Finał I ligi koszykarzy – piąty i decydujący pojedynek. Bydgoszcz ma ekstraklasę

Koszykarze Enei Abramczyk Astorii wyszarpali trzecie zwycięstwo i ekstraklasę dla Bydgoszczy.

Remis (20:20) po pierwszej kwarcie, trzy punkty przewagi gości do przerwy (38:41) – to miał być wyrównany mecz i taki właśnie był. Koszykarze Enei Abramczyk Astorii oraz ŁKS Coolpack Łódź stawili sobie dzielnie czoła. W bydgoskim zespole do przerwy punktowała trójka: Martyce Kimbrough (14 pkt), Karol Kamiński i Adam Kemp (po 10). Uruchomił się Amerykanin, za to pierwszą połowę na zero zagrał niestety Karol Gruszecki. W ekipie gości znowu brylował Jaquan Carlos (18 pkt).

Wszystko rozstrzygnęło się po przerwie. W 32 min Bydgoszczanie prowadzili 74:62 po trójkach Karola Kamińskiego i świetnej obronie. W 38 min Michał Chyliński trafił za trzy i trybuny oszalały ze szczęścia (86:77). To był ważny rzut. Ostatnie minuty wszyscy oglądali już na stojąco. Rywale ścigali Bydgoszczan. Astoria prowadziła już tylko 88:84 na 32 sek przed końcem spotkania, ale obroniła się przed naporem ŁKS. Na trybunach brzmiało: Wiara jest w nas, ekstraklasy nadszedł juz czas.

Przypomnijmy, że to było trzecie z rzędu podejście Enei Abramczyk Astorii do ekstraklasy. Dwa lata temu lepszy był Górnik Wałbrzych. W poprzednim sezonie, w piątym meczu finału bydgoszczanie nie sprostali na wyjeździe Miastu Szkła Krosno. W tym sezonie wygrali rundę zasadniczą, przegrywając tylko pięć meczów. Finałowy pojedynek rozstrzygnął się w piątym spotkaniu, inaczej niż w 2019 roku, kiedy trener Grzegorz Skiba poprowadził Astorię do ekstraklasy po trzech zwycięstwach ze Śląskiem Wrocław. Teraz zrobił awans po raz drugi.

Bydgoska drużyna i jej trenerzy musieli zmagać się z dwoma najważniejszymi problemami. Jeden to uraz Patryka Kędla, którego się nabawił w pierwszym meczu w Łodzi. Jak brakowało tego wysokiego skrzydłowego z dużymi możliwościami w ataku widać było w drugim spotkaniu w Łodzi przegranym aż 69:88. Brak Kędla oznaczał, że Adam Kemp nie miał odpowiedniego zmiennika. Przypomnijmy, że Mikołaj Jamiołkowski dopiero co wrócił po kontuzji. Zmniejszyły się znacznie możliwości ofensywne Enei Abramczyk Astorii pod koszem ŁKS.

Problem drugi przed piątym meczem, może nawet bardziej istotny, to kryzys formy najlepszego strzelca Martyce’e Kimbrough. Jego punktowe zdobycze w ćwierćfinale i półfinale były imponujące 23, 23, 17, 19, 34, 24, 16 i 9 w ostatnim spotkaniu półfinałowym. Jego średnia to 20.8 pkt. W starciach z ŁKS Coolpack zaliczył kolejno 7, 9, 2 i 2 punkty. Jest oczywiście pieczołowicie pilnowany, ale było podobnie w wielu innych meczach sezonu i wówczas Amerykanin świetnie sobie radził. W piątym meczu szybko odpowiedział, czy poradzi sobie z presją: 9 pkt w pierwszej kwarcie i 14 w pierwszej połowie. To był wielki powrót.

Bohaterem spotkania był jednak Karol Kamiński, który rozegrał najlepszy mecz w życiu. Został wybrany MVP finałów.

Enea Abramczyk Astoria – ŁKS Coolpack Łódź 96:87

Udostępnij: Facebook Twitter