eltra jest mile widziany. Kontakt oraz zapisy na zwiedzanie grupowe poprzez profil „Podwórko Tajemnic” lub mail: maciejbakalarczyk@gmail.com.
Zapisz się na nasz newsletter!


